aż tak?!

Opublikowany

Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.

Te słowa z Ewangelii Janowej powinniśmy znać na pamięć, one powinny mocno wpisać się w nasze serca. Dlaczego? Bo mówią o niesamowitej, heroicznej miłości Stwórcy względem stworzenia. Miłość to nie stek banałów, ale to konkretne czyny, Boga na nie stać, człowieka nie zawsze. JAK Bóg ukochał świat?A no TAK właśnie, że dał SYNA SWEGO JEDYNEGO. Co za przeogromna ofiara.

Każdy z nas zna historię słynnego “Titanica”. Ponoć sam Bóg nie miał dać mu rady, tak napisano na nim. Pycha ludzka nie zna granic. I co się stało? Bóg nie dał rady, ale góra lodowała dała radę. Uderzył w nią mocno i zaczął tonąć. Szalup nie wystarczyło dla wszystkich, a przecież każdy chciał ratować swoje życie. Ktokolwiek więc wszedł do szalupy, trzymał się jej bardzo mocno, nie bacząc na tonących obok. Kapitan zarządził, aby najpierw ratować kobiety i dzieci. Niestety mężczyźni byli skazani na śmierć. “W jednej z łodzi znalazła się matka z dwojgiem dzieci i kilkanaście innych kobiet. Zachodziła jednak konieczność, by ojciec dzieci i jej mąż został na tonącym statku. Nie było dla niego miejsca. Rozległ się ogromny lament i płacz rozpaczy dzieci i żony. Wówczas stała się rzecz niesłychana. Jedna z kobiet, 22 — letnia dziewczyna, wstała ze swego miejsca w łodzi i odstąpiła je ojcu rodziny. Zostali uratowani, a bohaterska dziewczyna zginęła w falach morskich wraz z 1635 innymi pasażerami”. Po co ten przykład? Wystarczy jedno słowo: OFIARA. Ta kobieta w pełni świadoma ofiarowała swoje życie za tego mężczyznę. tak jak Jezus, tak jak Jezus? Czy już rozumiesz?

Gdy patrzę na krzyż to widzę ogromną miłość Boga do mnie. I jestem zawstydzony, bo ja tak nie potrafię, uciekam często od mojego krzyża. Nie umiem ofiarować Bogu swoich małych krzyży, cierpień.

Przed każdą mszą świętą, gdy siedzisz w ławce, pomyśl przez chwilę za kogo chcesz ją ofiarować, w jakiej intencji. za kogo przyjmiesz Komunię świętą. Nie robimy tego, nie zastanawiamy się na tym. A ksiądz prosi: “Módlcie się aby moją i WASZĄ OFIARĘ, przyjął Bóg Ojciec Wszechmogący”. Gdzie ta ofiara?

Nie ma miłości bez ofiary i bez cierpienia. Nie! Taka miłość nie istnieje! Taka “miłość” to tylko ładne słowo, nic więcej. Prawdziwa miłość kosztuje, płaci się za nią cierpieniem i ofiarą! Płaci się za nią życiem…Aż tak!