w imię Jezusa!

Opublikowany

Kiedy Szaweł przybył do Jeruzalem, próbował przyłączyć się do uczniów, lecz wszyscy bali się go, nie wierząc, że jest uczniem. Dopiero Barnaba przygarnął go i zaprowadził do apostołów, i opowiedział im, jak w drodze Szaweł ujrzał Pana, który przemówił do niego, i z jaką siłą przekonania występował w Damaszku w imię Jezusa.

Paweł, niegdyś Szaweł nie był dobrym człowiekiem. Miał “swoje za uszami”. I sporo tego było. Był niezłym gnojkiem, który bez skrupułów mordował chrześijan. Nie miał się czym pochwalić w historii swojego życia. Jednak Pan Bóg w odpowiednim dla niego momencie podłożył mu haka. Powalił. Dotknął. I od tego czasu zmienia swoje życie. Szkopuł tkwi w tym, że nie wszyscu w to wierzą i chcą uwierzyć. Oni znali “starego Pawła”. Trudno im odrazu zaufać, przekonać się do niego. “Wszyscy się go bali”.

Może tak podobnie jest w naszym życiu. To “stare życie” często wraca jak bumerang. To życie PRZED spotkaniem Jezusa i PO spotkaniu diametralnie się różni. A szczególnie ludzie “lubują” się w tym by wypominać nam dawne winy i nie są w stanie uwierzyć w nasze nawrócenie. I po zatruwamy sobie tym serce? Ważne, że Bóg w nas wierzy i prowadzi. Choć to trudne i bolesne jeśli wypomina się komu przeszłość, którą się chce zapomnieć i do niej nie wracać, to jednak musimy oswoić się, że tak będzie. Jezus już dawno zapomniał naszą przeszłość. I chce działać przez nas z mocą. Zatem niech wszystko w naszym życiu dzieje się “w imię Jezusa”!