uzdrowienie…

Opublikowany

Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił…

Jezus to największy i najsłynniejszy uzdrowiciel o którym słyszano. Nie było i nie ma lepszych. I wtedy i dziś. Także dzisiaj w JEGO MOCY działa i uzdrawia wielu kapłanów i nie tylko, ludzi, którzy postawili wszystko na Jezusa, ludzi, którzy Jezusowi zaufali.

Choć jak czytamy w Ewangelii, całe miasto zebrało się u Jego drzwi, ON uzdrowił (tylko) wielu, nie WSZYSTKICH! Ciekawe. To nie szło z automatu, Jezus nie chciał się popisać swoją mocą, i nawet jako Bóg miał ograniczone działanie (sic!), ponieważ do uzdrowienia potrzebna jest wiara – samego zainteresowanego bądź tych, którzy wstawiają się za chorym. Często ludzie pytają, a czemu mnie Bóg nie uzdrowił, przecież wierzę, chodzę do Kościoła, modlę się. Mają pretensję, popadają we frustracje, a nawet na Boga się obrażają i odwracają od Niego. Odpowiedź na – czemu nie ja? – , zna tylko ON.

Bóg uzdrawia spektakularnie, ale też po cichu. Natychmiast, ale też i “w kawałkach” (proces). W kościele, ale też i w Twoim pokoju. Dzisiaj, ale też jutro. Wystarczy przyjść “pod drzwi” Jego serca, i pukać ile sił w kolanach…