masz moc!

Opublikowany

Jezus zwołał Dwunastu, dał im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami i władzę leczenia chorób. I wysłał ich, aby głosili królestwo Boże i uzdrawiali chorych.

To niesamowite! Mamy „moc i władzę” od samego Jezusa! Czy zdajemy sobie z tego sprawę? Oczywiście! Tak szanujemy tę „moc i władzę”, że w ogólne jej nie używamy. Zamknięci w sobie, we własnych światkach schematów i schemacików od lat pielęgnowanych boimy się iść z tą „mocą” do przodu, ba, do ludzi. Zadam pytanie: ilu ludzi jako chrześcijanin uzdrowiłeś? Nad iloma się modliłeś? Zero? Nie ma takiej liczby w Jezusowej matematyce. Jeżeli Twoje konto jest puste to weź się w końcu do roboty, uwierz, że masz „moc”, bo ON Ci ją dał. Masz „władzę”! Rób więc coś z tym, nie siedź bezczynnie i nie powtarzaj sloganików jaki to świat jest zły, ludzie źli, i w ogóle wszystko bez sensu…

Masz uzdrawiać. A wiesz czym? MIŁOŚCIĄ. Tam gdzie ją zaniesiesz, tam będą działy się cuda. MIŁOŚĆ uzdrawia ten świat! Nienawiść go zabija. Więc co będziesz robił? Niesiesz miłość czy nienawiść? Uzdrawiasz czy uśmiercasz?

maturzyści

Opublikowany

W poniedziałek rano “wiosna Kościoła” ruszyła do tronu Matki Bożej Jasnogórskiej. Maturzyści, kilka miesięcy prze egzaminem dojrzałości jadą do Częstochowy? Ktoś powie: po co? Nie mają nic lepszego do roboty tylko na jakieś pobożnościowe pielgrzymki jeździć? Pewnie mają, ale akurat TA młodzie ma inne priorytety. Mają świadomość, że w życiu wszystko zależy od Boga i trzeba z Nim umieć współpracować. Jechali więc zawierzyć JEGO MATCE ten ostatni rok w szkole i zbliżającą się maturę. Widziałem ich jak się modlą, spowiadają, odmawiają różaniec, biegną po wodę święconą do św. Barbary, jak słuchają świadectwa “ĆPUNKA W KOŚCIELE”. Widziałem jak kupują sobie łańcuszki, różańce, medaliki. Zobaczyłem ich piękną wiarę. Jakby tutaj się odnaleźli, odżyli, tacy inni niż na co dzień. Przytuleni przez Maryję, dotknięci, radośni. Cieszyło się moje kapłańskie serce. Pan Bóg postawił ich na mojej drodze, towarzyszę im, katechizuję, ale widzę, że chociażby ta pielgrzymka to katecheza w praktyce, sto razy bardziej skuteczna niż ta szkolna. Bóg otworzył ich serca bardzo mocno. ON jest zawsze po stronie młodych. I ufam, że oni będę po JEGO stronie, trzymając z NIM sztamę…

gratulacje!

Opublikowany
Nasi ministranci ze św. Katarzyny okazali się w całym starogardzkim dekanacie NAJLEPSI!!!
W kategoriach podstawówki i szkół ponadgimnazjalnych zdobyli I miejsca. I zgarnęli puchary.
Radość ogromna! Gratulujemy mistrzom i życzymy dalszych sukcesów. MKS Katarzyna rządzi 😉

 

kobiety i ksiądz…

Opublikowany

Jezus wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które zostały uwolnione od złych duchów i od chorób, Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów; Joanna, żona Chuzy, rządcy Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały, udzielając ze swego mienia.

Mówią, że “za mundurem panny sznurem, za sutanną całą bandą”. Coś w tym jest 😉 Za Jezusem nieustannie ciągnął się “wężyk” kobiet. Choć z pewnością Jezus był atrakcyjny i przystojny jako mężczyzna i być może niejedna kobieta się w Nim po cichu podkochiwała to jednak te kobiety, mówi Pismo Święte usługiwały apostołom wspomagając ich “ze swojego mienia”. I tak jest do dziś w Kościele. Wspomagają kapłanów.

