adoracja krzyża !

Opublikowany
Kochani,
zapraszamy Was w najbliższy piątek do św. Katarzyny na godz. 19.00 na adorację Krzyża oraz Drogę Krzyżową przygotowaną i poprowadzoną przez wspólnotę CENTRUM OCHOTNIKÓW CIERPIENIA.
Poświęć JEZUSOWI w Wielkim Poście więcej czasu…
Opublikowany
W najbliższy czwartek w kinie w Tczewie będzie wyświetlany film o św. Ignacym z Loyoli. Cena 13 zł. Dojazd własny. Zgłoszenia p. Jola Żygowska – tel. 606219986

żryj te cukierki!

Opublikowany

„Czemu pościliśmy, a Ty nie wejrzałeś? Umartwialiśmy siebie, a Ty tego nie uznałeś?” Otóż w dzień waszego postu wy znajdujecie sobie zajęcie i uciskacie wszystkich swoich robotników. Otóż pościcie wśród waśni i sporów, i wśród niegodziwego walenia pięścią. Nie pośćcie tak, jak dziś czynicie, żeby się rozlegał zgiełk wasz na wysokości. Czyż to jest post, jaki Ja uznaję, dzień, w którym się człowiek umartwia? Czy zwieszanie głowy jak sitowie i użycie woru z popiołem za posłanie – czyż to nazwiesz postem i dniem miłym Panu? Czyż nie jest raczej postem, który Ja wybieram: rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić na wolność uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać; dzielić swój chleb z głodnym, do domu wprowadzić biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków.

Izajasz mówi, że Bóg nie chce postów w naszym myśleniu i wydaniu. Bo takiej posty są kiepskiej jakości, niby na zewnątrz tak wszystko ok., ale w środku zgnilizna złości, zawiści, plotek, nieprzebaczenia i innych plugastw. Post od jęzora – ten by się przydał wielu. Bo chlapią nim na prawo i lewo. Post od zła, od nałogu, grzechu. To już jest trudniejsze, to o wiele więcej niż nie zjedzenie cukiereczka. Ks. Kralka kiedyś trafnie stwierdził: „„Jeżeli w Twoim domu nie ma zgody, jedności i przebaczenia: ŻRYJ CUKIERKI, ale PRZEBACZAJ!”. Otóż to! Żryj więc do woli, ale bądź człowiekiem…

Poukładaj się w środku, a dopiero potem daj zewnętrzną ofiarę. Sam popiół nic nie da, kompletnie nic, jeśli nie zaczniesz nic ze sobą robić. Ja nie mówię, że nie upadniesz, powiem Ci inaczej, upadniesz nie raz, ale ten upadek wcześniej będzie okupiony walką, więc warto! To nie będzie upadek bezsensowny, bo ten upadek kosztował Cię sporo walki by do niego nie doszło. Coś robiłeś! Nie stałeś jak gapa i nie mówiłeś sobie: tak już musi być. Nie! Opierałeś się pokusie, grzechowi… I chwała Ci za to! Bóg to doceni.

Post to nie tylko skupianie się na sobie. Nie mam być zajęty sobą prze 40 dni. Bo Panu Bogu muszę to jeszcze, a jeszcze tamto itd. Bo wtedy tracimy z naszych oczy drugiego człowieka. Post to czynić coś z miłości drugiemu człowiekowi. A co? Duch święty Ci podpowie co, jak postawi Tobie jakiegoś człowieka. Współpracuj z Nim. A wtenczas będziesz miał uznanie w oczach Boga…

porządeczki…

Opublikowany

Wydaje mi się, że każdy człowiek lubi porządek, choć pewnie nie zawsze go zachowuje. Posprzątane mieszkanie, poukładane ciuchy, czysta łazienka – to wszystko sprawia, że czujemy się lepiej. Syf, bród, bałagan nas osłabia, łapiemy chandrę. Wielki Post to doskonała okazja do tego, żeby zrobić porządek w sobie. Porządny porządek, nie po łebkach, na łapu capu. Najlepiej więc zacząć od spowiedzi, a nie popiołu jak to zrobi dziś wielu i dalej nic. Popiół nie zbawia, spowiedź tak. Warto więc się wyspowiadać, a nie popiołem przysypać swoje sumienie…

Kościół nam daje trzy narzędzia:

  1. Post – żeby ujarzmić nasze rozbrykane i rozkapryszone ciało. Człowiek lubi sobie dogadzać, dobrze zjeść, ale zapomina często o tym, że je po to, żeby żyć, a nie żyje po to żeby jeść. Warto sobie coś ograniczyć lub z czegoś zrezygnować, tym bardziej wtedy, jeśli wiemy DLA KOGO to robimy.
  2. Modlitwa – z nią też częstą kiepsko. Byle jaka, paciorkowo-formułkowa, bez serca, bez relacji. Ciągle nie mamy na nią czasu, bo ciągle jest “coś ważniejszego”, pilniejszego. Czy dla wierzącego może być coś ważniejszego do Boga? Oj może…Może warto się zatrzymać. Są piątki, Drogi Krzyżowe, co Cię goni? Idź, wycisz się trochę.
  3. Jałmużna – hojność w ofierze, jeśli codziennie kupuje sobie ciasteczko, to będę to robił tylko raz w tygodniu, a te pieniądze, za które miałbym kupić ciasto codziennie chowam do skarbonki. Musi zaboleć po kieszeni. Nie daję ochłapów komuś, to co zaoszczędzę daje na dobry cel. Ktoś kiedyś przyniósł dla bezdomnych worek ubrań. Poprosiłem by “ofiarodawca” poczekał, wyjęliśmy rzeczy, brudne, śmierdzące, dziurawe. Powiedziałem, że śmietnik jest obok, a nie na plebanii. “Ofiarodawca” robił porządeczki i pomylił śmietnik z plebanią. Zrobił “debila” ze mnie, z siebie i z tych biednych ludzi, do których te śmieci miały trafić. Prosta zasada – Daj to, co byś chciał dostać… I tyle w tym temacie. Więcej rozumu wyczucia, i hojności…

