Opublikowany

Kochani,

udało się wydać I część książki “Z B(l)oga wzięte”. Jest to zapis moich przemyśleń z 2012 roku, którego na blogu już już nie ma. To taki, można powiedzieć, “Pamiętnik księdza”. Gdyby ktoś był zainteresowany można nabyć książkę u nas w zakrystii św. Katarzyny. Cena 45zł. Niech ta książkę przyczyni się na Chwałę Pana.

pozdrawiam –  ks. Karol Ciesielski

z bloga wzięte

5 lat minęło…

Opublikowany

Pewnie czekaliście wczoraj na wpis? Gdy otworzyłem kompa, zmęczenie nie dało za wygraną, było silniejsze i wygrało z klawiaturą. Dzień był przeobfity. Wczoraj minęło 5 lat mojego “księdzowania”. Jakiś kawałeczek już za mną… Nie będę robił żadnego bilansu, podsumowania bo robię go codziennie w wieczornym rachunku sumienia, przepraszając Pana za moje błędy i za to, co jeszcze w moim kapłaństwie mu się nie podoba. Jeszcze raz to napiszę, bo tak jest, że kapłaństwo jest piękne, wyjątkowe, zaskakujące, rozwijające. Bóg daje stokroć więcej, wszystkiego, daje to “co nie śniło się nawet filozofom”. Wdzięczny jestem Wam kochani za mszę święte, za modlitwę, za każde szczere życzenie i osobiste i e-mailowe i sms-owe, dzięki za przytulenia, za prezenty i prezenciki (będzie co rozdawać;)), za kwiaty, którymi ucieszyła się Maryja, powiedziałem Jej, że to od Was. Dziękuję raz jeszcze. Nie spodziewałem się, zawstydziliście mnie. Jednakże wśród tych pięknych gestów, jeden prezent był dla mnie bardzo wyjątkowy i osobisty, uleczył moje serce… Ale to sam Bóg wie 😉

Wczoraj także skończył się w naszej parafii cykl siedmiu tygodni “Szkoły Modlitwy”. Ponad siedemdziesiąt osób. Piękne świadectwo. Ludzie chcą czegoś więcej, chcą iść dalej w wierze, chcą postępować, jeszcze bardziej ukochać Boga, przylgnąć. To buduje mnie bardzo. Podnosi. A i czasem ta prostota wiary zawstydza. Bo my księża często w tym wszystkim jesteśmy tacy “teologiczni”, skomplikowani. Dziękuję Wam kochani z całego serca. “Odpłacić się” Wam mogę jedynie w modlitwie i to robię każdego dnia.

Nie wiem czy wiecie, ale nie mieszkałem w swoim pokoju sam. Mam lokatorów. I to sporo. Trochę ciasno, ale jakoś da się wytrzymać. Jestem ciekaw o kim w tym momencie pomyśleliście? 😉 Tak, ta kobieta jest najważniejsza. Maryja. Jest też o. Pio, o. Matteo, św. Charbel, św. Jan Paweł II, św. Józef, bł. ks. Popiełuszko, kard. Wyszyński. Niezła noclegownia co? 😉 Ufam, że jak trzymam ich w chałupie to mi potem, w dniu “przejścia do ŻYCIA”, coś tam pomogą. Egoista jestem, wiem 😉  Do wczoraj mieszkał u mnie jeszcze patron kapłanów, św. Jan Maria Vianney, przywieziony prosto z Ars. Ciężko mi było się z nim rozstać. Jednak poszedł w dobre miejsce, bardzo dobre… Tam z pewnością sto razy lepiej o niego zadbają. No i pewnie będą z Nim o mnie gadać…czyli modlić się za mnie. Chwała Panu!

Franciszek o plotkach i plotkarzach!

Opublikowany

1.Ojciec Święty zauważył, że zło ma dostęp za mury Watykanu przez plotkę, która sprawia, że ktoś mówi źle o drugim i niszczona jest jedność. Nikt nie jest uodporniony na zarażenie tym kąkolem. Mówiąc o żandarmie jako obrońcy bezpieczeństwa, papież wskazał też na przeciwnika dużo bardziej subtelnego niż przestępczość pospolita, z którym niezbędne jest podjęcie walki.

