migawki…

Opublikowany

Gdy Jezus był już blisko Jerozolimy, na widok miasta zapłakał nad nim i rzekł: O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi. Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia.

Migawki z tygodnia.

Jadę samochodem, patrzę na ulicy i chodniku rozrzucony chleb. Sporo tego chleba. Idzie starsza kobieta, pod ręką niesie mały karton, zatrzymuje się i z trudem schylając się zbiera kawałek po kawałku. I… każdą kromkę całuję.  Łzy w oku, moim oku i wyrzut sumienia: “czemuś ty stary ośle się nie zatrzymał?”. To Jezus leżał na ulicy, niechciany, wzgardzony, minąłeś…

Odwiedziny chorego kolegi w szpitalu. Rozmowa. Łzy niemocy, tysiąc pytań, w sercu się kotłuje. Jego i moim. Dlaczego dopuścił do tego? Pretensje, kolejny foch i spowiedź…Obustronna. Powrót. Ciche łzy…

Szkoła. Koniec lekcji. Rozmowa z uczniem. Płacz niemocy, bo tata w domu pije. “Ksiądz się pomodli, bo już mam dosyć, nie wytrzymam”. Wieczorem ja nie wytrzymałem. Pokłóciłem się z Bogiem o tego chłopaka. “Dobry jest, co go tak męczysz, zlituj się, chociaż Ty okaż się Ojcem…”

Biuro parafialne. “Proszę księdza chciałbym zamówić msze za żonę, to już rok, nie mogę się pozbierać”. Łzy lecą mu ciurkiem, stary chłop płacze jak dziecko. Już teraz wiem co to jest miłość… “Dobra kobieta była, za dobra, dlatego Pan Bóg ją sobie wziął, ale niech mu będzie”…

Kładę się spać z pytaniem: “czy rozpoznałem czas Twojego nawiedzenia?”. A może Ty dziś też płaczesz Jezu, nade mną?

Opublikowany
Dzisiaj idziemy na film do kina w galerii kociewskiej, zbiórka 18.00 w kinie, tylko ci, którzy są na liście. Kto nie zapłacił jeszcze proszę uregulować przed kinem.

msza święta z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie!

Opublikowany
“Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy jesteście utrudzeni i obciążeni, a Ja was pokrzepię”
Parafia św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Starogardzie Gdańskim zaprasza na mszę święta z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie.
Msza święta rozpocznie się o godz. 17.30, 25 listopada 2017 roku w sobotę.
Po mszy świętej egzorcyzm oleju i soli (przynosimy ze sobą).
Specjalnym gościem będzie pani Wiesława Kocambasi z Medjugorje, która podzieli się świadectwem życia.

przed mszą św. będzie można nabyć za dobrowolną ofiarę mały znicz, który posłuży nam w modlitwie za naszych zmarłych.

JEZUS Cię zaprasza, przyjdź!
ks. Karol Ciesielski

utalentowani…

Opublikowany

Talent to dar darmo dany, ale dar, który nie działa z automatu. Trzeba go odkryć, rozwijać, pielęgnować. Chociażby ktoś gra na gitarze, ile czasu musi poświęcić, aby dojść do pewnej perfekcji i by jego granie było dla uszu przyjemne, nie było fałszem. Często mówimy w uproszczeniu o drugim człowieku, że jest beztalenciem. To blef. Każdy do “czegoś” się nadaje i “coś” bardzo dobrze umie robić, trzeba jednak pomóc mu to odkryć, towarzyszyć mu, dopingować go, dodać wiary w siebie i swoje możliwości. Bóg nie jest skąpy, jeśli idzie o dary, daje każdemu tyle, ile ten jest w stanie przyjąć. Powiedziałbym, daje zawsze za dużo 😉 “Człowiek orkiestra” to synonim człowieka na wskroś utalentowanego, nie każdy jednak może być “orkiestrą”, zawsze można “grać pierwsze skrzypce”, czyli być takim dobrym wodzirejem. Nawet umiejętne wybijanie rytmu poprzez grzechotkę jest talentem – w tym miejscu pozdrawiam Basię 😉

Wczoraj “ich czworo” przez kilka godzin ćwiczyło by posłużyć na uwielbieniu. Wcześniej również ćwiczyli. Bóg dał im talenty by rozwijali je wspólnotowo i dla wspólnoty. Bo talent sam dla siebie na nic się zda, dopiero nabiera wartości w grupie. Wdzięczny jestem ich za wkładane serce, poświęcony czas, dojazd. Talenty kosztują, chcą by o nie dbano, są wymagające. Chrześcijanin to człowiek utalentowany Przez Boga, bogaty w Jego dary.

Podziękuj dzisiaj Bogu za swój talent i rozwijaj go na chwałę Pana i ku pożytkowi drugiego człowieka.

bractwo małych stópek – prośba!

