bez Jezusa ani rusz…

Opublikowany

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”.

Są takie słowa, które zawsze tchną nadzieją, są to słowa samego Boga. ON potrafi zrozumieć człowieka, jest niezwyklę empatyczny, jest zawsze blisko, na wyciągniecie ręki. Do NIEGO trzeba “walić” śmiało, bezpośrednio, nie wstydzić się. Bóg pragnie się z nami spotykać w modlitwie, w codzienności, w drugim człowieku.

“Przyjdźcie do MNIE” – ludzie przychodzą do lekarza, psychologa, bardziej wierzą tabletkom i psychologom i rozmaitym terapiom niż Bogu. Przychodzą do bioenergoterapeutów, szamanów i innych dziwnych typków, którzy rzekomo mogą nas uzdrowić. Jezus nie mówi: przyjdźcie do nich!!! Mówi: przyjdźcie do mnie! I to WSZYSCY!  Nikogo nie wyklucza, nikogo! Człowiek jest mistrzem w wykluczaniu innych, szczególnie tych, którzy nie są mu po drodze, którzy się różnią…

“Utrudzeni obciążeni”. Oj tak, dziś jesteśmy przybici różnymi sprawami. Nałogami, z którymi nie potrafimy sobie poradzić, przybici grzechem, obciążeni przeszłością, utrudzenie bezsensem życia, samotnością, chorobami.

“JA was pokrzepie”. W czym szukam pokrzepienia, co jest moją “odskocznią”? Narkotyki, alkohol, słodycze, sen, nieczystość – czy aby tu nie szukam ukojenia? Łudzimy się, że to da nam pokrzepienie, a pokrzepić nas może tylko Jezus. Bez Niego sobie nie poradzimy. Bez Jezusa ani rusz…