pokarm

Opublikowany

Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy; 

Dzisijeszy człowie musi ciężko zapracować na chleb, żeby było co włożyć do przysłowiowego garnka. Podziwiam ludzi którzy są pracowici, nawet czasem pracują na kilka etatów, biorą różne dodatkowe pracy by zapewnić rodzinie godny byt. To jest ważne, ale niektózy niestety gubią się w tym wszystkim. Praca, praca i praca. Ona stej się “bożkiem”. Pracoholicy, zaniedbują swój dom, rodzinę, czasem praca jest dla niech ucieczką…Przed czym? Sami dobrze wiedzą. Znam ludzi, którzy uciekają w pracę, nie lubią być razem w domu, nie potrafią tworzyć relacji. W konsekwencji choć w portfelu mają sporo są jednak biedni. Bo “ten pokarm niszczeje”. Zapominają o “pokarmie wiecznym”. Bo w życiu nie chodzi o to by był pełen żołądek, ale pełne serce. Nie wystarczy zjeść jeden czy drugu posiłek, trzeba “jeść wieczność”. Bogiem nie można się przejeść. Jest jakiś ukryty wewnętrzny głód Jego obecności. Na każdej mszy świętej “zjadamy” Boga, karmimy się Nim. Każda modlitwa dostarcza naszemu duchowi  “witamin i minerałów”. Bez tego “pokarmu” słabniemy i w konsekwencji opadamy całkowcie z sił…