utalentowani…

Opublikowany

Talent to dar darmo dany, ale dar, który nie działa z automatu. Trzeba go odkryć, rozwijać, pielęgnować. Chociażby ktoś gra na gitarze, ile czasu musi poświęcić, aby dojść do pewnej perfekcji i by jego granie było dla uszu przyjemne, nie było fałszem. Często mówimy w uproszczeniu o drugim człowieku, że jest beztalenciem. To blef. Każdy do “czegoś” się nadaje i “coś” bardzo dobrze umie robić, trzeba jednak pomóc mu to odkryć, towarzyszyć mu, dopingować go, dodać wiary w siebie i swoje możliwości. Bóg nie jest skąpy, jeśli idzie o dary, daje każdemu tyle, ile ten jest w stanie przyjąć. Powiedziałbym, daje zawsze za dużo 😉 “Człowiek orkiestra” to synonim człowieka na wskroś utalentowanego, nie każdy jednak może być “orkiestrą”, zawsze można “grać pierwsze skrzypce”, czyli być takim dobrym wodzirejem. Nawet umiejętne wybijanie rytmu poprzez grzechotkę jest talentem – w tym miejscu pozdrawiam Basię 😉

Wczoraj “ich czworo” przez kilka godzin ćwiczyło by posłużyć na uwielbieniu. Wcześniej również ćwiczyli. Bóg dał im talenty by rozwijali je wspólnotowo i dla wspólnoty. Bo talent sam dla siebie na nic się zda, dopiero nabiera wartości w grupie. Wdzięczny jestem ich za wkładane serce, poświęcony czas, dojazd. Talenty kosztują, chcą by o nie dbano, są wymagające. Chrześcijanin to człowiek utalentowany Przez Boga, bogaty w Jego dary.

Podziękuj dzisiaj Bogu za swój talent i rozwijaj go na chwałę Pana i ku pożytkowi drugiego człowieka.