Jakiś czas temu dostałem kilka e-maili z zapytaniem jak to jest z tymi gospodyniami na plebaniach. Powinny być czy nie? Na stałe czy tylko na kilka godzin? Jaka jest ich rola?, itd. Otóż z pewnością gospodyni na plebanii to “skarb” nie do zastąpienia, ponieważ ksiądz nie jest w stanie ogarnąć całej plebanii jeśli chodzi o utrzymanie porządku, posiłki, nie ma to jak kobieca ręka. I dobrze ugotuje i wyprasuje, ksiądz już jest sporo odciążony. Jeszcze lepiej jak na plebanii są siostry zakonne. Jednak kobieta zawsze musi być odpowiednia, skromna, dyskretna, nie plotkująca po wsi czy mieście co na plebanii się dzieje, nie każdy nadaję się do tej pracy bo i księża niełatwi niejednokrotnie są. Taka “babcia Józia” z serialu to skarb na plebanii.

Jeśli gospodyni jest z rodziny czy starsza to w porządku, nie wzbudza to żadnych sensacji. Młoda, owszem, ale tylko jeśli na plebanię przychodzi na kilka godzin i “gra gitara”. Schody zaczynają się wówczas, gdy gospodyni jest w wieku proboszcza lub młodsza , to konkretny “znak zapytania”. I pewnie słuszny. Tym bardziej jak czuje się od proboszcza ważniejsza, niczym “pani domu”, ostentacyjnie to pokazując, i zaczyna wszystkim i wszystkimi rozporządzać, a proboszcz ma względem niej taką słabość, że nie jest w stanie jej nic powiedzieć, nie mówiąc o upomnieniu, i często ulega. Niby uczony, a zapomina słów z Pisma, które mówią o zgorszeniu innych, o pozorach zła. Roztropność się kłania, mądrość.No cóż…

Życie jest brutalne to kapłańskie także więc winien być czujny.  Wcale między nimi nie musi istnieć bliskość fizyczna, ale uzależnienie emocjonalne jest straszne, może i straszniejsze, jak w tym powiedzeniu – stary chłop a da sobie w kaszę dmuchać. Oj wielu sobie daje…

Wtedy to przykre, bo plebania staje się domem proboszcza i gospodyni, ba, nawet twierdzą, zamkniętą dla innych. Niedostępną, daleką od tej wizji Franciszka…

Ksiądz Biskup walczy z tym, ale czasem to walka z wiatrakami…Wiadomo. Niby wszyscy wiedzą i na tym się kończy. Stąd też ludzie zgorszeni, szkoda ludzi bo mają prawo do księdza, większe niż gosposia (często zazdrosna), wszak proboszcz nie jest pasterzem jednej owieczki… Przynajmniej być nie powinien…

  1. Basia
    Sty 09, 2018

    Moje jedne z piekniejszych wakacji za dzieciaka to były właśnie te na plebanii.Siostra mojej babci była nauczycielką i prowadzila też plebanie…to były czasy!!To byl otwarty dom pelen dobra pelno ludzi zwierzat….ks Wladek (swietej pamieci)przyszedl na zastepstwo ale ludzie już go nie oddali!kochany czlowiek i dobry kaplan.Na tej plebanii mialam takie fajne spotkanie z Bogiem z natura coś w stylu filmu Chata. ..Wielki sentyment…

  2. Hania
    Sty 10, 2018

    Najzdrowszym rozwiązaniem było by, gdyby taka gospodyni mieszkała i spała oddzielnie, w swoim domu, a nie na plebani. Zrobiła co do niej należy i zamknęła drzwi , ale za sobą, nie przed ludźmi, bo kapłanów przed ludźmi nie można izolować… Pozdrawiam 😉

  3. Paweł
    Sty 10, 2018

    w końcu ktoś napisał prawdę… U mnie na parafii to ksiądz ostentacyjnie jest ze swoją “Panią”, wszędzie jeżdzą razem, wakacje itd. Przykre to, a proboszcz ciągle woła, że ma mało pieniędzy… No tak, trzeba jeszcze “Panią” utrzymać… dzięki księże Karolu za świadectwo wiary