jesteś ważny!

Opublikowany

(Mt 18,12-14)
Jak wam się zdaje? Jeśli kto posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich: czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się zabłąkała? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę, powiadam wam: cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały. Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych.

Ta Ewangelia mówi wyraźnie i jasno, że dla Boga każdy jest ważny! Każdy! Szczególnie ten pogubiony, poraniony, który sobie gdzieś tam poszedł. Dla Boga nie ma słowa: “nie opłaca się”. Bo kto by szukał jednej owcy jeżeli ma dziewięćdziesiąt dziewięć przy sobie… Chyba tylko głupiec albo…Pan Bóg właśnie. On wytrwale szuka, biegnie wręcz z zadyszką by odnaleźć tą jedną. Wzrusza mnie ta Ewangelia. On mówi o tak wielkiej miłości Boga do każdego bez wyjątku. To my ludzie wprowadzamy podziały: lepsi-gorsi, prawicowcy-lewicowcy, czarni-biali, rozwodnicy-wierni, normalni-geje, trzeźwi-pijacy, prostytutki-dziewice itd. Oj tak, jesteśmy w tym mistrzami. On zaś jest MISTRZEM w miłości, i tak też zawsze podchodzi do człowieka-z miłością. Potrzeba nam więcej Jezusa w nas, bo za dużo w nas – nas…Tylu poginęło, a nas to nie wzrusza, siedzimy sobie w wygodnych domkach czy plebaniach, tak bardzo boimy się pobrudzić, zaryzykować, a nawet przegrać, więc nic nie robimy. Tłumaczymy sobie, “no przecież mamy 99, jedna w tą czy w tamtą nie robi różnicy”. Właśnie, że dla NIEGO robi różnicę… Dla nas też powinna.

msza święta z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie

Opublikowany
“Maleńka przyszła MIŁOŚĆ…”
Parafia św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Starogardzie Gdańskim zaprasza na mszę święta z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie.
Msza święta rozpocznie się o godz. 17.30, 16 grudnia 2017 roku w sobotę.
Po mszy świętej egzorcyzm oleju i soli (przynosimy ze sobą).
Będziemy czuwać na przyjście Pana uwielbiając Go w NS.
JEZUS Cię zaprasza, nie może Cię zabraknąć…
ks. Karol Ciesielski

tęsknota za światłem…

Opublikowany

Im bliżej Świąt, tym coraz więcej rozmaitych illuminacji. Światełka migają wszędzie. W miastach i na wioskach. W witrynach sklepów, na drzewkach, przed domami, urzędami, kościołami. Na roratach dzieciaki z lampionami rozświetlają mroki zimnych kościołów. W oknach adwentowe świeczniki przypominają o tym najważniejszym ŚWIETLE jakie za chwilę ma przyjść, o Jezusie, “światłości na oświecenie pogan”. Dlaczego tyle światła? Bo w człowieku jest ogromna tęsknotą za światłem. Nie światłem tego świata, ale światłem świata przyszłego. A naszym zadaniem jest zapalać światło tym, którzy chodzą w ciemności, żeby “ciemność ich nie ogarnęła”.

Być światłem. Jego światłem. Zapalać nie gasić. Rozświetlać ciemne zakamarki życia. Płonąć.

„Czy widzieliście w kościele jakieś światło?” – zapytała dzieci katechetka.
„Lampy”.
„Świece”.
„Czerwone światełko w tabernakulum”.
„Słońce w oknie”.
Dzieci zamilkły.
„A czy było tam jeszcze inne światło?”, zapytała ponownie katechetka.
Pewne dziecko podniosło rękę do góry i powiedziało: „Ludzkie oczy”.
 
A moje oczy? Czy jest w nich to Boże światło? Czy widać w nich Jezusa?

nie grzeb się!

Opublikowany

Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, Jemu prostujcie ścieżki.

Adwent to czas “prostowania”, mozolnego “wyrównywania” tych ścieżek życia, które są tak pokręcone, a jest ich z pewnością wiele. Nie tylko w naszym życiu, ale również życiu najbliższych i nie tylko. Być może ogrom życiowej krzywizny przeraża i odstrasza, wcale nie mobilizuje tylko wpędza w depresję. Nie mamy się użalać nad sobą jacy to biedni jesteśmy, nie mamy czekać na cuda z nieba, ale zakasać rękawy i brać się do roboty. Ktoś mówi: mam porąbane życie, pokręcone. I co z tego? Bóg może wszystko odkręcić, naprostować, wystarczy Go z wiarą zawołać do naszego życia. Może te ścieżki do drugiego człowieka, ścieżki relacji, nie są wcale takie proste i nie nawet nie śni się nam je zmieniać. Może Bóg ma do mnie trudne dojście, bo stale stawiam Mu kłody (grzechy) pod nogi. I sam się o nie przewracam.

