msza święta z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie!

Opublikowany
“Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy jesteście utrudzeni i obciążeni, a Ja was pokrzepię”
Parafia św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Starogardzie Gdańskim zaprasza na mszę święta z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie.
Msza święta rozpocznie się o godz. 17.30, 25 listopada 2017 roku w sobotę.
Po mszy świętej egzorcyzm oleju i soli (przynosimy ze sobą).
Specjalnym gościem będzie pani Wiesława Kocambasi z Medjugorje, która podzieli się świadectwem życia.

przed mszą św. będzie można nabyć za dobrowolną ofiarę mały znicz, który posłuży nam w modlitwie za naszych zmarłych.

JEZUS Cię zaprasza, przyjdź!
ks. Karol Ciesielski

utalentowani…

Opublikowany

Talent to dar darmo dany, ale dar, który nie działa z automatu. Trzeba go odkryć, rozwijać, pielęgnować. Chociażby ktoś gra na gitarze, ile czasu musi poświęcić, aby dojść do pewnej perfekcji i by jego granie było dla uszu przyjemne, nie było fałszem. Często mówimy w uproszczeniu o drugim człowieku, że jest beztalenciem. To blef. Każdy do “czegoś” się nadaje i “coś” bardzo dobrze umie robić, trzeba jednak pomóc mu to odkryć, towarzyszyć mu, dopingować go, dodać wiary w siebie i swoje możliwości. Bóg nie jest skąpy, jeśli idzie o dary, daje każdemu tyle, ile ten jest w stanie przyjąć. Powiedziałbym, daje zawsze za dużo 😉 “Człowiek orkiestra” to synonim człowieka na wskroś utalentowanego, nie każdy jednak może być “orkiestrą”, zawsze można “grać pierwsze skrzypce”, czyli być takim dobrym wodzirejem. Nawet umiejętne wybijanie rytmu poprzez grzechotkę jest talentem – w tym miejscu pozdrawiam Basię 😉

Wczoraj “ich czworo” przez kilka godzin ćwiczyło by posłużyć na uwielbieniu. Wcześniej również ćwiczyli. Bóg dał im talenty by rozwijali je wspólnotowo i dla wspólnoty. Bo talent sam dla siebie na nic się zda, dopiero nabiera wartości w grupie. Wdzięczny jestem ich za wkładane serce, poświęcony czas, dojazd. Talenty kosztują, chcą by o nie dbano, są wymagające. Chrześcijanin to człowiek utalentowany Przez Boga, bogaty w Jego dary.

Podziękuj dzisiaj Bogu za swój talent i rozwijaj go na chwałę Pana i ku pożytkowi drugiego człowieka.

bractwo małych stópek – prośba!

Opublikowany
Za młoda na dziecko?
Do naszej siedziby w Starogardzie Gdańskim trafiła młodziutka, zaledwie 17-letnia Kasia. Dziewczyna ma widoczną lekką niepełnosprawność intelektualną, była bardzo roztrzęsiona i wyznała nam, że jest w 3 miesiącu ciąży, a z powodu swojej trudnej sytuacji rozważa aborcję dziecka. Gdy zaczęliśmy dopytywać okazało się, że Kasia została wielokrotnie pobita przez ojca swojego dziecka, który z premedytacją okradł jej rodzinę i nie widzi dla niego miejsca w swoim życiu. W związku z tym nawet jej bliscy widzą w aborcji wybawienie z tej „niewygodnej” sytuacji. Kasia jest całkowicie bezradna i samotna, nie ma gdzie mieszkać oraz za co żyć, nie wyobraża sobie w takiej sytuacji macierzyństwa.
Długie rozmowy całej naszej ekipy (psychologa, księdza, położnej), godziny zapewnień, że nie zostawimy jej bez pomocy i zatroszczymy się o Nią i jej dziecko spowodowały, że dziewczyna zdecydowała się urodzić. Kolejne życie ocalone!
Teraz potrzebujemy Państwa pomocy. Musimy zapewnić Kasi nie tylko wszystko co jest potrzebne dla dziecka, ale także zamieszkanie i wyżywienie. Jeżeli zrobimy to sami zajmie to nam bardzo dużo czasu, który moglibyśmy przeznaczyć na ratowanie kolejnego nienarodzonego dzieciątka, dlatego zróbmy to razem!
Bardzo prosimy Państwa o pomoc finansową, dzięki niej łatwiej będzie nam dostosować się do bieżących potrzeb dziecka Kasi.
Numer konta : 15 20 30 00 45 1110 0000 0430 3240
W tytule proszę wpisać DAROWIZNA
Bardzo dziękujemy!
Bractwo Małych Stópek 
Starogard Gdański
 

nasze “trądy”…

Opublikowany

Gdy wchodził do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami. Na ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec. Do niego zaś rzekł: Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła.