Zauważmy, że w Kościele jest więcej kobiet niż mężczyzn, są bardzo oddane. Kto się bardziej angażuje w życie wspólnoty Kościoła? Oczywiście, że kobiety. Gdyby nie one i ich charyzmat to Kościół byłby nudny, mdły. One wspomagają Kościół na różne sposoby, począwszy o czystość świątyni, kwiaty, poprzez ofiary materialne, a nade wszystko wytrwałą modlitwę. Jak bardzo wzrusza mnie to, że niejednokrotnie właśnie one o to dbają, pilnują tego, choć same niewiele mają. To nie z ofiar bogatych utrzymuje się Kościół, ale właśnie z ofiar tych poczciwych kobiet. Przyjdą do księdza ze swojskimi wyrobami, sokiem na przeziębienie, miodem, konfiturami, jajkami, domowym ciastem. Dbają o swoich księży, takie dobre serca mają. Nie dadzą księdzu “zginąć z głodu”, zawsze są blisko, na wyciągnięcie serca.

Jestem wdzięczny wszystkim “moim kobietkom” i parafialnym i nieparafialnym, bliższym i dalszym  za ich wielkie serce. Ogromne. Wasza spontaniczność, dobroć mnie nie raz zawstydziła. Dziękuje dobremu Bogu, że postawił Was na mojej drodze. Czym się mogę odwdzięczyć? Modlitwą i życzliwą pamięcią. Tylko tyle…

msza święta z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie

Opublikowany
Kochani,
30 września 2017 roku na godz. 19.00 zapraszamy na mszę świętą z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie do parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Starogardzie Gd.
Można przynieść zdjęcia bliskich, którzy nie mogą przyjść z różnych powodów. Bóg działa na odległość. I każdego może dotknąć swoim uzdrowieniem, jeżeli człowiek tylko w to wierzy…

wstajesz czy leżysz?

Opublikowany

Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego – jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta. Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: Nie płacz! Potem przystąpił, dotknął się mar – a ci, którzy je nieśli, stanęli – i rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię wstań! Zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce.

Złośliwi mówią, że to jedyny cud, który się Panu Jezusowi nie udał. Dlaczego. Bo Jezus mówił „wstań”, a młodzieniec usiadł…

A tak na poważnie, jak bardzo musiało boleć serce tej biednej kobieciny. Nie dość, że straciła męża, jest wdową, to teraz traci młodziutkiego synka. Rozpacz musiała rozdzierać jej serce, może sięgała zenitu, być może sama dostawała „czarnych” myśli, no bo dla kogo daje żyć, po co żyć, co to za życie. Wraz z synem obumarła część jej serca. Czy wszystko stracone? Nie, tam gdzie wkracza w życie Jezus tam nic nie jest stracone, tam no nowo wszystko można odzyskać. WSZYSTKO!

Może nam się wydawać, że straciliśmy to, co w życiu mieliśmy najcenniejsze, że umarła w nas wiara, radość, nadzieja, zapał, pobożność,  że to wszystko niesiemy „na marach”, idziemy temu wszystkiemu wyprawić pogrzeb, a może nawet sobie idziemy ten pogrzeb odprawić, bo jest w nas trup, umarlak.

Może i jest, ale co z tego, jak JEST też obok Jezus.  I ON w to bagno, w ten smród, w tę depresję wchodzi  i mówi, żeby się nad tym nie rozmyślać, nie rozczulać, nie łkać,  tylko WSTAĆ! WSTAĆ  z tych przeklętych mar… Wstajesz czy leżysz?

ks. Kramer – “Nie godzę się”

Opublikowany

ks. Kramer pisze:

Jest we mnie duży gniew i złość, a zarazem bezradność.

Zabił się czternastoletni Kacper. Zabił się, bo nie wytrzymał presji, docinków, czy jak kto woli hejtu. Dlaczego kumple się na niego uwzięli? Bo miał inną orientację. Tylko dlatego.

Czternaście lat to czas wielkiego wewnętrznego buntu i żegnania się z dzieciństwem. Jeśli na to nałoży się wielka wrażliwość i poczucie „inności” to bardzo łatwo stać się ofiarą tych, którzy tak samo sobie nie radzą z emocjami, ale inaczej to wyrażają – agresją.

Jest we mnie gniew, bo ciągle słyszę, że jestem w kraju o chrześcijańskich korzeniach, o wartościach religijnych. A w tym samym czasie każdy, kto jest inny, albo ma swój styl, odbiegający od przyjętych norm i konwenansów musi się ukrywać.

Ciągle się kłócimy w tym kraju o to, kto jest lepszy, kto bardziej świętszy i wierzący. Krzyczymy o ochronie życia, o tym, że musimy się chronić przed „zarazą uchodźców”, a tymczasem zabijamy wśród nas dzieci, tylko dlatego, że nie mieszczą się w naszych kanonach. Dlaczego nasza wiara kończy się w momencie, w którym spotykamy innego?

