post

Opublikowany

Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć – mówi dziś Słowo Boże. I przyszedł TEN czas, zabrali Pana wiecznie młodego – Jezusa i co? Jak to wygląda z tym postem u nas? Post to jeden z narzędzi ascezy czyli walki o sobie, innych, narzędzie walki z Szatanem. On nienawidzi postu i poszczących. Świat kpi z tych, którzy „w imię Pana” odmawiają sobie wielu rzeczy i tu nie chodzi tylko o piątkowy post bez kiełbaski.  Tu chodzi o coś więcej. Bo owszem mogę w piątek bezmyślnie wędlinki nie jeść, ale co z tego, jak jestem dla drugiego nie do zniesienia. Kłótliwy, plotkujący, wywyższający się, poniżający, nie tędy droga.

Post ma mnie nauczyć jeszcze większej miłości do wszystkich, on oczyszcza moje intencje, by stały się jeszcze bardziej przejrzyste i czystsze. Post uwalnia mnie od samego siebie. Post kieruje mnie w kierunku czegoś więcej, czegoś czego świat dać mi nie może. Post pozwala mi ćwiczyć moją wolę. Jakże słabą… Przede wszystkim post od grzechu, tego, co do mnie przylgnęło. W tym miejscu muszę wypowiedzieć wojnę. Muszę zawalczyć o siebie, o swoją świętość.

Matka Boża z Medjugorje wzywa nas do postu w środy i piątki o chlebie i wodzie. Jakie to trudne… Sami się na tym łapiemy, mówimy sobie, że nie damy rady, że za słabi, to nie dla mnie… Jak szybko się usprawiedliwiamy nawet nic nie próbując. A post to potężna broń, na której sam widok trzęsie się demon. Może warto na serio wziąć słowa Jezusa…