koszmar…

Opublikowany

Za kilka dni Wigilia Bożego Narodzenia, najpiękniejszy wieczór w roku, która ma moc kruszyć najtwardsze serca…Księża już teraz biegają od spotkania opłatkowego do spotkania, a to z tą grupą, z tamtą. Można się kłócić, że to nie liturgiczne, ale na pewno … ludzkie, potrzebne.I oto chodzi, by spotkać się z człowiekiem i przełamać się z nim “chlebem pojednania”. By zatrzymać się na chwilę, odsapnąć, pomyśleć o tym co najważniejsze. I nie tylko stać w kolejce po zakupy ale też w kolejce do spowiedzi. By zostawić obciążone serce brudem grzechu. Zawsze to mówię mowim młodym w szkole, by w tej całej bieganinie nie zgubili Jezusa, nie zapomnieli o spowiedzi świętej.

Pracy nawał, szkoła, spowiedzi, biuro, spotkania, msze święte, a mówią, że księża nic nie robią… No cóż. Ta praca jednak cieszy, człowiek daje z siebie ile może, wiem, że może czasem za mało daję, słabość i mnie się udziela i wyrzuty sumienia, że nie dla każdego człowiek ma czas, nie z każdym może na spokojnie pogadać, wysłuchać, że to kapłaństwo to takie trochę na “wariackich papierach”.

Kilka dni temu miałem spotkanie opłatkowe z młodymi w internacie. Gdy przed posiłkiem rozkłądaliśmy opłatki, jeden chłopak powiedział: “proszę księdza, nienawidzę tych świąt, to są najgorsze święta w roku, wigilia to koszmar”. Pytam dlaczego: “w domu jest źle, ojczym zawsze nam mówi, że z takimi h… jak my nie będzie się dzielił opłatkiem”. Zrobiło mi się straszenie smutno na sercu, nie wiedziałem co temu chłopakowi odpowiedzieć…W duchu myślałem: “jak to jest, czy niektórzy naprawdę nie mają serce”. Miał prawdę ten młody człowiek, tam gdzie nie ma miłości tam jest koszmar! Mam do Was ogromną prośbę, zróbcie wszystko by Wigilia w tym roku (i w ogóle) dla nikogo nie była koszmarem. Pozwólcie dotknąć się MIŁOŚCI, tej miłości, która przemienia, nawraca. Bo najgorsza bieda jaka może być to wtenczas, gdy nie ma miłości w domu…Wtedy jest prawdziwy koszmar.