Ilu jeszcze ludzi musi się zabić za to, że są inni? Kiedy w końcu nasze chrześcijańskie wartości i korzenie zaczną się pokazywać w codziennych relacjach z ludźmi, którzy nie są tacy jak reszta?
Nie rozumiem tego i nie godzę się na to!

Nasuwa mi się tylko jedna myśl: Nienawiść zamyka serca, miłość je otwiera. Jak wygląda DZIŚ moje serce? Jest otwarte dla tych, którzy według nas są “inni” (często w naszym mniemaniu gorsi?) Jeśli jest zamknięte nie jesteśmy dobrymi chrześcijanami…Na pewno nie… Nie godzę się na to również.

pielgrzymka do MEDJUGORIE 28.12.2017-4.01.2018

Opublikowany

28.12. 2017- 03.01.2018

Prowadzenie pielgrzymki: ks. Dariusz Nenca

Koszt: 700 zł oraz 125 Euro. (może być wpłacone od razu w całości lub w ratach)

Wpłaty w ratach: I rata – wpisowa – 350 zł, II rata – 350 zł do 30 listopada 2017 r.

125 Euro – przekazujemy w autokarze.

Prowiant na podróż i pieniądze na obiadokolacje podczas drogi we własnym zakresie.

Kieszonkowe  (w Euro) – we własnym zakresie.

Zapisy na pielgrzymkę odbywają się u ks. Karola Ciesielskiego

Płatności i formalności realizujemy u p. Jolanty Żygowskiej (tel. 606 219 986)

Podczas zapisu należy podać dane osobowe: imię i nazwisko, adres stałego zameldowania, pesel, numer dowodu osobistego lub paszportu (wystarczy dowód). Proszę sprawdzić termin ważności dokumentów.

 

  1. PROGRAM PIELGRZYMKI

28 grudnia – rozpoczęcie pielgrzymki Mszą Świętą o godz. 8:00 w Kościele pw św. Katarzyny w Starogardzie Gdańskim

O godż. 9:00 wejście do autobusu (parking przy OSiR)

Podróż do Medjugorie z NOCLEGIEM W AUTOBUSIE- z łóżkami do spania na noc.

29 grudnia– godz. 9- przyjazd do Medjugorie, gdzie spędzamy 5 dni.

Zakwaterowanie w Medjugorie znajduje się w pobliżu kościoła. W pensjonacie: noclegi z pościelą oraz wyżywienie: 2 posiłki dziennie – śniadanie i obiadokolacja.

W sklepach można zakupić dodatkowo produkty spożywcze.

3 stycznia– o godz. 9 rano- wyjazd z Medjugorie, powrót z NOCLEGIEM W AUTOBUSIEz łóżkami do spania na noc.

4 stycznia godz. 9 rano– Powrót do Starogardu.

 

  1. INFORMACJE PRAKTYCZNE
  2. UBIÓR – należy zabrać ze sobą ubiór odpowiedni do przebywania w miejscach świętych czyli: spódnice i sukienki – długość za kolana; spódnice, bluzki, spodnie normalne – nie obcisłe (żadne leginsy czy temu podobne – chyba, że służą jako rajstopy pod spódnicą lub tuniką), bluzki nieprzezroczyste, z zakrytymi ramionami, a także pelerynę, parasol, rzeczy osobiste, okulary przeciwsłoneczne, nakrycie głowy. Na podróż można wziąć dresy i wygodne buty.
  3. WYŻYWIENIE – prowiant na drogę, termosy, własne lekarstwa.
  4. WALUTA – Euro.
  5. PAKOWANIE – mały bagaż podręczny i dokumenty do środka autobusu. Pozostały bagaż do bagażników.
  6. TELEFONY KOMÓRKOWE– proszę sprawdzić u swojego operatora koszt połączeń i sms-ów z Bośnią i Herceg.
  7. TŁUMACZENIE – w przypadku większej ilości grup polskich istnieje możliwość, że nabożeństwa wieczorne będą tłumaczone, dlatego należy zaopatrzyć się w radia lub komórki ze słuchawkami do odbioru fal FM 92,7.
  8. INNE – Pismo Święte, różaniec, notatnik, długopis, plecaczek, latarka, ksero danych z dowodu lub paszportu spakowane w bagażu głównym.