Bóg daje czas prostowania, wygładzania, uprzątnięcia, uzupełnienia ubytków, by te drogi naszego życia były coraz bardziej “wyremontowane”. U nas akurat całe miasto rozkopane, korki, objazdy. Grzebią się trochę z tym wszystkim. Nam nie wolno się grzebać w drodze do Pana, musimy zdążyć na czas, Boże Narodzenie tuż tuż. Bóg nie może nas zastać z “rozgrzebanymi” sercami, trzeba je wygładzić w świętej spowiedzi, trzeba się naprostować. I nie przerazić się, że za chwile znowu coś pogmatwamy czy zagmatwamy. Człowiek jest z natury pokrętny, Bóg z natury jest prosty, a to daję nadzieję.

schizma już jest faktem…

Opublikowany

Co zmienia adhortacja apostolska ,,Amoris laetitia” – nad tym pytaniem od miesięcy łamie sobie głowę świat katolicki. Papież Franciszek postanowił ostatecznie przeciąć spekulacje, ale w efekcie… pogłębił się tylko chaos.

Problem w tym, że zamiast potwierdzić tradycyjne nauczanie Kościoła, papież… nakazał wpisać do wykazu oficjalnych dokumentów kościelnych, Acta Apostolicae Sedis, list biskupów argentyńskich i swoją nań odpowiedź, dotyczące kwestii rozwodników w nowych związkach.

W największym zarysie: biskupi wyłuszczają tam ,,kryteria”, które mogą pomóc w ,,rozeznaniu” sprawy danego rozwodnika i ostatecznym dopuszczeniu go do Komunii świętej w ponownym związku. Papież odpisał im, że jest to interpretacja poprawna. Tymczasem w zgodnej ocenie wielu biskupów, księży i teologów – jest to interpretacja niezgodna z Magisterium.

Czy oznacza to w praktyce, że rozwodnicy w nowych związkach, którzy nie zachowują nakazanej wstrzemięźliwości płciowej, mogą teraz w niektórych przypadkach przystępować do Komunii świętej? Wiele wskazuje na to, że taka jest papieska wola – ale w istocie jednoznacznego potwierdzenia wciąż brakuje.

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy księdza profesora Pawła Bortkiewicza TChr. Kapłan przyznaje wprost: chaos się pogłębia.

,,Sytuacja wywołana ostatnimi doniesieniami z Watykanu budzi zakłopotanie i pogłębia niejasności. Warto może najpierw zwrócić uwagę, że korespondencja Franciszka była korespondencją z biskupami regionu Buenos Aires. To nie była wykładnia episkopatu krajowego, Argentyny czy Ameryki Łacińskiej. Był to głos jeden z wielu. W tym samym mniej więcej czasie odezwali się radykalnie odmiennie co do treści biskupi regionu Edmonton w Kanadzie. Mieliśmy jednak przede wszystkim słynne dubia Kardynałów. Papież, o którym media piszą w zachwycie, że potrafi dzwonić do kwiaciarni czy szewca, nie odpowiedział kardynałom, biskupom kanadyjskim, w końcu nie odpowiedział autorom znanej Correctio filialis – upomnienia synowskiego” – powiedział nam nasz rozmówca.

,,Wobec dawnych kolegów w biskupstwie z Argentyny, właściwie niczego nie doprecyzował, nie uzasadnił. Raczej trzeba stwierdzić, że przyjął ich wykładnię. To znaczy uznał indywidualny głos kilku biskupów, będący w sprzeczności z Magisterium za obowiązujący. Dlatego mówię właśnie o zakłopotaniu. Papież wprowadza w zakłopotanie od początku tego dziwnego tekstu – Amoris laetitia. Jakby nie chciał wziąć na siebie odpowiedzialności za jego autorstwo. Pytany o interpretację kluczowych kwestii odsyłał do opinii kard. Christopha Schönborna. Teraz przyjął interpretację kilku biskupów argentyńskich jako wykładnię, którą zaakceptował. To, co mnie boleśnie uderza to brak osobistej odpowiedzialności. Nie mogę uznać za Magisterium głosu austriackiego czy argentyńskiego biskupa, który zostaje biernie zaakceptowany! Oczekuję wyraźnego stwierdzenia w takim sensie, że wybrzmi ono: Słyszeliście, że powiedziano w nauczaniu Kościoła powszechnego…., a ja, Franciszek wam powiadam…” – dodał.

