Powiedział też do nich: Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego mienia. (…) I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj! Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?

Jakże obrzydliwa jest chciwość na pieniądze, pazerność, jakże smutni są ludzie dusi-grosze, jakże godni pożałowania są ci, którzy myślą, że za kasę można kupić wszystko. Kasa może zepsuć człowieka, każdego, nie wyłączając księdza. Może pokłócić rodziny i najlepszych przyjaciół. W życiu nie liczy się “ile mam”, ale “jaki jestem”.

Pieniądz ma mi służyć, a nie ja jemu. Ma służyć mi do lepszego, godniejszego życia. Mam mieć do niego dystans, bo dzisiaj jest jutro może go nie być. Muszę umieć się nim dzielić, wspierać ludzi, szczytne cele, a takich jest mnóstwo. Żeby wydać pieniądz muszę się najpierw dwa razy zastanowić. Podziwiam wielką wrażliwość ludzi, którzy umieją się dzielić, nie są sknerami.

Co niedziele chodzę na mszy świętej z tacą (przyznam wam szczerze, że nie lubię tego). Oczywiście nie zaglądam kto ile daje bo nie ta tym rzecz polega. Dają tyle ile mogą. Choć czasem zdarza się, że ktoś wrzuca “garść rudych”. Mnie osobiście byłoby wstyd, bo matka uczyła mnie hojności w dawaniu. Ale często też widzę ludzi, którzy notorycznie nie dają żadnej ofiary (i na pewno nie z tego względu, że nie mają), udają, że nie widzą księdza – co jest dosyć żenujące. Jakby zapomnieli o przykazaniu, aby “dbać o potrzeby materialne Kościoła”. W tej kwestii nie są odpowiedzialni za Kościół, traktują wybiórczo pewne sprawy. Często słyszy się powiedzonko: “Księdzu nie będę dawał”, biedny kto tak myśli. Chcą mieć zadbany Kościół, czysty, z kwiatami, a sami żadnego udziału w tym nie mają, często jedynie wielkie pretensje. To boli. Ale też pokazuje jakość ich wiary. To są jeszcze ludzie we mgle, pogubieni, obrażeni, którzy nie umieją się szczerze dzielić.

Ale jest wielu wspaniałych ludzi, którzy zaskakują swoją ofiarnością. Sami niewiele mają, a jeszcze dzielą się z innymi. Widzą biedę większą od swojej. Moją i serce i portfel otwarty. Zawsze można na nich liczyć. Nie chwalą się, nie trąbią na prawo i lewo, chcą pozostać anonimowi. Są strasznie bogaci przed Bogiem w ogrom dobra. Nie są głupcami z Ewangelii, którzy myślą, że będą wiecznie żyli. Mają świadomość, że to życie kiedyś zgaśnie, a Bóg nie przyjmie żadnej łapówki, tylko zajrzy na “konto serca”…I wszystko będzie jasne!

  1. Grażyna
    Paź 25, 2017

    Mówią, że pieniądze szczęścia nie dają i coś w tym jest. Znam trochę bogatych ludzi którzy tak po ludzku mają wszystko, co tylko zapragną mogą sobie kupić. Mają rodzinę, mają pieniądze, mają zdrowie ale ciągle chodzą niezadowoleni. Nigdy nie mogłam tego zrozumieć dlaczego mając wszystko nie skaczą z radości, nie uśmiechają się do ludzi, nie dają radości innym. Myślę , że teraz zrozumiałam że jednak nie mają wszystkiego, nie mają Boga w sercu, który daje tę radość i sprawia że człowiek chce się dzielić i to nie tylko materialnie ale i duchowo. Jak człowiek ma Boga w sercu a każdy GO ma tylko musi Go odkryć w swoim sercu, to nie chce niczego zostawiać dla siebie tylko chce się dzielić.