maranatha!

Opublikowany

Mamy nowy rok, liturgiczny. Zaczynamy na fioletowo by w zadumie, skupieniu przygotować się na przyjście Dzieciątka – jakże niewinnego i bezbronnego. I skończymy też na fioletowo. Ksiądz w takich właśnie szatach odprowadzi nas na cmentarz. Fiolet jest mieszanką koloru czerwonego z niebieskim. Pokazuje, że przez miłość do nieba. Innego klucza nie ma. Bóg adwentu uczy nas tej niesamowitej cierpliwości. I ukrywa się w znakach. Wieniec z 4 świeczkami odlicza nam czas do Bożego Narodzenia. Im więcej światła tym bliżej Boga. Roratka symbolizuję Maryję, który uczy nas cichego i cierpliwego czekania. A lampiony rozświetlają nam te ciemności spotykane na drogach naszego życia. Może warto postanowić sobie, że będę chodził na roraty w czasie tego adwentu, może ostatniego adwentu? Chociaż kilka razy. Adwent to taka próba generalna, która uczy nas przygotowania na dzień śmierci, wtedy przyjdzie po nas Pan. Pan, który chce nas zbawić. A ja? Czy chcę się zbawić, czy jeszcze ciągle zabawić? Dokąd się wybieram w tym adwencie, do Betlejem czy donikąd? Maranatha…. Przyjdź Panie Jezu…