LIST DO ŚW. MIKOŁAJA

Opublikowany

Drogi święty Przyjacielu,

pozwoliłem sobie napisać do Ciebie list. Wybacz na początku tę zuchwałość, że zwracam się do Ciebie “per Ty”, ale oboje mamy podobną fuchę więc będę bezpośredni. Ponoć masz “chody” u Boga i to nieziemskie. Więc muszę Cię wykorzystać, a Ty musisz mi pomóc. Nie dam Ci spokoju tam w niebie, zresztą sam widzisz co się dzieje na świecie, i jesteś bardziej potrzebny tu na ziemi niż tam w Królestwie Szefa. Więc złaź prędko tak jak złazisz zwinnie przez kominy do wielu domów.

Wiem, że obce są Ci słowa: obijać się, mieć to gdzieś czy mieć wylane, być leniwy, itp. Nie proszę Cię wcale o to byś odwalał czarną robotę za mnie, ale byś dał mi tyle pokory, żebym tej czarnej roboty się nie bał. W końcu ja chodzę w czerni, a ty w czerwieni (ha ha;).

Pamiętasz tę kobietę, która kilka dni temu do mnie przyszła? Jej wnuczka pisała list do Ciebie. Pewnie już dotarł. Na wstępie prosiła o zabawki, jak to dziecko. Dzieciństwo bez zabawek jest straszne, pewnie coś o tym wiesz. A pod koniec prosiła o… miłość. To znaczy, żeby rodzice ją mocno pokochali. Bo czuje się odepchnięta, zostawiona. Dasz radę to załatwić? Wiem, że dziękowała za miłość babci, ale rodzice… wiesz o co chodzi.. Babcia a mama to nie to samo….Może się pogubili “staruszkowie”, pomóż im odnaleźć ich serce i wskrześ je do miłości. I przy okazji zajmij się naszymi sercami, rozklekotanymi, by było w nich więcej dobra, więcej nadziei, by one nie tylko wyglądały jak prawdziwe ale prawdziwe były.

I jeszcze jedno. Może to głupia prośba, z serii tych franciszkańskich. Ale mój uczeń dzisiaj mi napisał, żebym się pomodlił za jego…psa. Całkiem na serio. Nie wiem co z tym psem, ale może szepnij do ucha św. Franciszkowi, on pewnie lepiej niż my obaj wie o co chodzi…

pozdrawiam Cię serdecznie – szacun – Karol

Ps. Jak będziesz czasem przechodził obok czyniąc dobro wpadnij na kawę, słodkiego też się coś znajdzie. Tym razem ja stawiam 😉