A gdy jedli, rzekł: “Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was Mnie wyda”. Bardzo tym zasmuceni, zaczęli pytać jeden przez drugiego: “Chyba nie ja, Panie?” On zaś odpowiedział: “Ten, który ze Mną rękę zanurzył w misie, ten Mnie wyda. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził”. Wtedy Judasz, który miał Go wydać, rzekł: “Czyżbym ja, Rabbi?” Odpowiedział mu: “Tak, ty”.

Losów Judasza ciąg dalszy. “Przyjaciel” Jezusa siedzi dzisiaj z Nim przy jednym stole. Jezus wprowadza pewne napięcie, bo zaczyna mówić o zdrajcy. Apostołów przeszywa strach, lęk, a przede wszystkim smutek. Każdy pyta czy to on, ponieważ każdy chciałby być wierny do końca. Niestety wielu to się nie uda, a już na pewno nie Judaszowi. Bo ten pełen jest zakłamania i wewnętrznych konfliktów. On już dawno był daleko od Jezusa…Nawet gdy był blisko. Wykorzystał przyjaźń z Nim do swoich własnych niecnych celów. Opłacało mu się być przy Jezusie, dosłownie… Jezus kwituje to ostro: “lepiej żeby się nie  narodził”. Mocne! I jeszcze to bezczelne pytanie: Czyżby ja?! TAK, TY!

Drugi dzień rekolekcji. Mocne świadectwo mojego kumpla Dawida, przemawiające do serca. Potem modlitwa wstawiennicza dla chętnych. Jest On- Duch święty, działa. Z mocą. Jak zawsze. Tak myślę sobie jak ważne jest świadectwo ludzi świeckich o charyzmatycznym sercu. Młodzi chcą ich słuchać. Dobrze, że są świeccy, którzy nie zamykają się w swoim domku, ale idą do ludzi, nie boją się porażki, błędów, starają się i Pan przez nich działa cuda. Dzięki brachu za to świadectwo! Niech Pan będzie uwielbiony! W Tobie i w każdym z nas!