świadectwo z 29.06.2016r.

Opublikowany

we wrześniu 2015r. uczestniczyłam na czuwania u św. Katarzyny w Starogardzie Gd. Kiedy ks. Karol wypowiedział słowa: “niech te promienie Jezusa Miłosiernego przenikają nasze serca i naszych bliskich” poczułam ciepło, dreszcze a potem strasznie zimno. Czułam, że zaraz upadnę. Od 2 lat cierpiałam na bardzo niską temp. i strasznie klejące dosłownie poty utrudniające mi prawidłowe funkcjonowanie. Dziś z odwagą i wielką radością mogę powiedzieć, że w tamtej chwili zostałam uzdrowiona i tak jest do dziś. Bóg jest wielki. Dziękuję Ci księże Karolu.

Danuta

Kochani, zapraszam również do przesyłania świadectw z naszych adoracji na większą Chwałę Boga!

x Karol

świadectwo Barbary

Opublikowany

Od lutego br. uczestniczę w mszach o uzdrowienie i uwolnienie w Starogardzie Gdańskim.
Gorliwie prosiłam o uzdrowienie mojego brata z alkoholizmu. No i
zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Najpierw okazało się ze brat
powstrzymał się od picia na 3 tygodnie i w tym czasie miałam z nim
kontakt. Później w jego życiu wydarzyło się coś na co długo
wyczekiwała cala rodzina. Wielkie zaskoczenie, bo rozstał się ze swoja
konkubina. Oczywiście zaczął pic dalej, tyle ze ja już miałam do niego
dostęp i bez wahania postanowiłam działać. Kiedy był na tyle trzeźwy
żeby złapać z nim kontakt, pojechałam do niego i wspólnie modliliśmy
się o jego trzeźwość. To istny cud! Od kilku dni brat mój przebywa w
szpitalu, zgłosił się na leczenie. Jestem pewna ze to działanie Boga i
ogromna szansa na trzeźwość. Z własnego doświadczenia wiem, ze nie
będzie łatwo(sama jestem alkoholiczka trzeźwą kilku lat). Mam wiarę, że mu się uda.
Brat pije od 25 lat i wiele razy podejmował
próby zaprzestania picia, jednak dotąd nie widziałam takiej gotowości
u niego jak teraz. Cud, po prostu cud, wiec Chwalmy Pana bo jest
wielki!

Barbara

świadectwo z 29.02.2016r.

Opublikowany

Podczas Mszy Świętej z Modlitwą o Uzdrowienie i uwolnienie w dniu 28 listopada
2015 roku mój syn został uzdrowiony. Od długiego już czasu cierpiał na
krwawienia z jelita. Krwawienia pojawiały się często czasem
słabsze,czasem silniejsze (także w tym dniu, były silne). Po trzech
dniach ustąpiły całkowicie i do dnia dzisiejszego syn nie
krwawi. W połowie stycznia zrobił badanie, które nie wykazało
żadnej przyczyny krwawień. Zniknęły też dolegliwości bólowe.
Podczas tej Mszy modliłam się w tej intencji. Syn był również ale
nie modlił się za siebie. Dziękuję Panu za miłosierdzie.

Starogardzianka

świadectwo z 29.02.2016r

Opublikowany

Szczęść Boże
Na wiosnę 2015 roku na jednej mszy o uzdrowienie i uwolnienie
usłyszałam słowa ” Będziesz codziennie uczestniczyć we mszy
świętej a każdy dzień bez Eucharystii będzie dla Ciebie dniem
straconym”. W ostatnią niedzielę czerwca na mszy świętej w Św.
Mateuszu usłyszałam , że codzienna msza jest odprawiana o godzinie
8:30.Pomyślałam od 01-07-2015 mogę uczestniczyć w kilku mszach,
może do końca wakacji.Do dzisiaj chodzę codziennie na Eucharystię
a co dwa tygodnie spowiadam się i nie wyobrażam sobie już dnia bez
mszy świętej i bez Jezusa.
Chwała Panu.
Grażyna