Dlatego wezwał żandarmów by bronili nie tylko drzwi i okien Watykanu, choć jest to praca niezbędna i ważna, ale bronienia – jak św. Michał Archanioł bram serca osób pracujących w Watykanie, gdzie pokusa wkracza dokładnie tak samo, jak w innych miejscach.

– Niektórzy z was mogą powiedzieć: „Ależ Ojcze, gdzie mamy tu do czynienia z diabłem? Musimy bronić bezpieczeństwa tego państwa, tego miasta, żeby nie było złodziei, przestępców, żeby nie przyszli wrogowie i nie zdobyli miasta. Także i to jest prawdę, ale Napoleon już nigdy nie wróci, prawda? odszedł. Nie tak prosto, by przyszło tutaj wojsko i zajęło miasto. Dzisiaj wojnę, przynajmniej tutaj prowadzi się inaczej: jest to wojna ciemności ze światłem, nocy z dniem” – stwierdził papież.

„Jest też pokusa, która bardzo podoba się diabłu, przeciw jedności tych którzy żyją i pracują w Watykanie. A diabeł próbuje stworzyć wojnę wewnętrzną, rodzaj wojny domowej i duchowej. Nie prowadzi się jej z użyciem broni, które znamy, ale za pomocą języka”- zaznaczył papież Franciszek, dodając, że chodzi właśnie o język uzbrojony plotkami. Wezwał żandarmów, „byśmy się wzajemnie bronili od plotek”.

– Prośmy św. Michała, aby nas wspomagał w tej wojnie: nigdy nie mówić źle jedne o drugim, nigdy nie otwierać uszu na plotki. A jeśli słyszę, że ktoś plotkuje, powstrzymaj go! „Tutaj nie można: idź za bramę św. Anny i tam plotkuj! Tutaj nie można!”. Dobre ziarno tak: dobrze mówić jedna o drugim tak, ale nie kąkol!”- zaapelował Ojciec Święty.

  1. Podczas porannej mszy w Domu świętej Marty, czyli miejscu swego zamieszkania w Watykanie, papież powiedział: “Ile się plotkuje w Kościele! Ileż paplamy my, chrześcijanie!”.

– Plotka to po prostu obdzieranie ze skóry, wyrządzanie komuś krzywdy. To tak, jakby się chciało umniejszyć drugą osobę (…), że ten drugi staje się mniejszy ode mnie, a ja czuję się wielki – mówił Franciszek. Podkreślił, że “tak być nie może”, “plotki są destrukcyjne w Kościele”.

“Obgadując kogoś dopuszczamy się trzech rzeczy: dezinformacji, bo mówimy tylko tę połowę, która jest dla nas wygodna, a drugiej nie – bo nie jest wygodna. Rzecz druga to zniesławienie” – wymieniał Franciszek. Wyraził opinię, że ten, kto rozpowszechnia wiadomości o czyichś błędach czy winach, chce zachowywać się tak, “jakby był dziennikarzem”. Tymczasem – zastrzegł papież – niszczy się czyjąś reputację.

Jako trzeci Franciszek wymienił szkalowanie kogoś. “To kalumnie, mówienie rzeczy nieprawdziwych. To jest jak zabić brata” – wskazał.

Na koniec podkreślił, że chrześcijanie powinni bronić się przed pokusą “wtrącania się w życie innych”. Przestrzegał też przed zazdrością, która szkodzi “wspólnocie chrześcijańskiej”. “Stajemy się chrześcijanami o dobrych manierach i złych przyzwyczajeniach” – mówił Franciszek.

