Okres Wielkiego Postu sprzyja i jest okazją ku temu, żeby się zmienić, naprawić, choć różnie nam to wychodzi to ważne się staramy, że nie spoczęliśmy na laurach. Serce pod wpływem dobra rozszerza się więc także staramy się by tego dobra było coraz więcej i by było ono głębsze. I tak się dzieje. Nie wolno zniechęcać się, że coś nam nie wyszło, nie wytrzymaliśmy w tym czy innym postanowieniu, polegliśmy tu czy tam, to nie jest najważniejsze. Po co tracić czas na użalanie się nad sobą, trzeba po prostu wstać i iść dalej.

Zaczyna się w parafiach maraton spowiedziowy. Ludzie w kolejkach cierpliwie stoją po świętość, pragną przewietrzyć swoje serce. To są piękne widoki dla księdza….Kolejki do spowiedzi. Bo to znak, że ludzie wiedzą i czują, ze trzeba coś zmienić, naprostować.

Czytam ostatnio o bardzo znanym w świecie spowiedniku, ojcu Pio. I mówi on o bezczeszczeniu sakramentu pokuty przez ludzi, którzy nie chcą zmienić swojego życia. Ubolewa nad tym, ale jednocześnie jest konkretny, wymagający. Np. Pewnego dnia Ojciec Pio nie dał rozgrzeszenia penitentowi mówiąc mu: „Jeśli pójdziesz się wyspowiadać do innego kapłana, zabierz rozgrzeszenie, które otrzymasz i idź do piekła razem z nim”. Bo ludzie często myślą, że u tego ks. się nie udało to pójdą do innego, który może nagiąć Boże prawo. Fałszywe miłosierdzie.

Mówił też: “”Ani w myślach, ani w spowiedzi Świętej nie powinno się wracać do win wyznanych na poprzednich spowiedziach świętych. Dzięki naszej [ doskonałej] skrusze, [wypływającej z miłości do Boga], Jezus przebaczył je w sakramencie pokuty. Tam On sam stanął przed nami i naszymi nędzami, jako Wierzyciel wobec niewypłacalnego dłużnika. Gestem nieskończonej wspaniałomyślności podarł i zniszczył weksle zapisane przez nas grzechami. Na pewno nie umielibyśmy spłacić naszych długów, gdyby nie przyszła nam z pomocą Jego Boska łaskawość. Powracanie do tych win, chęć ponownego wydobywania ich z zapomnienia po to, aby raz jeszcze otrzymać za nie przebaczenie tylko dlatego, że mamy wątpliwość, czy zostały one rzeczywiście i wspaniałomyślnie odpuszczone, czyż nie jest aktem nieufności wobec dobroci, która dała dowód ich przebaczenia, unicestwiając wszelki tytuł długu zaciągniętego przez nas grzechami?.” To dla tych, którzy chcą stale “poprawić” swoją spowiedź i wracają już do odpuszczonych grzechów…

Dalej: “Spowiedź drodzy bracia i siostry to coś więcej niż tylko wyznanie grzechów, dobrze przeżyta spowiedź to egzorcyzm, a więc uwolnienie od wszelkich wpływów zła, to możliwość zobaczenia siebie, stanu swojej duszy jakby w zwierciadle, którym jest nasz Pan”.

Zachęcam do lektury tych mądrych przemyśleń świętego z Pietrelciny. Ojcze Pio wypraszaj nam dobre spowiedzi święte!