świadectwo – 30.01.06

Opublikowany

Chodzę na Msze o Uzdrowienie od kwietnia zeszłego roku i nie od początku wierzyłam w ich moc. Na początku nawet nie wiedziałam w jakiej intencji przychodzę nie umiałam nazwać swoich potrzeb. W październiku dowiedziałam się o chorobie mojej przyjaciółki, miała torbiel na jajniku (podejrzenie raka), miała wyznaczony termin operacji na 24 stycznia. Od tego momentu modliłam się w jej intencji podczas zmawiania Różańca, no i już miałam intencje na Msze o
Uzdrowienie. Szczerze się przyznam, że miałam małą wiarę w to, że zostanie uzdrowiona, ale stało się. Tydzień przed wyznaczonym terminem pojechała do Gdańska na USG i lekarz powiedział, że torbiel (wielkości pomarańczy), wchłonął się i nie będzie konieczna operacja. Doktor stwierdził, że to cud, bo Ona żadnych lekarstw nie brała. CUD!!! Dla mnie najpiękniejsze słowo, bo sama tego cudu doświadczyła przed trzema laty. Dlatego zmobilizowałam się i piszę.
Doświadczyłam jeszcze jednego CUD, moja koleżanka, która ma bardzo rzadką chorobę perlak, miała mieć w grudniu operację i w jej intencji też się modliłam podczas Mszy i nie tylko. Nie miała operacji, lekarz powiedział:”Rodzonej matce bym nie robił operacji, tak wszystko się wchłonęło”. Koleżanka mówiła, że to CUD. I ja w to teraz wierzę z całego serca.
Bóg jest WIELKI. Amen

świadectwo

Opublikowany

Podczas mszy św za uzdrowienie i uwolnienie dnia 19 grudnia 2015r.
złożyłam prośbę do koszyka o uzdrowienie mamy.Miała silne
krwawienie z pęcherza moczowego.Prosiłam również o ulgę w
cierpieniu z powodu silnego bólu kości. Gorliwie modliłam się i
prosiłam Ducha Świętego o pomoc.
RANO WSZYSTKO USTĄPIŁO.
Dziękuje Panu Bogu za jego wielkie miłosierdzie.Dziękuje wszystkim
biorącym udział w adoracji, w szczególności ks Karolowi ,
wszystkim księżom biorącym udział w adoracji.Niech Bóg będzie
uwielbiony.parafianka Alicja

świadectwo nawrócenia…

Opublikowany

Szczęść Boże Karolu. Może i ja podzielę się moim “małym” nawróceniem. Żeby nie zanudzać to opowiem krótko o tym, co było a co jest. Otóż, zawsze uważałam się za osobę wierząca, tak mnie wychowano. Jako nastolatka należałam do wspólnoty przy parafii, chodziłam na pielgrzymki do Częstochowy, dużo się modliłam i takie wtedy miałam wyobrażenie wiary. Potem kolejny etap w życiu … studia. Wiadomo, życie towarzyskie, imprezy, gdzieś tam jak sobie przypomniałam to spojrzałam w Niebo, czasem w niedziele do kościoła. Choć nadal uważałam, że tyle wystarczy, ze przecież po co więcej, jestem szczęśliwa, mam mnóstwo znajomych, na studiach idzie mi świetnie, pracuje między czasie. Poznałam potem mojego obecnego męża, żyliśmy w związku niesakramentalnym i tłumaczyliśmy sobie ‘ co w tym złego’. Po urodzeniu dziecka dopadła mnie jakaś depresja, kompletnie nie dogadywaliśmy się z mężem, kłótnie, raniące słowa. Wtedy zaczęło mi brakować mojej dawnej JA i choć chciałam się zmienić nie umiałam. Każdy kolejny dzień był powtórka poprzedniego. Przestałam uczęszczać na niedzielne mszę, ” bo po co iść słuchać znowu klepania księdza”, do spowiedzi!!? Po co, “ksiądz bardziej grzeszy”. I tak minęło z 6 lat. A na uwieńczenie dotknęła mnie i moją rodzinę bardzo bolesna sytuacja, przez którą żyłam nienawiścią najpierw do konkretnych osób, potem do większości ludzi, których spotkałam, bez uśmiechu, bez serdeczności. I pewnego dnia, dzień jak co dzień przypomniał mi się księdza Karola blog(czytałam go sporadycznie na samym początku). A zobaczę co u tego Karola? Dziś wiem, że to Pan działał, On mnie natchnął. Jak zaczęłam czytać te świadectwa to oniemniałam. No i pojechałam we wrześniu na te mszę o uzdrowienie. Przede wszystkim chciałam się wyciszyć, spotkać się z Bogiem i powiedzieć Mu o mojej nieudolności duchowej, chciałam być taka jak kiedyś. Usiadłam w ławce przy konfesjonale – to też nie był przypadek ☺ i kiedy zasiadł w nim kapłan bez zawahania stanęłam w kolejce. Była to spowiedź dosyć krótka lecz bardzo treściwa. Bardzo mądry starszy kapłan! I uczestnicząc w tej mszy i czuwaniu czułam jakbym była tylko ja i On – Jezus. Ja do Niego mówiłam, a On odpowiadał mi przez usta ks. Karola. I na tej samej mszy doznałam spoczynku w Duchu, Pan Jezus uwolnił mnie od nienawiści, wlał we mnie pokój serca, dał mi nowa krew ☺ tamtą skażoną usunął. Nigdy wcześniej nie byłam szczęśliwa tak, jak teraz. Poukładały się wszystkie sprawy rodzinne, Pan Jezus zamieszkał w moim sercu, w moim domu. Od września do dnia dzisiejszego nie kłóciliśmy się z mężem, rozmawiamy, zwierzyłam się jemu z mojego Spotkania z Nim, z tego, czego dokonał i choć może trudno mężowi w to uwierzyć, to wie ze COŚ TAM MUSIAŁO SIĘ STAĆ w tej Katarzynie bo “to nie ta sama zona” ? Chwała Panu! I modlę się codziennie za męża, żeby i Jego Pan Jezus natchnął ? Amen.