Każdy z nas niesie w życiu swój “trąd”, jest naznaczony takim czy innym grzechem, nie jesteśmy czyści, nikt z nas. Tego “trądu” nie idzie wymazać, wydrapać o własnych siłach. Nie radzimy sobie ze sobą i z tym przeklętym “stygmatem”, który ściąga nas w dół, wstydzimy się siebie, może nawet w lustrze nie potrafimy spojrzeć sobie w twarz. Czy jest na to antidotum? Owszem jest, to jest Jezus. Co trzeba zrobić? Wystarczy przyjść ze swoim “trądem” do Niego, i tylko do Niego. Samo spotkanie z Nim naznaczone wiarą i głębią przemienia. On bierze na Siebie nasz “trąd”. Jezus uzdrawia. Ewangelia uzdrawia. Miłość uzdrawia. Kto by nie chciał pozbyć się tego “świństwa” i skakać z radości uzdrowienia? Całowalibyśmy Go po rękach…Dziś Jezus w Ewangelii daje tego przykład. Uzdrawia “grupowo”, że tak się wyrażę, ale tylko jeden wraca podziękować. Smutne to. Spotykając Jezusa zgubili trąd. Tych biednych “dziewięciu” nie doznało całkowitego uzdrowienia, oni byli chorzy na “niewdzięczność”. A ona jest jakby klamrą spinającą uzdrowienie. Tylko jeden, na dodatek “nie swój”, bo cudzoziemiec, wrócił… Wrócił by powiedzieć zwykłe “dziękuję”, które wyrażało pokorę i radość z otrzymanego daru. A jak to bywa w moim życiu?

sługą być…

Opublikowany

Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać.

Kiedyś zastanawiałem się nad synonimem słowa chrześcijanin, szukałem takiego, które trafiło by w sedno. I nasunęło się właśnie to – SŁUGA. Bo chrześcijaństwo to nic innego jak służba. Służba drugiemu człowiekowi i dla drugiego człowieka. To wszystko co mam, co posiadam, ma SŁUŻYĆ innym, nie tylko mnie. Nie mam tego kolekcjonować tylko rozdawać. Jezus rozdał siebie, do końca… Rozdawać miłość, swój czas, uśmiech, dobre słowo, pieniądze. Jezus w Piśmie Świętym jest nazwany “SŁUGĄ JAHWE”. On jest najdoskonalszym Sługą, służba w Jego wydaniu jest najbardziej pokorna i miłosierna. Nie jest wyrachowana, nie jest oparta na opłacalności, po prostu Jezus jest do dyspozycji drugiego… I tak już od 2000 lat.

Słowa Boże jest prawdziwe do bólu. Można się w nim przejrzeć. Obnarza prawdę o nas, niejednokrotnie bolesną prawdę. Kiepscy jesteśmy ze służby, ale robimy co możemy. Pewnie, zawsze moglibyśmy więcej i bardziej. Często wolimy być obsługiwani aniżeli służyć. Ale z drugiej strony mamy bardzo pojemne serca, z których wylewa się tyle dobra i miłości. Chociażby to: w niedzielę prosiliśmy o ubrania dla bezdomnych, ubogich. Efekt? Można by otworzyć sklep z odzieżą używaną ;), To się nazywa właśnie służba.

Jezu chcę Ci dzisiaj podziękować za tych wszystkich ludzi, którzy uczą mnie służyć i którzy z takim zaangażowaniem służą… Chwała im za to. I chwała Tobie za nich…

drzwi otwarte…

Opublikowany

Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: Panie, panie, otwórz nam! Lecz on odpowiedział: Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.