A jak to wygląda na naszych podwórkach? Ilu ludzi mamy na sumieniu? Ilu “zabiliśmy”?

za: gość.pl

 

zapowiedź męki…

Opublikowany

Uczniowie byli w drodze, zdążając do Jerozolimy, Jezus wyprzedzał ich, tak że się dziwili; ci zaś, którzy szli za Nim, byli strwożeni. Wziął znowu Dwunastu i zaczął mówić im o tym, co miało Go spotkać: Oto idziemy do Jerozolimy. Tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą poganom. I będą z Niego szydzić, oplują Go, ubiczują i zabiją, a po trzech dniach zmartwychwstanie(Mk 10,32nn)

Dzisiejsza Ewangelia nosi tytuł: “Zapowiedź męki”. Może ona przerażać, ale Pan zawsze jest szczery wobec swoim uczniów. Nie ściemnia im, nie obiecuje “złotych gór”, nie łudzi.  Nie mówi im, że będzie dobrze, pięknie i fajnie, mówi, że będzie źle, a nawet tragicznie. Że po ludzku to będzie porażka, że będzie bolało i to mocno, Jego i ich. Przygotowuje ich duchowo na ciężki czasy, które przyjdą lada moment. Na tę męki, którą przejdą razem, ale każdy na swój sposób.

Zajrzyjmy w swoje życie. Ile tam męki. Duchowej, fizycznej. Ile bólu w tym wszystkim, ile kłód pod nogami, ile zranień, upadków, szydzenia, “oplucia” oszczerstwem, “zdeptania” w nas wrażliwości i dobra, “sponiewierania” kłamstwem , “biczowania” słowami. “Zabija się” dobro, miłość, wiarę w człowieku. Nie wolno się poddawać. Śmierć nie ma ostatniego słowa. Co by się nie robiło, trzeba trwać przy Panu, bo nawet jak wszyscy Cię zostawią i zawiodą, ON nigdy. Jeszcze raz da się umęczyć w nas.

orędzie matki bożej, 25 maja 2016 r.

Opublikowany

Drogie dzieci! Moja obecność jest darem od Boga dla was wszystkich i bodźcem do nawrócenia. Szatan jest silny i chce w wasze serca i myśli wprowadzić nieporządek i niepokój. Dlatego, dzieci, módlcie się, aby Duch Święty prowadził was po właściwej drodze radości i pokoju. Jestem z wami i oręduję za wami przed moim Synem. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.

zostaw siebie i chodź za mną…

Opublikowany

Gdy Jezus wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Jezus mu rzekł: Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę. On Mu rzekł: Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości. Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną. Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. (Mk 10,17-27)

Przybiegł do Jezusa po wskazówki na życie, po radę na dalszą drogę. Cel był szczytny – życie wieczne. A on sam wygląda na pobożnego człowieka, ułożonego, przestrzegającego przykazań. Wzór – konspekt. Miał czystą kartę, nie zdążył się pobrudzić ciężkim grzechem od samej młodości, szczęściarz, można tylko pozazdrościć. Jednakże “jednego mu brakowało” – nie potrafił zostawić kasy, pewnie był nadziany i to nieźle. Jezus proponuje mu by pozbył się tego, by WSZYSTKO sprzedał i dał biednym. Niestety nie był zdolny do tego czynu miłosierdzia. Smutno było mu zostawić bożka pieniądza, wywinął się na pięcie i odszedł. Miał inne wartości… Widać ważniejsze. Narobił sobie sporo “siary”, nie popisał się, miał słomiany zapał, szybko się zniechęcił, za szybko…

Bóg dzisiaj ponawia tę propozycję wielu chłopakom, mężczyznom: chcesz być w mojej drużynie, chcesz iść ze Mną, ale tak na serio? Ok, podejmij męską decyzję, weź się za siebie, podejmij trud, będzie bolało, ale będzie warto. Zostaw to, co ci nie pomaga osiągnąć “życia wiecznego”,  wręcz odwrotnie, zamyka cię na nie, zniewala – alkohol, narkotyki, pornografię, masturbację, nieczystość, materializm, zostaw tego bożka, któremu codziennie oddajesz pokłon i palisz kadzidła. “Sprzedaj to wszystko” w sakramencie miłosierdzia. Zostaw siebie by siebie ocalić… Zaryzykuj, nie peniaj… Albo idziesz na całość albo wracasz do starego życia. Nie bądź mięczakiem.

