nie wierzą…

Opublikowany

“Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie. Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec. Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną, a Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy”.

Można mieć kogoś bardzo blisko i go nie doceniać, nie wierzyć mu. Tak było z Jezusem, wielu na własne oczy widziało dzieła Jezusa, uzdrowienia, uwolnienia, wskrzeszenia, egzorcyzmy, ale nie uwierzyło. Serce zamknięte na cztery spusty. Serce, które wiedziało “swoje”, a nie chciało widzieć “Jezusowego”. Dlaczego nie wierzyli? Bo nie byli “z moich owiec” powie Jezus. Za “pasterza” mieli pychę, niewiarę, kpinę – tych słuchali. Ci “pasterze” prowadzili ich na manowce wiary. Nie byli w stanie otworzyć się na głos Jezusa, tak wiele stracili, może nawet życie wieczne.

Kto jest blisko Jezusa ten jest bezpieczny. Zawsze! Dlatego trzeba szeroko otworzyć serce, żeby nie zboczyć z drogi, która prowadzi do wiecznego szczęścia! Wierzyć to znaczy dać Bogu swoje serce! Całe! On już to zrobił dawno, dał Ci swoje serce bo wierzy w ciebie niesamowicie…

msza święta z modlitwą o uzdrowienie

Opublikowany
Kochani,
już 28 kwietnią 2018 roku w sobotę na godzinę 19.00 w naszej parafii św. Katarzyny w Starogardzie Gdańskim msza święta z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie.
Nie może Was zabraknąć. Jezus jest spragniony Waszej obecności, On nienawidzi choroby i chce nas w duchu wiary dotykać.
Przyjdź i doświadcz Jego wielkiej miłości!
z modlitwą – x Karol

“NAUCZMY SIĘ DZIWIĆ W KOŚCIELE”!

Opublikowany

Ksiądz projektant? Czy to nie pachnie jakąś fanaberią? Tak mniej więcej zareagowałam, kiedy usłyszałam o pasji kapłana, który sam projektuje ornaty. Ba! Ma nawet kolekcję szat liturgicznych na każdy dzień roku. I już w myślach zaczęłam rzucać kolejne oskarżające kamienie: że drogo, że strata czasu, że mało „duchowe” hobby, że nie wypada…

Ale kiedy poznałam bliżej historię proboszcza z Pasztowej Woli, zmieniłam zdanie, a moje święte oburzenie zamieniłam w zadziwienie nad talentem i pokorne zrozumienie.

Ale po kolei.

Ksiądz Marek Wójcik zacięcie artystyczne miał od zawsze. W jednym z reportaży telewizyjnych wspomina, że będąc jeszcze ministrantem w czasie liturgii, zwrócił uwagę, że w ornacie brakuje jednego świecącego kamyka. I tak się przejął sprawą, że wyszukał jakiś pierścionek, wydłubał z niego oczko i uzupełnił braki.

Kiedy przyszło powołanie i czas seminarium, nie zapominał o swoim modowym zacięciu. Koledzy kursowi wspominają, że na swoim roku zawsze był kolorowym ptakiem i wyróżniał się strojem na tle innych alumnów.

Pierwszy ornat, który wyszedł spod igły był przygotowany na Wielkanoc i swoją stylizacją przypominał żydowskie szaty paschalne. Pomysł tak się spodobał, że zaczęły powstawać kolejne projekty: czarny ornat w czerwone róże na Wielki Piątek, ornat z tęczą na Wigilię Paschalną czy biały ornat z pisankami na Niedzielę Zmartwychwstania. Pasja się rozwijała, kolekcja rosła, a szafa wkrótce liczyła tyle ornatów, co dni w ciągu roku.

Co na to jego parafianie? Zawsze bardzo ciepło podchodzili do jego zainteresowań. Wręcz nie mogli się doczekać, w jakim ornacie ich proboszcz pojawi się przy ołtarzu. A sam ksiądz Marek przyznaje, że natchnienia jego są połączeniem kaplicy i ulicy. I że dzięki tym nietypowym strojom łatwiej z kaplicy trafić do zwykłych ludzi z ulicy. Zwłaszcza tych młodych.

 

Na argumenty, że jego hobby pochłania dużo pieniędzy, ksiądz Marek odpowiada, że jego ornaty są przygotowywane z tanich materiałów. Nie zawierają drogich haftów czy wartościowych kamieni. A co więcej, zostaną na zawsze pamiątką służącą pokoleniom kapłanów.

Że jego strój przysłania istotę mszy świętej, a przebieranki przy ołtarzu to profanacja? Duchowny projektant uważa, że jego ornaty uzupełniają liturgię, symbolami nawiązują do danego święta. Pełne są znaków i biblijnych odniesień. Zresztą, księża na misjach i w egzotycznych krajach też mają kolorowe stroje.

A co na to liturgiści?

Mimo że Kościół ma swój katalog kolorów liturgicznych, dopuszcza również pewną dowolność. Np. kolor niebieski, który często zwyczajowo wykorzystywany jest na święta Maryjne, nie jest oficjalnym kolorem liturgicznym, a w wielu kościołach msze są odprawiane również w tym kolorze.