Czy jesteś gotowy dziś umrzeć? Głupie pytanie ksiądz stawia! Mi do życia a nie do umierania…. Oj dziecko, czy aby na pewno? Jeszcze się muszę wyszaleć, popróbować tego, owego, niech ksiądz nie przynudza, mi idzie do życia a nie umierania! Ale kiedyś umrzesz. No właśnie, dobrze powiedziane, że kiedyś, za 50 lat. A wiesz na pewno, że za 50, może za 5, może za rok, może w przyszłym tygodniu? Niech ksiądz nie straszy. Ja dziecko Cię nie straszę tylko uświadamiam, żebyś nie mówił, że nie wiedziałeś. Oj tam… ksiądz tak musi gadać bo jest księdzem. Nie muszę, tyle pogrzebów już w swoim życiu miałem. Niektórzy tak myśleli jak ty, odeszli szybciej niż się spodziewali…Nie wszyscy czuwali. To co, teraz mam czekać ze złożonymi rączkami na śmierć? I tylko się modlić. Nie dziecko, masz normalnie żyć, tak żebyś nie wstydził się umrzeć. Pan Jezus stale ma otwarte dla Ciebie drzwi, ale masz żyć rozsądnie nie głupio. Ale pamiętaj, że nawet jak popełnisz głupstwa On czeka z miłością w konfesjonale na Ciebie. Ja nie wierzę w te bajki proszę księdza. Oj głuptasie, może Ty nie wierzysz, ale On wierzy w Ciebie. Nie wygłupiaj się już tyle i zacznij poważnie o tym myśleć, a ja się za Ciebie pomodlę. I za siebie, żeby Bóg nie zatrzasnął nam drzwi przed nosem i nie wołał, że nas nie zna… Bo tego byśmy chyba nie znieśli…

wywiad z bpem ŚMIGLEM

Opublikowany

Chciałbym przede wszystkim położyć nacisk na bycie blisko ludzi. Dla mnie priorytety są bardzo proste – ewangelizacja i duszpasterstwo, wszystkie inne sprawy są drugoplanowe – podkreśla bp Wiesław Śmigiel, który został mianowany nowym biskupem toruńskim.
Ks. Paweł Rytel-Andrianik: Księże Biskupie, gratulujemy nominacji i na początek pytanie o to, co tak bardzo kojarzy się z Toruniem. Czy Ksiądz Biskup lubi pierniki?

Bp Wiesław Śmigiel: Czy ja lubię pierniki? A można nie lubić pierników? Oczywiście, że lubię, szczególnie te nadziewane, ponieważ kryją jakąś smakową niespodziankę. A jeśli dotąd nie miałem zbyt wielu okazji, żeby smakować pierników, to od tej pory będą one moim ulubionym dodatkiem do kawy. Pierniki w Toruniu są znane właściwie od siedmiu wieków, są częścią historii tego miasta.

– Został Ksiądz Biskup mianowany najmłodszym biskupem diecezjalnym w Polsce, jednym z najmłodszych w Europie. Jakie myśli przyszły wtedy, gdy Ksiądz Biskup dowiedział się o decyzji papieża Franciszka?

– Kiedy zostałem mianowany biskupem pomocniczym w 2012 r. byłem wtedy najmłodszym biskupem w Polsce. Miałem 42 lata. Ogłoszenie mojej nominacji biskupiej przypadło w marcu, w 20. rocznicę ogłoszenia nowego podziału administracyjnego Kościoła w Polsce. A tym razem o nominacji na biskupa toruńskiego dowiedziałem się w szkole podstawowej im. św. Ojca Pio w Tczewie. Kiedy skończyło się spotkanie zobaczyłem w telefonie nieodebrane połączenie z Nuncjatury. Oddzwoniłem i dowiedziałem się o woli Ojca Świętego Franciszka.

Pierwsze wrażenie było takie, że „staje serce” i człowiek myśli, że już nie ruszy. Za chwilę jednak przyszła nadzieja i radość. Kiedy byłem w tej szkole jedna dziewczynka przybiegła i powiedziała, że będzie się za mnie modliła. Po tym telefonie, przypomniałem sobie jej słowa i pomyślałem, że jeżeli za mnie modlą się dzieci i ich rodzice. Jeśli młodzież na bierzmowaniu zapewnia, że będzie się za mnie modlić, to nie ma się czego bać. Ta świadomość pomogła mi odpowiedzieć, że zgadzam się i przyjmuję decyzję Ojca Świętego.

– Jakie doświadczenie wynika z dotychczasowej posługi Księdza Biskupa? Proszę powiedzieć o najważniejszych wnioskach z pracy duszpasterskiej.

