Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął.

Można znaleźć się w ogniu krytyki, jak to mówią. Można zaognić taką czy inną sprawę. Można “dokładać do pieca” znajomości, relacji. Nawet kobietę porównuje się do ognia: “Piękna kobieta jest jak ogień, igrać z nią nie wolno”. Ogień oczyszcza. Oczyszcza nas z nas! Tak, NAS z NAS. Ogień wbrew pozorom jest w życiu potrzeby. Trzeba nam przechodzić przez ogień każego dnia. On wypala to, co nas nie zbliża do Boga, a nawet czasem spali to doszczętnie. Jest próbą. Pewnym sprawdzianem tego, co we mnie tak mocno płonie. Czyj to ogień trawi moje życie? Ogień Ducha świętego czy ogień świata?

Mam być piromanem Boga. Zapalać Boże światło tam gdzie ono zgasło. Wzniecać pożary wiary, miłości i dobra. Zapalać do dobrego działania. SIEBIE I INNYCH. Jezus tego pragnie…Bo ogień już rzucony, ale nie wszędzie płonie…

  1. Urszula
    Paź 27, 2017

    …Czlowieczy ogień milosci może ogrzać,
    ale może również bardzo sparzyć!
    I tylko OGIEŃ BOZEJ MIŁOŚCI trwać będzie na wieki 💝 💒 💝
    Pozdrawiając serdecznie ks.Karolu otulam stałą modlitwą 💒

  2. Grażyna
    Paź 28, 2017

    Duchu Święty rozpal moje serce, rozpal serca mojej rodziny i przyjaciół. Amen