 

III. POBYT W MEDJUGORIE

Pielgrzymi dą mogli uczestniczyć w stałych punktach życia Sanktuarium w Medjugorie, czyli w:

  1. Codziennym międzynarodowym nabożeństwie rozpoczynającym się o godz. 17.00 modlitwą różańcową. Nabożeństwo wieczorne obejmuje: trzy części Różańca św., Mszę Świętą, poświęcenie dewocjonaliów, modlitwę o uzdrowienie i uwolnienie duszy i ciała, Koronkę Pokoju; adorację Krzyża i Najśw. Sakramentu.
  2. Mszy Świętej w języku polskim (godz. 13.00), jeżeli to nie koliduje z programem dnia pielgrzymki.
  3. Noworoczna Msza Święta.

oraz w programie indywidualnym grupy:

  1. 4Wspólnym, grupowym, modlitewnym wyjściu na Podbrdo i Kriżewac.
  2. Spotkaniach z różnymi wspólnotami charyzmatycznymipowstałymi w Medjugorie (np. Cenacolo itp.),
    OO. Franciszkanami i Osobami Widzącymi, w miarę ich obecności w parafii.
  3. 6. Adoracji Najświętszego Sakramentuw kaplicy adoracyjnej codziennie od 14.00 do 17.00 i w wieczornej Adoracji we wtorki i w soboty w godz. 21.00 – 22.00.
  4. W wyjeździe do Tihaljiny na Mszę Świętą i modlitwę charyzmatyczną.
  5. Zabawa Noworoczna po Mszy Świętej.
  6. Udział w koncertach noworocznym i szopce wspólnoty Cenacolo.

 

 

ZŁE MIĘSO WCALE NIE TAKIE ZŁE…

Opublikowany

Sobotni wieczór. Ruszam kilkadziesiąt kilometrów by odprawić mszę św. dla młodzieży i nie tylko. W aucie lecą pieśni uwielbienia, modlę się za tych, do których ON mnie prowadzi. Gdy dojeżdżam do miejscowości ŁĄG przy kościele czeka ne mnie młodziutki kleryk by pokierować mnie dalej. Patryk wsiada do samochodu i ruszamy na ZŁE MIĘSO… Dziwna nazwa, ale jak się okazuje nie takie złe to Złe Mięso, bo wiele w nim dobrych ludzi, bardzo dobrych. Na miejscu rozłożone kajaki służące jako ołtarz, krzyż z wioseł, pochodnie wbite w ziemię, ktoś by powiedział “jak za Wojtyły”. Obok płynie rzeczka Wda, na której kajakował właśnie młody Wojtyła. Piękna msza święta polowa z udziałem kilkudziesięciu osób. Oprawa muzyczna z gitarą w tle. Głośniki roznoszą słowa księdza hen w las i nie tylko… Kto wie może ktoś się nawróci, może słowo mocno zapadnie w serce, nie trzeba się zastanawiać tylko siać. Pobożni i uśmiechnięci klerycy Patryk i Mikołaj asystują do mszy, za kilka lat oni będą siać… Zaczyna trochę kropić, Bóg błogosławi, może JEMU też to kazanie choć trochę się spodobało… Bóg wie 😉 Po mszy świętej ognisko, kiełbaski, śpiewy pobożne i mniej pobożne. Radość, ale ta Boża. Robi się ciemno. “Maryjo jesteśmy młodzi, już dzisiaj zależy od polskiej młodzieży następne tysiąc lat” – zaczynamy śpiewać łapiąc się za ręce. Jest rodzinnie choć się nie prawie nie znamy. Najważniejsze, że mamy wspólnego “znajomego” – Boga. Czas ruszać do domu. Z Jezusem na kolanach… Patryk przejęty trzyma Go mocno w swoich dłoniach, za rok będzie Nim karmił głodnych. Dojeżdżamy na plebanię w ŁĘGU. Stary zaryglowany “na cztery spusty” budynek. Dzwonimy. “My z Panem Jezusem”. Po dłuższej chwili odzywa się głos, że trzeba było Pana Jezusa “odliczyć” i wszystkiego nie konsekrować. Otwiera starszy ksiądz Proboszcz, prowadzi do Kościoła i chowa Pana Jezusa w tabernakulum, co by się nie niedzielę wyspał, bo nazajutrz czeka GO ciężki dzień pracy. Podrzucam kleryka do domu i ruszam do siebie. Szczęśliwy, radosny, tak po prostu.

Dziękuję szczególnie Żanecie, za to, że “jej się chce”, że tak pięknie umiała wszystko zorganizować. Odpisuje mi: “proszę księdza moje serce jest w Kościele”..

A moje serce jest happy, że są tacy ludzie, którzy po cichu robią wielkie rzeczy dla Boga…