Opublikowany
Za młoda na dziecko?
Do naszej siedziby w Starogardzie Gdańskim trafiła młodziutka, zaledwie 17-letnia Kasia. Dziewczyna ma widoczną lekką niepełnosprawność intelektualną, była bardzo roztrzęsiona i wyznała nam, że jest w 3 miesiącu ciąży, a z powodu swojej trudnej sytuacji rozważa aborcję dziecka. Gdy zaczęliśmy dopytywać okazało się, że Kasia została wielokrotnie pobita przez ojca swojego dziecka, który z premedytacją okradł jej rodzinę i nie widzi dla niego miejsca w swoim życiu. W związku z tym nawet jej bliscy widzą w aborcji wybawienie z tej „niewygodnej” sytuacji. Kasia jest całkowicie bezradna i samotna, nie ma gdzie mieszkać oraz za co żyć, nie wyobraża sobie w takiej sytuacji macierzyństwa.
Długie rozmowy całej naszej ekipy (psychologa, księdza, położnej), godziny zapewnień, że nie zostawimy jej bez pomocy i zatroszczymy się o Nią i jej dziecko spowodowały, że dziewczyna zdecydowała się urodzić. Kolejne życie ocalone!
Teraz potrzebujemy Państwa pomocy. Musimy zapewnić Kasi nie tylko wszystko co jest potrzebne dla dziecka, ale także zamieszkanie i wyżywienie. Jeżeli zrobimy to sami zajmie to nam bardzo dużo czasu, który moglibyśmy przeznaczyć na ratowanie kolejnego nienarodzonego dzieciątka, dlatego zróbmy to razem!
Bardzo prosimy Państwa o pomoc finansową, dzięki niej łatwiej będzie nam dostosować się do bieżących potrzeb dziecka Kasi.
Numer konta : 15 20 30 00 45 1110 0000 0430 3240
W tytule proszę wpisać DAROWIZNA
Bardzo dziękujemy!
Bractwo Małych Stópek 
Starogard Gdański
 

nasze “trądy”…

Opublikowany

Gdy wchodził do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami. Na ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec. Do niego zaś rzekł: Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła.

Każdy z nas niesie w życiu swój “trąd”, jest naznaczony takim czy innym grzechem, nie jesteśmy czyści, nikt z nas. Tego “trądu” nie idzie wymazać, wydrapać o własnych siłach. Nie radzimy sobie ze sobą i z tym przeklętym “stygmatem”, który ściąga nas w dół, wstydzimy się siebie, może nawet w lustrze nie potrafimy spojrzeć sobie w twarz. Czy jest na to antidotum? Owszem jest, to jest Jezus. Co trzeba zrobić? Wystarczy przyjść ze swoim “trądem” do Niego, i tylko do Niego. Samo spotkanie z Nim naznaczone wiarą i głębią przemienia. On bierze na Siebie nasz “trąd”. Jezus uzdrawia. Ewangelia uzdrawia. Miłość uzdrawia. Kto by nie chciał pozbyć się tego “świństwa” i skakać z radości uzdrowienia? Całowalibyśmy Go po rękach…Dziś Jezus w Ewangelii daje tego przykład. Uzdrawia “grupowo”, że tak się wyrażę, ale tylko jeden wraca podziękować. Smutne to. Spotykając Jezusa zgubili trąd. Tych biednych “dziewięciu” nie doznało całkowitego uzdrowienia, oni byli chorzy na “niewdzięczność”. A ona jest jakby klamrą spinającą uzdrowienie. Tylko jeden, na dodatek “nie swój”, bo cudzoziemiec, wrócił… Wrócił by powiedzieć zwykłe “dziękuję”, które wyrażało pokorę i radość z otrzymanego daru. A jak to bywa w moim życiu?

sługą być…

Opublikowany

Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać.

Kiedyś zastanawiałem się nad synonimem słowa chrześcijanin, szukałem takiego, które trafiło by w sedno. I nasunęło się właśnie to – SŁUGA. Bo chrześcijaństwo to nic innego jak służba. Służba drugiemu człowiekowi i dla drugiego człowieka. To wszystko co mam, co posiadam, ma SŁUŻYĆ innym, nie tylko mnie. Nie mam tego kolekcjonować tylko rozdawać. Jezus rozdał siebie, do końca… Rozdawać miłość, swój czas, uśmiech, dobre słowo, pieniądze. Jezus w Piśmie Świętym jest nazwany “SŁUGĄ JAHWE”. On jest najdoskonalszym Sługą, służba w Jego wydaniu jest najbardziej pokorna i miłosierna. Nie jest wyrachowana, nie jest oparta na opłacalności, po prostu Jezus jest do dyspozycji drugiego… I tak już od 2000 lat.

Słowa Boże jest prawdziwe do bólu. Można się w nim przejrzeć. Obnarza prawdę o nas, niejednokrotnie bolesną prawdę. Kiepscy jesteśmy ze służby, ale robimy co możemy. Pewnie, zawsze moglibyśmy więcej i bardziej. Często wolimy być obsługiwani aniżeli służyć. Ale z drugiej strony mamy bardzo pojemne serca, z których wylewa się tyle dobra i miłości. Chociażby to: w niedzielę prosiliśmy o ubrania dla bezdomnych, ubogich. Efekt? Można by otworzyć sklep z odzieżą używaną ;), To się nazywa właśnie służba.

Jezu chcę Ci dzisiaj podziękować za tych wszystkich ludzi, którzy uczą mnie służyć i którzy z takim zaangażowaniem służą… Chwała im za to. I chwała Tobie za nich…