Kobieta

5.11.2015r. – świadectwo uzdrowienia

Opublikowany

1) w czasie rekolekcji ewangelizacyjnych w Gdańsku Złotej Karczmie
(12-15.04.2015) zostaję uzdrowiona z duszności, które dokuczały mi
od dziesiątek lat;
2) 26.09.2015 w czasie mszy św. uzdrawiającej w Twojej Parafii
ks.Karolu zostaję uzdrowiona w obrębie całego kręgosłupa –
kręgosłup kompletnie zniszczony całkowicie wraca do niesamowitej
sprawności ruchowej pozbawionej jakiegokolwiek bólu!
3) 13.10.2015 msza św. w Złotej Karczmie, zablokowane prawe ramię,
które miało być poddane operacji wróciło do całkowitej
sprawności. Ustąpiło również drżenie prawej ręki.
4) problem z używaniem słów niecenzuralnych (przekleństw)
zniknął całkowicie!
Niech Bóg będzie uwielbiony! Urszula z Gdańska

świadectwo 31.10.2015 r.

Opublikowany

Mama naszej współsiostry chorowała na raka kości z przerzutami. Pod koniec maja siostra poprosiła o modlitwę i dała zdjęcie, by się pomodlić w czasie adoracji i modlitwy o uzdrowienie w Starogardzie Gdańskim. Przekazałyśmy Księdzu zdjęcie z prośbą o modlitwę. Stan zdrowia chorej bardzo się pogarszał, był krytyczny, właściwie agonalny, rak opanował wiele organów wewnętrznych, przestały już funkcjonować nerki, lekarze dawali jej tylko kilka godzin życia. Podano jej lek, który mógł ją podtrzymywać przy życiu, ale lekarze nie dawali żadnych nadziei. I niespodziewanie zaczęła się poprawa. Badania wykazały, że rak zaczął znikać, przestały być potrzebne leki przeciwbólowe, (a wiadomo, że przy raku kości są straszne bóle). Obecnie nie ma żadnych śladów nowotworu na kościach i innych narządach. Lekarze orzekli, że to jest cud, jest to niewytłumaczalne dla medycyny. Do tej pory Mama było osobą leżącą, co jest oczywiste w takim stanie choroby, teraz porusza się na wózku, wykonuje różne prace w domu, w kuchni, czeka na badanie stanu kości, czy są dość silne, by mogła zacząć chodzić. W tej chwili nic ją nie boli, Mama czuje się dobrze, zdrowo, jest pełna życiowej energii. Dziękujemy Bogu za Jego wielkie miłosierdzie, za uobecnienie się Jego Królestwa przez moc uzdrowienia; dziękujemy za modlitwę wszystkim, którzy uczestniczą w adoracjach, a szczególnie Księdzu Karolowi za jego posługę, prowadzenie adoracji i codzienną modlitwę za tych, którzy o to proszą. Chwała Panu!
s.Elżbieta i s.Maria.

17.10.2015

Opublikowany

Kochany Ojcze, 13 października 2015 byleś w Złotej Karczmie niestety
nie mogłam być na mszy o uzdrowienie, byłam na różańcu, ale tylko na
sam koniec, bo moja córcia 2 latka nie usiedziała i musiałam wracać
do domu. Mój narzeczony jeszcze (za miesiąc 14 listopada 2015 będzie
w końcu ten cudowny dzień sakramentu małżeństwa)
został na różańcu razem ze swoją mamą i synkiem. Gdy wrócił do domu opowiedział mi,
że otworzył serce dla Pana Jezusa i poszedł do księdza i chciał coś
powiedzieć, ale Ty Ojcze już wiedziałeś przez Pana Jezusa i
zacząłeś się nad nim modlić, on upadł, powiedział, że poczuł ciepło i miłość, jakby
wszystkie dolegliwości od niego odeszły. Była z nim jego mama,powiedziałeś, że jest tu kobieta która modli się za syna alkoholika. To właśnie był mój chłopak i został uzdrowiony.
Jesteśmy tak szczęśliwi. Chwała Panu Jezusowi!