Pani Jadwiga tak niedawno skończyła 90 lat. Według Psalmisty: “miarą naszego życia jest lat 70, 80, gdy jesteśmy mocni”. Przekroczyła sporo tę miarę. Była mocna, oj tak! Poznałem ją 4 lata temu, gdy w każdą I sobotę miesiąca zanosiłem Jej Jezusa. Mieszkała w bloku, dosyć wysoko, a poruszała się słabo. Nogi odmawiały posłuszeństwa.

Co mi najbardziej utkwiło w pamięci jeśli chodzi o Panią Jadwigę? Pogoda ducha! Jako starszy człowiek NIGDY nie narzekała na choroby, bóle, choć te zapewne trzymały się jej bardzo. Choroby to “przywilej” wieku, Ona o nich nie mówił, choć miała prawo. Nie zgorzkniała przy nich, wręcz odwrotnie. Zawsze pytałem: “skąd u Pani ta pogoda ducha, panie Jadziu?”. Ona niczym dziewczynka z wielkim uśmiechem odpowiadała: “proszę księdza ta pogoda ducha ma na imię JEZUSEK”. Uśmiechnąłem się również. I w duchu pomyślałem jaką ta kobieta musiała mieć wiarę, zazdrościłem jej tego. Była człowiekiem rodzinnym. Ks Twardowski kiedyś napisał takie słowa: “Jeśli mówisz, że kochasz, zapomnij, że jesteś”. Tak, Pani Jadwiga zapominała o sobie bo mocno kochała. Najpierw Boga, potem bliskich, pokazywała zdjęcia, opowiadała o ich życiu, modliła się za nich i o modlitwę prosiła. Nawet  miała zdjęcie księży z mojego roku i modliła się za nas także.

Gdy w upalne dni z językiem wywalonym prawie, że do kolan, wpadałem do Pani Jadwigi, zawsze czekał na mnie Jej piękny uśmiech i lemoniada z miodem i cytryną. Jestem pewien, że dziś z “JEZUSKIEM” piję lemoniadę z boskim miodem i cytryną, i mówi Jezusowi o swojej rodzinie, o nas, i przy tym szczerze się uśmiecha.

Dzięki Pani Jadziu za pani piękne życie i świadectwo wiary. Opowiadaj Jezusowi o nas, nie ustawaj! Do zobaczenia w Bogu!