znaleźć haka…

Opublikowany

W pewnym momencie w życiu Jurka, pojawili się ludzie, którzy go śledzili. Nagrywali kazania, podkładali podsłuchy, nasyłali szpiegów, robili prowokacje. Wszystko po to by znaleźć na Popiełuszkę przysłowiowego haka. Kiedy go nie znajdowali wymyślali problemy, których nie było.

W pewnym momencie życia Jezusa, pojawili się ludzie, którzy Go szpiegowali. Obserwowali, przysłuchiwali się jego nauczaniu, zadawali dziwne pytania. Wszystko po to by znaleźć na Chrystusa przysłowiowego haka. Kiedy go nie znaleźli  kłamliwych świadków, którzy poprzekręcali jego słowa i zinterpretowali je tak, jak pasowało do tez mocodawców.

Jezus i jego uczeń Jurek zostali zamordowani. Przez ludzi wierzących. Jedni wierzyli w Boga, a drudzy w ideologię. A może jedni i drudzy wierzyli w ideologię, która była dla nich Bogiem.

Uczeń Mistrza musi liczyć się z tym, że zostanie zamordowany. Nie, to nie prawda, że ludzie wierzący automatycznie postępują dobrze, że mogą w imię swojej religii oczyszczać ten świat z ludzi, którzy według ich kryteriów są źli.

Jurek dawał ludziom nadzieję. Jezus uzdrawiał chorego człowieka. Jedno i drugie nie podobało się mocodawcom, bo sprawiało, że ludzie stawali się mniej kontrolowalni. Ludzie polityki i religii bardzo często poddają się pokusie kontrolowania innych. Pokusa władzy jest tak silna, że potrafią zniszczyć każdego, kto odkrywa ich karty.

Czy chodzi tylko o wielkich tego świata? Nie, bynajmniej. Każdy z nas ma władzę nad innymi. I to na serio niebagatelną. Mamy władzę nad tym, co innym mówimy o ludziach, co o nich mówimy, jak do nich mówimy, jak wychowujemy dzieci, jak głosimy kazania czy spowiadamy. Tylko niektórzy z nas są szefami czy władcami. Jednak mam władzę.

Tak żyć, by nie szukać podstępu, by nie mordować ludzi, którzy innym dają nadzieję. Tak, nadzieja jest niebezpieczna, ale jest boskim darem.

Dziś mija 33 lata od pogrzebu Jurka. Wtedy, przed kościołem Stanisława Kostki padły takie słowa: Odpuszczamy wszystkim winowajcom, którzy z przekonania lub na rozkaz zadali bliźnim krzywdy. Odpuszczamy zabójcom ks. Popiełuszki. Nie mamy do nikogo nienawiści. kard. Glemp

tekst; ks.Kramer

listopadowo…

Opublikowany

Listopad to czas refleksji. Szczególnie pierwsze jego dni. Śmierć, przemijanie, umieranie to trudne tematy, które trzeba podjąć, a nie zawsze chce się o tym myśleć. Cmentarze mówią najwięcej i najgłośniej. Kiedyś my na nich spoczniemy, ktoś nam przyniesie kwiatka a może i nie. Miasta zmarłych rozświetlone prze tysiące zniczy są cenną lekcją. Na cmentarzu kończy się pycha, bogactwo i wszelki egoizm. Na cmentarzu zaczyna się życie bo trzeba widzieć dalej i wyżej niż spadająca w ziemię trumna. Lubię chodzić po cmentarzy, zamyśleć się głębiej, pomodlić, byłem u “moich”, pogadałem z nimi, pożaliłem się i… no właśnie. Życie nam przelatuje między palcami, kiedyś przeleci całkowicie. Jak ktoś kiedyś powiedział: “To nie jest tak, że oni umarli, a my żyjemy. To oni żyją, a my umieramy”…