drzwi otwarte…

Opublikowany

Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: Panie, panie, otwórz nam! Lecz on odpowiedział: Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.

Czy jesteś gotowy dziś umrzeć? Głupie pytanie ksiądz stawia! Mi do życia a nie do umierania…. Oj dziecko, czy aby na pewno? Jeszcze się muszę wyszaleć, popróbować tego, owego, niech ksiądz nie przynudza, mi idzie do życia a nie umierania! Ale kiedyś umrzesz. No właśnie, dobrze powiedziane, że kiedyś, za 50 lat. A wiesz na pewno, że za 50, może za 5, może za rok, może w przyszłym tygodniu? Niech ksiądz nie straszy. Ja dziecko Cię nie straszę tylko uświadamiam, żebyś nie mówił, że nie wiedziałeś. Oj tam… ksiądz tak musi gadać bo jest księdzem. Nie muszę, tyle pogrzebów już w swoim życiu miałem. Niektórzy tak myśleli jak ty, odeszli szybciej niż się spodziewali…Nie wszyscy czuwali. To co, teraz mam czekać ze złożonymi rączkami na śmierć? I tylko się modlić. Nie dziecko, masz normalnie żyć, tak żebyś nie wstydził się umrzeć. Pan Jezus stale ma otwarte dla Ciebie drzwi, ale masz żyć rozsądnie nie głupio. Ale pamiętaj, że nawet jak popełnisz głupstwa On czeka z miłością w konfesjonale na Ciebie. Ja nie wierzę w te bajki proszę księdza. Oj głuptasie, może Ty nie wierzysz, ale On wierzy w Ciebie. Nie wygłupiaj się już tyle i zacznij poważnie o tym myśleć, a ja się za Ciebie pomodlę. I za siebie, żeby Bóg nie zatrzasnął nam drzwi przed nosem i nie wołał, że nas nie zna… Bo tego byśmy chyba nie znieśli…