Pytany, czy Kościół katolicki staje teraz w obliczu schizmy, ksiądz profesor odpowiedział twierdząco.

,,Od kilku miesięcy, od zaostrzania się konfliktu twierdzę, że schizma, nie w sensie formalnym, prawnym, czy deklaratywnym, ale w sensie praktyki życia, niestety – już jest. Zdaję sobie sprawę z wagi i  powagi tych słów. Nie można jednak być obojętnym na zło i cierpienie, które dotyka Ciała Chrystusa”.

I kontynuował:

,,Wiem, z wielu rozmów, że wśród nas katolików, w tym, wśród księży, istnieje podział. Przecież takie stwierdzenia godzą w osobę Biskupa Rzymu, a to trąci grzechem i poczuciem winy. Sobie i innym przypominam wówczas słowa Melchiora Cano OP: „Piotr nie potrzebuje naszych kłamstw i naszych pochlebstw. Ci, którzy ślepo i bez rozeznania bronią każdej decyzji papieża, to ci, którzy najbardziej podkopują autorytet Stolicy Apostolskiej: niszczą jej fundamenty, zamiast je wzmacniać“. Oczywiście, jest jedna najbardziej fundamentalna sprawa – modlitwa za papieża i za Kościół”.

Pytany, co powinni w takim razie uczynić polscy biskupi, ks. prof. Bortkiewicz odparł:

,,Nie ośmielę się odpowiedzieć na to pytanie. Wiem tylko, że w chaosie o niepewności potrzebujemy światła. Rolą biskupa, nie tylko Rzymu jest umacniać braci w wierze. I wiem, że w niedawno minionej epoce, pełnej innego zamętu i chaosu, szukaliśmy, sięgaliśmy po słowa św. Jana Pawła. One nie chowały się za parawan cudzych wypowiedzi. One głosiły Chrystusa i Jego naukę”.

za: fronda.pl

LIST DO ŚW. MIKOŁAJA

Opublikowany

Drogi święty Przyjacielu,

pozwoliłem sobie napisać do Ciebie list. Wybacz na początku tę zuchwałość, że zwracam się do Ciebie “per Ty”, ale oboje mamy podobną fuchę więc będę bezpośredni. Ponoć masz “chody” u Boga i to nieziemskie. Więc muszę Cię wykorzystać, a Ty musisz mi pomóc. Nie dam Ci spokoju tam w niebie, zresztą sam widzisz co się dzieje na świecie, i jesteś bardziej potrzebny tu na ziemi niż tam w Królestwie Szefa. Więc złaź prędko tak jak złazisz zwinnie przez kominy do wielu domów.

Wiem, że obce są Ci słowa: obijać się, mieć to gdzieś czy mieć wylane, być leniwy, itp. Nie proszę Cię wcale o to byś odwalał czarną robotę za mnie, ale byś dał mi tyle pokory, żebym tej czarnej roboty się nie bał. W końcu ja chodzę w czerni, a ty w czerwieni (ha ha;).

Pamiętasz tę kobietę, która kilka dni temu do mnie przyszła? Jej wnuczka pisała list do Ciebie. Pewnie już dotarł. Na wstępie prosiła o zabawki, jak to dziecko. Dzieciństwo bez zabawek jest straszne, pewnie coś o tym wiesz. A pod koniec prosiła o… miłość. To znaczy, żeby rodzice ją mocno pokochali. Bo czuje się odepchnięta, zostawiona. Dasz radę to załatwić? Wiem, że dziękowała za miłość babci, ale rodzice… wiesz o co chodzi.. Babcia a mama to nie to samo….Może się pogubili “staruszkowie”, pomóż im odnaleźć ich serce i wskrześ je do miłości. I przy okazji zajmij się naszymi sercami, rozklekotanymi, by było w nich więcej dobra, więcej nadziei, by one nie tylko wyglądały jak prawdziwe ale prawdziwe były.