Nie wystarczy tylko przestrzegać przykazań. Bogu nie chodzi o to, żebyś się nie pobrudził, nie skalał, nie upadł. Bóg nie liczy ci grzeszków i grzechów. On liczy na jedno. Liczy na twoją autentyczną miłość, która uwolni Cię od tego wszystkiego. Zacznij kochać, ale nie po łebkach, nie na kilkadziesiąt procent, w niedzielę i ewentualnie w piątek, ale przeraźliwie serio. Bo tylko miłość na serio może przerazić… szatana, który nie pozwala ci iść dalej, kusząc chwilówkami, krótkotrwałymi przyjemnościami… Nie pozwól by on tobą pomiatał…

msza święta z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie

Opublikowany

Wielu ludzi dziś choruje, na duszy i na ciele. Potrzebują uzdrowienia. A Bóg stale uzdrawia i uwalnia od zła i nałogów. Ludzie chodzą dziś po wróżkach, bioenergoterapeutach, rozkładają tarota i… obrażają Boga pogłębiając swoje choroby. “Nie będziesz miał bogów cudzych obok MNIE” – mówi Pan. Przekleństwo bałwochwalstwa spada na człowieka, sam je ściąga na siebie…

Ludzie nie umieją sobie wybaczyć, latami żyją w złości, nienawiści, niezgodzie i tym samym zamykają drogę do uzdrowienia. Mówią Panu Bogu: NIE.

Jeśli jesteś jakkolwiek chory PRZYJDŹ. Uwielbiaj Pana w Najświętszym Sakramencie. Przygotuj się przez spowiedź świętą, szczerą, nie tającą żadnych grzechów, przystąp do Komunii świętej, zacznij Go kochać, UWIERZ, że Pan ma moc Cię uzdrowić i uwolnić od zła.

Zapraszamy 28 maja 2016 roku do wieczernika św. Katarzyny w Starogardzie na godz. 19.00. Zaczynamy mszą świętą. Przynieś ze sobą symbolicznie jeden kwiatek dla Maryi jako symbol wdzięczności, bo chcemy uczcić MATKĘ BOŻĄ i podziękować JEJ za czułą opiekę.

Bardzo pragniesz, żeby przyszedł ktoś z bliskich a on nie bardzo chce. Przynieś jego zdjęcie, napisz jego imię i o co prosisz. Bóg działa na odległość, potrzeba tylko Twojej wiary. Uwierz w JEGO MOC, albowiem jak mówi Pan: “na chorych ręce kłaść będą, a ci odzyskają zdrowie”.

Ps. do nabycia przed mszą świętą będą piękne plecione różańce.

wspólnota miłości!

Opublikowany

Uroczystość Trójcy Świętej to ciężka uroczystość dla rozumu, bo ten kapituluje wobec tak ogromnej tajemnicy wiary. Nie da się tego pojąć, o tak, Bóg jest niepojęty, przecież gdybyśmy Go pojęli nie byłby Bogiem. Bóg jest tajemnicą i nosi w sobie wiele tajemnic, ma do tego prawo. Człowiek również jest zagadką, ciężko go zgłębić, poznać.

Trójca Święta to wspólnota trzech Osób, wspólnota jak żadna inna, do cna przesiąknięta miłością. Tam gdzie jest miłość tam jest też Bóg. ON kocha kochać. Nie jest samotnikiem, egoistą, nie jest pełen samo-uwielbienia, jest otwarty w miłości “na” i “dla” drugiego. Jeżeli Bóg powiedzmy “potrzebował” wspólnoty, to my również. Wspólnota Kościoła, rodzinka, przyjaciele, znajomi, jakaś paczka, w której tak dobrze się czujemy, w której jest wiele miłości i tę miłość się pielęgnuje. Tu oczywiście nie chodzi o kółko wzajemnej adoracji, tu chodzi o coś zdecydowanie więcej.

