Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta usługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego, drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi stopy, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku. Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z Jego uczniów, ten, który Go miał wydać: “Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?” Powiedział zaś to nie dlatego, że dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem i mając trzos, wykradał to, co składano.

Ciekawe są te dwa zestawienia “przyjaciół” Jezusa. Z jednej strony Łazarz, Maria i Marta, a z drugiej strony Judasz. I ci byli blisko, i ten był blisko (w rzeczywistości daleko). Jego serce było bardzo daleko i knuło już swoje plany. Taka jest “Ewangelia życia” w której występują prawdziwi i fałszywi przyjaciele. Trudno ich rozróżnić. Potrafią się wkupić i “zakręcić” człowiekiem. Z jednymi i drugimi Jezus ucztuje, ale to po uczcie z Judaszem, ten pójdzie go wydać, sprzedać. Uchciwi się na kilka nędznych srebrników. Sprzedał serce mamonie. I to go zgubi, Jezusa niestety też zgubi jego nieszczerość…Są pseudo=przyjaźnie, które gubią, trzeba wielkiej roztropności w ich dobieraniu. Tego uczy nas Ewangelia.

Dziś rozpoczęliśmy rekolekcje dla młodzieży w naszej szkole w Owidzu. Świadectwo dawali moi przyjaciele, Martula z Patrykiem i dziewczynkami. Boża rodzina. Przyjaciele Jezusa. Młodzi słuchali ich z otwartymi gębami. To pokazuje, że chcą słuchać o Bogu obecnym w rodzinie, małżeństwie, o wspólnej modlitwie. Zauważyłem dzisiaj jedno – tęsknotę młodzieży za relacją z Bogiem, za przyjaźnią z Nim. Rodzinka dała czadu! Tak trzymać Martula!