Ksiądz, wiadomo, wyszedł ze społeczeństwa i społeczeństwu służy. A to wiadomo różnorodne, o różnych potrzebach i wrażliwościach. Mamy więc kapłanów – porywających kaznodziejów, świetnych administratorów, drobiazgowych ekonomistów, szalonych sportowców czy wrażliwych artystów.

I jeśli każdy z nich nadal będzie miał Boga na pierwszym miejscu, a swoje pasje i talenty wykorzysta na chwałę Pana, to ja mówię TAK nawet dla księdza projektanta mody. A my nauczmy się dziwić w Kościele   jak głosiło hasło wystawy ornatów księdza Marka Wójcika.

za: aleteia.pl

ks artysta

oporni

Opublikowany

Ludzie twardego karku i opornych serc i uszu! Wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu. Jak ojcowie wasi, tak i wy. Któregoż z proroków nie prześladowali wasi ojcowie? Pozabijali nawet tych, którzy przepowiadali przyjście Sprawiedliwego. – to są słowa samego Szczepana tuż przed jego zamordowaniem. Słowa mocne, ale słowa prawdy, której nie śniło się przyjąć jego przeciwnikom. “Starsi” i “uczeni” to ludzie “twardego karku” czyli ludzie dumni, hardzi, trwający w pysze i butności, nie lubiący sprzeciwów. “Oporna serca” to serca zamknięte na natchnienia Ducha świętego. Dzisiaj także wielu “uczonych w koloratkach” sprzeciwia się Duchowi świętemu, nie wierzy w charyzmaty i Jego dary, nie chce ich przyjąć i na dodoatek nie pozwala innym by w tych kwestiach się rozwijali. Pamiętam jak jeden ksiądz mi powiedział: “daj spokój z tymi charyzmatami i tumanieniem ludzi, zajmij się normalnym duszpasterstwem”. No tak, Duch święty jest nienormalany, jaki on “zacofany”, stale coś nowego wymyśla i burzy nasz światek klerykalnych schemacików.

Boję się ludzi, którzy nie słuchają natchnień Ducha świętego, a tylko próbują rozkazywać MU w jaki sposób i gdzie ma działać. Biedni są. Żal mi ich po ludzku. Tak długo żyją, a jeszcze nie poznali Jego działania. Twardy ich kark i serce oporne, ale nie z takimi sobie Duch święty poradził!

pokarm

Opublikowany

Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy; 

Dzisijeszy człowie musi ciężko zapracować na chleb, żeby było co włożyć do przysłowiowego garnka. Podziwiam ludzi którzy są pracowici, nawet czasem pracują na kilka etatów, biorą różne dodatkowe pracy by zapewnić rodzinie godny byt. To jest ważne, ale niektózy niestety gubią się w tym wszystkim. Praca, praca i praca. Ona stej się “bożkiem”. Pracoholicy, zaniedbują swój dom, rodzinę, czasem praca jest dla niech ucieczką…Przed czym? Sami dobrze wiedzą. Znam ludzi, którzy uciekają w pracę, nie lubią być razem w domu, nie potrafią tworzyć relacji. W konsekwencji choć w portfelu mają sporo są jednak biedni. Bo “ten pokarm niszczeje”. Zapominają o “pokarmie wiecznym”. Bo w życiu nie chodzi o to by był pełen żołądek, ale pełne serce. Nie wystarczy zjeść jeden czy drugu posiłek, trzeba “jeść wieczność”. Bogiem nie można się przejeść. Jest jakiś ukryty wewnętrzny głód Jego obecności. Na każdej mszy świętej “zjadamy” Boga, karmimy się Nim. Każda modlitwa dostarcza naszemu duchowi  “witamin i minerałów”. Bez tego “pokarmu” słabniemy i w konsekwencji opadamy całkowcie z sił…

słowo boże!

Opublikowany

Tydzień biblijny to okazja do tego, żeby uświadomić sobie jak ważne jest w naszym życiu Słowo Boże. Jeszcze wciąż tak mało znamy Pismo święte, tak rzadko po nie sięgamy. A przecież to jest SŁOWO Boga skierowane do mnie osobiście. Biblia to kopalania, w któej odkrywa się obecność Boga,  apetyt rośnie w miarę jedzenia. To nie jest tylko jakaś tam książka, to SŁOWO ŻYCIA. Czy wiem gdzie jet moje Biblia? Czy zaglądam do niej, pytam Boga co chce mi powiedzieć w swoim słowie? Gdzie szukam słów pocieszenia jak jest mi ciężko? Czy moja Biblia jest “zmęczona” ciągłym wertowaniem, medytowaniem, moja obecnością w niej? Czytamy ją na mszy świętej, ale czy to nam wystarczy? Czy jest w nas głód “za więcej”?

Słowo Boże uzdrawia, uwalnia. Mówi księga Mądrości 16,12: “Nie zioła ich uzdrowiły ani nie okłady, lecz słowo Twe, Panie, co wszystko uzdrawia”. Trzeba mocno trzmać się Słowa Boga. Ono niesie nadzieję, pokój, radość, przemienia moje serce. Warto zaprzyjaźnić się z Pismem Świętym i nigdy się z nim nie rozstawać…