Listopad to czas refleksji. Szczególnie pierwsze jego dni. Śmierć, przemijanie, umieranie to trudne tematy, które trzeba podjąć, a nie zawsze chce się o tym myśleć. Cmentarze mówią najwięcej i najgłośniej. Kiedyś my na nich spoczniemy, ktoś nam przyniesie kwiatka a może i nie. Miasta zmarłych rozświetlone prze tysiące zniczy są cenną lekcją. Na cmentarzu kończy się pycha, bogactwo i wszelki egoizm. Na cmentarzu zaczyna się życie bo trzeba widzieć dalej i wyżej niż spadająca w ziemię trumna. Lubię chodzić po cmentarzy, zamyśleć się głębiej, pomodlić, byłem u “moich”, pogadałem z nimi, pożaliłem się i… no właśnie. Życie nam przelatuje między palcami, kiedyś przeleci całkowicie. Jak ktoś kiedyś powiedział: “To nie jest tak, że oni umarli, a my żyjemy. To oni żyją, a my umieramy”…