Więc bierzmy się do roboty. Byśmy byli bardziej Jezusowi przez ten Wielki Post…To nie będzie łatwe, ostrzegam! Więc nie baw się w kolejny Wielki Post, ale potraktuj go na serio…

pani Jadwiga i jezusek….

Opublikowany

Pani Jadwiga tak niedawno skończyła 90 lat. Według Psalmisty: “miarą naszego życia jest lat 70, 80, gdy jesteśmy mocni”. Przekroczyła sporo tę miarę. Była mocna, oj tak! Poznałem ją 4 lata temu, gdy w każdą I sobotę miesiąca zanosiłem Jej Jezusa. Mieszkała w bloku, dosyć wysoko, a poruszała się słabo. Nogi odmawiały posłuszeństwa.

Co mi najbardziej utkwiło w pamięci jeśli chodzi o Panią Jadwigę? Pogoda ducha! Jako starszy człowiek NIGDY nie narzekała na choroby, bóle, choć te zapewne trzymały się jej bardzo. Choroby to “przywilej” wieku, Ona o nich nie mówił, choć miała prawo. Nie zgorzkniała przy nich, wręcz odwrotnie. Zawsze pytałem: “skąd u Pani ta pogoda ducha, panie Jadziu?”. Ona niczym dziewczynka z wielkim uśmiechem odpowiadała: “proszę księdza ta pogoda ducha ma na imię JEZUSEK”. Uśmiechnąłem się również. I w duchu pomyślałem jaką ta kobieta musiała mieć wiarę, zazdrościłem jej tego. Była człowiekiem rodzinnym. Ks Twardowski kiedyś napisał takie słowa: “Jeśli mówisz, że kochasz, zapomnij, że jesteś”. Tak, Pani Jadwiga zapominała o sobie bo mocno kochała. Najpierw Boga, potem bliskich, pokazywała zdjęcia, opowiadała o ich życiu, modliła się za nich i o modlitwę prosiła. Nawet  miała zdjęcie księży z mojego roku i modliła się za nas także.

Gdy w upalne dni z językiem wywalonym prawie, że do kolan, wpadałem do Pani Jadwigi, zawsze czekał na mnie Jej piękny uśmiech i lemoniada z miodem i cytryną. Jestem pewien, że dziś z “JEZUSKIEM” piję lemoniadę z boskim miodem i cytryną, i mówi Jezusowi o swojej rodzinie, o nas, i przy tym szczerze się uśmiecha.

Dzięki Pani Jadziu za pani piękne życie i świadectwo wiary. Opowiadaj Jezusowi o nas, nie ustawaj! Do zobaczenia w Bogu!

orędzie Matki Bożej dla Mirjany, 2.02.2018

Opublikowany
Drogie dzieci, wy, których mój Syn miłuje, wy, których ja miłuję bezmierną macierzyńską miłością, nie pozwólcie, aby egoizm i samolubstwo, władało światem. Nie pozwólcie, aby miłość i dobroć były w ukryciu. Wy, którzy jesteście kochani, którzy poznaliście miłość mojego Syna, pamiętajcie, że być kochanym znaczy kochać. Moje dzieci, miejcie wiarę. Kiedy macie wiarę, jesteście szczęśliwi i szerzycie pokój, a wasza dusza drży z radości. W tej duszy jest mój Syn. Kiedy  oddajcie się wierze, kiedy oddajecie się miłości, kiedy czynicie dobro bliźniemu, mój Syn uśmiecha się w waszej duszy. Apostołowie mojej miłości, ja , jako matka zwracam się do was, gromadzę was wokół siebie i pragnę prowadzić was drogą miłości i wiary. Drogą, która prowadzi do światła świata. To dla miłości i dla wiary, jestem tu, gdyż przez macierzyńskie błogosławieństwo pragnę wam dodać nadziei i siły na waszej drodze, ponieważ droga do mojego Syna nie jest łatwa. Wymaga wyrzeczeń, dawania, ofiary, przebaczenia i wiele,  wiele miłości, ale ta droga prowadzi do pokoju i szczęścia. Moje dzieci, nie wierzcie kłamliwym głosom, które mówią o fałszywych sprawach, fałszywym blasku. Wy moje dzieci powróćcie do Pisma. Patrzę na was z bezmierną miłością, a ukazuję się wam z łaski Bożej. Moje dzieci, pójdźcie za mną. Niech wasza dusza drży z radości. Dziękuję wam.