Będąc biskupem odkryłem, że trzeba być blisko ludzi i trzeba być bardzo cierpliwym. Zamierzenia i plany zawsze muszą być zweryfikowane w spotkaniu z konkretnym człowiekiem. Często mamy wyobrażenie, że jeśli coś zaplanujemy, to jest to tym, na co ludzie czekają. Rzeczywistość jednak przynosi często coś zupełnie innego. Okazuje się, że wcale tak nie jest. Czasem zwyczajne, proste gesty, często spontaniczne, okazują się być tym, co ludzie najbardziej zapamiętują i co ich przybliża do Pana Boga. Cierpliwość jest ważna dlatego, że w posłudze biskupiej nie ma natychmiastowych rezultatów. To tak jak czytamy w Piśmie Świętym: kto inny sieje, kto inny podlewa i pewnie kto inny będzie mógł cieszyć się zbiorami. Nie należy się jednak nigdy zniechęcać, ale z entuzjazmem podejmować wszelkie wysiłki.

– Na co chciałby Ksiądz Biskup położyć szczególny akcent w posłudze w diecezji toruńskiej?

– Żeby stworzyć plan pastoralny trzeba najpierw bardzo dobrze poznać diecezję. Na taki plan przyjdzie czas, potrzeba cierpliwości i mądrości, żeby go stworzyć. Chciałbym przede wszystkim położyć nacisk na bycie blisko księży i blisko diecezjan. Dla mnie priorytety są bardzo proste – ewangelizacja i duszpasterstwo, wszystkie inne sprawy są drugoplanowe. Chciałbym przede wszystkim na tym się skupić.

– W jakim stopniu bliska jest Księdzu Biskupowi diecezja toruńska i jej specyfika?

– Diecezja toruńska swoim zasięgiem terytorialnym nawiązuje do pierwotnych granic diecezji chełmińskiej – tej historycznej, ustanowionej 29 lipca 1243 r. Ponadto główną patronką diecezji toruńskiej jest Matka Boża Nieustającej Pomocy, która była też patronką diecezji chełmińskiej, zatem, można powiedzieć, że do 1992 r., do czasu reorganizacji struktur kościelnych w Polsce, diecezja toruńska i diecezja pelplińska miały wspólną historię. W seminarium, kiedy rozpoczynałem studia teologiczne, byłem na roku z obecnymi księżmi diecezji toruńskiej. Tak było do czwartego i piątego roku. Znam więc księży z tej diecezji. Często są to koledzy z roku, przyjaciele. Diecezja pelplińska i toruńska są bardzo podobne, choć zdaję sobie sprawę, że toruńska ma swoją specyfikę, przez te lata wypracowała swoją tożsamość i dlatego na początku chciałbym ją poznać oraz zrozumieć i w miarę możliwości ubogacić.

– Z czym, tak spontanicznie, kojarzy się Księdzu Biskupowi Toruń?

Toruń to przepiękne miasto, można powiedzieć, że bajkowe, szczególnie wieczorem, gdy nabiera blasku. Naprawdę można się wówczas zachwycić. Toruń kojarzy mi się z duszpasterstwem, środowiskiem naukowym oraz ewangelizacją. Czyli na pewno bazylika katedralna i bp Andrzej Suski, którego podziwiam i szanuję. Doceniam także gorliwą posługę bp. Józefa Szamockiego. Toruń to Uniwersytet Mikołaja Kopernika i szerokie środowisko naukowe. Toruń spontanicznie kojarzy się z Radiem Maryja i Telewizją Trwam, które pełnią ważną misję ewangelizacyjną. Toruń to także piękne zabytki, można powiedzieć, że to jeden wielki pomnik historii. Nie wiem, czy jest inne miasto w Polsce, które miałoby tak wspaniałą starówkę, oczywiście jest Kraków, ale w tym rejonie Polski Toruń to naprawdę perła historii.

– Jeszcze pytanie prywatne, jakie jest hobby Księdza Biskupa?

– Mam bardzo tradycyjne hobby, nie jestem oryginalny – lubię spacery, jazdę na rowerze. Lubię też chodzić do kina i teatru.

– Ksiądz Biskup pisze także wiersze, czego wyraz mamy choćby w zbiorku „Zdany na pojedynek”.

– Teraz piszę już mało, ponieważ nie mam czasu, ale rzeczywiście pisałem wiersze. Czasem jeszcze staram się coś napisać, ale specyfika posługi biskupiej nie sprzyja twórczości poetyckiej.

– Dziękuję za rozmowę.
Ks. Paweł Rytel-Andrianik / Warszawa

ZA: RADIO GŁOS