Pani Helena – oficjalnie, a tak w ogóle to Helcia. Piękna kobieta. Pobożna. Pełna miłości, wiary. Wątła staruszka, która dożyła 95lat, dzisiaj już świętej pamięci. Moja chora, do której chodziłem przez 3 lata. Pełna pokory i zaufania. Kobieta czuwania. Dziś na Jej pogrzebie przeczytałem Ewangelię o pannach rozsądnych, bo taka właśnie była. Co miesiąc, w pierwszą sobotę miesiąca, wyglądała już od rana w oknie, czekała za swoim Oblubieńcem. Gdy przychodziłem siedziała przygarbiona na swoim krzesełku, zawsze w ręku trzymała różaniec, modliła się, naprawdę się modliła, całą sobą, to było widać. Gdy Jej córka, pani Basia wołała mnie na kawę i ciastko, zostawiałem Jej Jezusa na chwilę w Jej pokoiku, adorowała Go, jaka piękna wtedy była. On promieniował na Nią. Nie mogłem się napatrzeć. Odchodziłem zawsze wzruszony, pośpiesznie, by ukryć łzy w oku. Dlaczego? Bo Ona jedna mnie zawsze na koniec błogosławiła… To było mocne. Serce drżało…

W czwartek Helcia mocno upadła i się potłukła, prosiła o “mojego Karolka”, jak to mówiła Pani Basi, jakby przeczuwała. Dostała kroplówkę i zasnęła. Przyszedł “Jej Karolek”, namaścił, udzielił rozgrzeszeni i odpustu zupełnego bo czuł, że to już blisko. Potem pogłaskał po policzku, czole, Helci poleciała łza z oka… nie obudziła się jednak. Zaśpiewał: “Kiedyś o Jezu chodził po świecie…patrz tu przed Tobą stoi twe dziecię, do serca swego przytul i mnie”.  I wieczorem Pan Jezus przytulił Helcię do Siebie.

Dziękuję Bogu za Jej życie, piękne życie, zawsze się za mnie modliła, teraz jest jeszcze bliżej. Pani Helenko błogosław mnie stale tam z góry, pamiętaj o tym księdzu, co Ci Jezusa nosił, teraz Ty przynieś mnie Jemu. Odpoczywaj kochana i do zobaczenia +

  1. Alicja
    Lip 26, 2017

    Przepiękne świadectwo- dziękuję!