Jezus mówił do tłumów: “Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. Gdy zaś plon dojrzeje, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo”.

O czym jest dzisiejsza Ewangelia? Głownym tematem jest CIERPLIWOŚĆ, cnota, która niestetety, ale jest dzisiaj w deficycie. Bóg pokazuje małe ziarenko jako potencjał tego, co będzie w przyszłości. Jednakże trzeba czasu, nie można przyśpieszyć jego wzrastania, trzeba uzbroić się w cierpliwość.

Nie mamy cierpliwości. Objawia się to każdego dnia. W kolejce do lekarza, gdzie przedłuża się czekanie i wchodzimy później niż na ustaloną godzinę; w supermarkecie, gdzie jedna kasa tylko czynna a kolejka długa jak nic. Żona traci cierpliwość względem męża, gdy sto razy mówi, żeby wymienił żarówkę czy naprawił szafkę w kuchni, a ten nic. Mąż traci cierpliwość do żony, gdy tej nie zamyka się buzia. Rodzice tracą cierpliwość do dzieci. Może ktoś nie ma cierpliwości do starej głuchej matki. Młodzi narzeczeni są niecierpliwi i nie czekają do ślubu “z tymi sprawami”. Świat tonie w niecierpliwości. Nie umiemy czekać, a przecież nie da się przyśpiewszyć pewnych rzeczy: ciąży w normalnych warunkach, trzeba czekać 9miesiecy by ujrzeć twarz dzieciątka; nie da się przyśpieszyć chociażby Bożego Narodzenia, jeszcze kilka miesięcy, owszem można sobie postawić choinkę na balkonie, ustroić ją iśpiewać kolędy, ale wtedy ktoś może zadzwonić do szpitala, z którego przyjadą po nas i ubiorą w piękny biały kaftan. Zwykły internet, który “muli” potrafi nas wyprowadzić z równowagi… Tracimy tak szybko cierpliwość…

Trzeba nam też cierpliwości w modlitwie. Ktoś zmówił jedną modlitwę i myśli, że już wszystko załatwił, nie, to nie tak. I jak nie widzi odrazu owoców to obraża się na Boga, odchodzi.

Słowo CIERPliwość  zawiera przesłanie cierpienia. Cierpliwy cierpi z tego czy innego powodu, to jest jego ofiara. Uczmy się cierpliwości na co dzień, a życie będzie mniej nerwowe, wybuchowe. Św. Vianey powiedział, że Bogu milsza jest godzina cierpliwości dziennie niż wielkie posty. To daje do myślenia, jak ważna, a jednocześnie jak trudna jest cierpliwość.