I jeszcze jedno. Może to głupia prośba, z serii tych franciszkańskich. Ale mój uczeń dzisiaj mi napisał, żebym się pomodlił za jego…psa. Całkiem na serio. Nie wiem co z tym psem, ale może szepnij do ucha św. Franciszkowi, on pewnie lepiej niż my obaj wie o co chodzi…

pozdrawiam Cię serdecznie – szacun – Karol

Ps. Jak będziesz czasem przechodził obok czyniąc dobro wpadnij na kawę, słodkiego też się coś znajdzie. Tym razem ja stawiam 😉

klerycy…

Opublikowany

W ferworze kapłańskich obowiązków udało mi się dzisiaj odwiedzić moich znajomych kleryków i tym samym na chwilę wrócić do mojego pelplińskiego seminarium, gdzie 6lat mieszkałem “w domu Pana”, mając GO tuż za ścianą. Tutaj na wszystko był czas, czas dobrze zorganizowany przez regulamin dnia, zazdroszczę im tego czasu, tego “spokoju”, spacerów po ogrodzie, różańców po krużgankach, przespanych studium, kaw wspólnie wypitych, głupich kleryckich wybryków ( a jakże!), droczenia się z profesorami, śpiewania pod prysznicem i rozmów na wcale nie takim świętym silentium.

Cieszę się nimi. Widzę jak rosną Panu Bogu, jak dojrzewają z roku na rok, jak ich serce się rozszerza i uśmiech także. Jak utwierdzają się w obranej drodze. Trudnej, niezrozumiałej przez świat, a zarazem fascynującej , wciągającej, wołającej o więcej. Patrząc na nich wiem, że tą będą dobrzy kapłani, ludzcy, serdeczni, normalni. Nie skleszeni, nie napompowani, nie wyniośli, bo Jezus taki nie był i o takich nie marzy. W oczach każdego w nich widzę to “Jezusowe coś”, widzę młodego mężczyznę, który się rwie do ludzi z miłością i nadzieją, który chce im zanieść Jezusa , a nie siebie. Takich dzisiaj potrzeba pasterzy. Bo jak pisał Twardowski: “bez miłości to wszystko psu na budę”.

Pomódlcie się dzisiaj za Kamila, Pawła, Patryka i Radka, aby łaską Boża w nich pracowała i prowadziła. Bliscy są memu sercu, Waszemu też niech będę, bo przecież każdemu z nas leży na sercu Kościół. Ale ten prawdziwy, Jezusowy, ewangeliczny, nie rozcieńczony w tanim i fałszywym miłosierdziu, reklamujące się “w owczej skórze”, zamknięty w sobie, hipochondryczny. Kościół, którego nic ani nikt nie przemoże…

MEDJUGORJE – SĄ JESZCZE WOLNE MIEJSCA…

Opublikowany

28.12. 2017- 03.01.2018

Koszt: 700 zł oraz 125 Euro. (może być wpłacone od razu w całości lub w ratach)

Wpłaty w ratach: I rata – wpisowa – 350 zł, II rata – 350 zł do 30 listopada 2017 r.

125 Euro – przekazujemy w autokarze.

Prowiant na podróż i pieniądze na obiadokolacje podczas drogi we własnym zakresie.

Kieszonkowe  (w Euro) – we własnym zakresie.

Zapisy na pielgrzymkę odbywają się u ks. Karola Ciesielskiego

Płatności i formalności realizujemy u p. Jolanty Żygowskiej (tel. 606 219 986)

Podczas zapisu należy podać dane osobowe: imię i nazwisko, adres stałego zameldowania, pesel, numer dowodu osobistego lub paszportu (wystarczy dowód). Proszę sprawdzić termin ważności dokumentów.

  1. PROGRAM PIELGRZYMKI

28 grudnia – rozpoczęcie pielgrzymki Mszą Świętą o godz. 8:00 w Kościele pw św. Katarzyny w Starogardzie Gdańskim

O godż. 9:00 wejście do autobusu (parking przy OSiR)

Podróż do Medjugorie z NOCLEGIEM W AUTOBUSIE- z łóżkami do spania na noc.

29 grudnia– godz. 9- przyjazd do Medjugorie, gdzie spędzamy 5 dni.

Zakwaterowanie w Medjugorie znajduje się w pobliżu kościoła. W pensjonacie: noclegi z pościelą oraz wyżywienie: 2 posiłki dziennie – śniadanie i obiadokolacja.

W sklepach można zakupić dodatkowo produkty spożywcze.

3 stycznia– o godz. 9 rano- wyjazd z Medjugorie, powrót z NOCLEGIEM W AUTOBUSIEz łóżkami do spania na noc.

4 stycznia godz. 9 rano– Powrót do Starogardu.

