miłość zakrywa wiele grzechów…

Opublikowany

Kilka dni tego dostałem sms-a, który niesie wiele nadziei. Oto jego treść: “Jakub był kłamcą, Piotr wyparł się Chrystusa, Dawid miał romans, Noe upił się, Jonasz uciekał przed Bogiem, Paweł był mordercą, Gedeon był tchórzem, Marta była nerwowa, Tomasz stracił wiarę, Sara była niecierpliwa, Eliasz miał myśli samobójcze, Mojżesz się jąkał, Zacheusz był niski, Abraham był stary, Łazarz był martwy…. A co na to Pan Bóg? Mówi : Wystarczy Ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali (2 Kor, 12, 9). Pan Bóg nie powołuje uzdolnionych, ale uzdalnia powołanych. ”

W ten cały katalog ludzkim słabości i ułomności można wpisać siebie ze swoją osobistą nędzą, grzechem, nałogiem. Andrzej jest ….. Halina ma…. Karol jest….. Kamil….A ja kim jestem? Czy nasza słabość nas przekreśla? Być może u ludzi tak, ale u Boga NIGDY. Bóg nas zna, nawet wybiegając w przyszłość, On widzi dalej i głębiej niż my. My widzimy tylko z wierzchu, powierzchownie, często nieprawdziwie.

Dla czego takich ludzi akurat powołuje? Może dlatego, żeby słabości nauczyły ich pokory, by lepiej rozumieli ludzi i łagodniej ich traktowali? Bo myślenie o sobie w superlatywach zabiją pokorę a daję miejsce pysze. Pozwala czuć się lepszym od innych. Życie pokazuje, że być może z niektórymi grzechami, wadami, słabościami będziemy zmagali się do jego końca. Jeszcze tysiące spowiedzi przed nami. Tysiące rozgrzeszeń, powrotów. Nie ważne ile razy upadniemy, ale ile razy powstaniemy.

Św. Augustyn mówił takie mądre słowa, że “dopóki walczysz jesteś zwycięzcą”. Nawet jeśli tylko na godzinkę miałbym się poprawić to warto, bo w tym momencie chcę coś zmienić. To nic, że za tą godzinę zgrzeszę, upadnę, bo przecież mogę znowu wrócić. Bóg nie zamyka “kranu” z miłosierdziem, ono wylewa je przesadnie do końca świata. Najważniejsze by nie zapomnieć kochać, bo miłość – jak powie św. Jan – zakrywa wiele grzechów…