  1. INFORMACJE PRAKTYCZNE
  2. UBIÓR – należy zabrać ze sobą ubiór odpowiedni do przebywania w miejscach świętych czyli: spódnice i sukienki – długość za kolana; spódnice, bluzki, spodnie normalne – nie obcisłe (żadne leginsy czy temu podobne – chyba, że służą jako rajstopy pod spódnicą lub tuniką), bluzki nieprzezroczyste, z zakrytymi ramionami, a także pelerynę, parasol, rzeczy osobiste, okulary przeciwsłoneczne, nakrycie głowy. Na podróż można wziąć dresy i wygodne buty.
  3. WYŻYWIENIE – prowiant na drogę, termosy, własne lekarstwa.
  4. WALUTA – Euro.
  5. PAKOWANIE – mały bagaż podręczny i dokumenty do środka autobusu. Pozostały bagaż do bagażników.
  6. TELEFONY KOMÓRKOWE– proszę sprawdzić u swojego operatora koszt połączeń i sms-ów z Bośnią i Herceg.
  7. TŁUMACZENIE – w przypadku większej ilości grup polskich istnieje możliwość, że nabożeństwa wieczorne będą tłumaczone, dlatego należy zaopatrzyć się w radia lub komórki ze słuchawkami do odbioru fal FM 92,7.
  8. INNE – Pismo Święte, różaniec, notatnik, długopis, plecaczek, latarka, ksero danych z dowodu lub paszportu spakowane w bagażu głównym.

III. POBYT W MEDJUGORIE

Pielgrzymi dą mogli uczestniczyć w stałych punktach życia Sanktuarium w Medjugorie, czyli w:

  1. Codziennym międzynarodowym nabożeństwie rozpoczynającym się o godz. 17.00 modlitwą różańcową. Nabożeństwo wieczorne obejmuje: trzy części Różańca św., Mszę Świętą, poświęcenie dewocjonaliów, modlitwę o uzdrowienie i uwolnienie duszy i ciała, Koronkę Pokoju; adorację Krzyża i Najśw. Sakramentu.
  2. Mszy Świętej w języku polskim (godz. 13.00), jeżeli to nie koliduje z programem dnia pielgrzymki.
  3. Noworoczna Msza Święta.

oraz w programie indywidualnym grupy:

  1. 4Wspólnym, grupowym, modlitewnym wyjściu na Podbrdo i Kriżewac.
  2. Spotkaniach z różnymi wspólnotami charyzmatycznymipowstałymi w Medjugorie (np. Cenacolo itp.),
    OO. Franciszkanami i Osobami Widzącymi, w miarę ich obecności w parafii.
  3. 6. Adoracji Najświętszego Sakramentuw kaplicy adoracyjnej codziennie od 14.00 do 17.00 i w wieczornej Adoracji we wtorki i w soboty w godz. 21.00 – 22.00.
  4. W wyjeździe do Tihaljiny na Mszę Świętą i modlitwę charyzmatyczną.
  5. Zabawa Noworoczna po Mszy Świętej.
  6. Udział w koncertach noworocznym i szopce wspólnoty Cenacolo.

maranatha!

Opublikowany

Mamy nowy rok, liturgiczny. Zaczynamy na fioletowo by w zadumie, skupieniu przygotować się na przyjście Dzieciątka – jakże niewinnego i bezbronnego. I skończymy też na fioletowo. Ksiądz w takich właśnie szatach odprowadzi nas na cmentarz. Fiolet jest mieszanką koloru czerwonego z niebieskim. Pokazuje, że przez miłość do nieba. Innego klucza nie ma. Bóg adwentu uczy nas tej niesamowitej cierpliwości. I ukrywa się w znakach. Wieniec z 4 świeczkami odlicza nam czas do Bożego Narodzenia. Im więcej światła tym bliżej Boga. Roratka symbolizuję Maryję, który uczy nas cichego i cierpliwego czekania. A lampiony rozświetlają nam te ciemności spotykane na drogach naszego życia. Może warto postanowić sobie, że będę chodził na roraty w czasie tego adwentu, może ostatniego adwentu? Chociaż kilka razy. Adwent to taka próba generalna, która uczy nas przygotowania na dzień śmierci, wtedy przyjdzie po nas Pan. Pan, który chce nas zbawić. A ja? Czy chcę się zbawić, czy jeszcze ciągle zabawić? Dokąd się wybieram w tym adwencie, do Betlejem czy donikąd? Maranatha…. Przyjdź Panie Jezu…