Dziękuję jako ksiądz Panu Bogu za te wszystkie wspólnoty, które ON pozwolił mi zawiązać między ludźmi i które stale się tworzą, widzę w tym Jego wielkie błogosławieństwo. Za te więzi miłości jestem Mu niezmiernie wdzięczny. Bez wspólnoty człowiek leży i – że tak brzydko napiszę, wybaczcie mi – zdycha. Człowiek bez wspólnoty udusi się we własnym sosie. To będzie SAMozagłada. Cieszę się z tej rzeszy ludzi, wobec których Pan mnie postawił dzisiaj. Z tej wspólnoty starogardzkiej, jakże pięknej i mocnej Duchem. Ciągle “uczę się” ludzi. Poznaje ich oraz ich historie. Radości i smutki. Rozmawiam. Spędzam z nimi czas. Modlę się i śmieje. Jestem, tak po prostu. To są bogaci duchem ludzie. Wierzę, że Bóg postawił nam siebie i ma w tym plan, wyjątkowy, jedyny, niepowtarzalny. Bo ludzie są niepowtarzalni, mają tak wielkie serca, szukają wspólnoty, tyle dobra w nich. Z powietrza to się nie bierze, uczą się od Boga, ja także…

DUCH WIEJE…

Opublikowany

Kilka dni temu dostałem telefon od koleżanki z wiadomością, że jej brat ma raka. Młody mężczyzna. Na tyle chory, że nawet zrezygnowano z chemii, bo by go zabiła. Miałem przynaglenie,  żeby pojechać jak najszybciej, namaścić, wyspowiadać, dać mu Jezusa. Pojechałem. Modląc się za nad nim usłyszałem słowa: “To będzie bardzo szybko”… Wczoraj dowiedziałem się, że zmarł. Godzinkę przed tą wiadomością miałem natchnienie, żeby napisać sms-a: “Maryja i Jezus już są w drzwiach”… I byli. Wierzę, że Duch święty mnie tam zaprowadził, że do mnie mówił, On tak wszystko poukładał, że mogłem do niego pojechać i pojednać go z Bogiem. Mimo tej tragedii patrzę na to wszystko z perspektywy łaski. Bo to jest przeogromna łaska.

Przedwczoraj, jak zawsze po mszy świętej poszedłem na chwilę do konfesjonału. Przedtem postanowiłem sobie, że dzisiaj także pojadę do spowiedzi, bo już dwa tygodnie minęły i czas zrobić porządek w swoim sercu. Siadając do konfesjonału pomyślałem sobie: “pewnie nikogo nie będzie”.  W sumie to chciałem już iść, ale KTOŚ kazał mi jeszcze posiedzieć. Jest. Zjawił się. Uklęknął na chwile na posadzce kościoła i zaczął się modlić. I znowu natchnienie: “To jest ksiądz”. Podchodzi do kratek konfesjonału, klęka i zaczyna spowiedź: “Jestem księdzem…” Co więcej, Bóg mnie wyprzedził, sam podesłał mi księdza. Spowiedź była dwustronna. W ciągu dnia okazało się, że niestety nie miałbym czasu dzisiaj pojechać do swojego spowiednika… Śmiałem się w duchu i dziękowałem, że Bóg pomógł mi zaoszczędzić paliwo 😉

I jak tu nie wierzyć? Duch święty wręcz “krzyczy” do nas, a my nadal mamy koreczki w uszach. Jak warto słuchać Ducha świętego, ile natchnień już zmarnowaliśmy, ile razy Go zagłuszyliśmy, zlekceważyliśmy? Duchu święty powierzam Tobie swoje życie, prowadź mnie – wiejskiego księdza – swoimi drogami i otwieraj stale moje serce.

BOGU SIĘ NIE ROZKAZUJE!

Opublikowany

Wtedy Jan rzekł do Niego: Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodził z nami. Lecz Jezus odrzekł: Nie zabraniajcie mu, bo nikt, kto czyni cuda w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami. (Mk 9,38-40)

Każdy z nas jest odrębny, inny, różny od siebie. Bogactwo osobowości, charakterów nasyca ten świat. Nie mamy być klonami, czyimiś kopiami, nie mamy udawać kogoś, kim nie jesteśmy. Gdyby wszyscy byli tacy sami, byłaby nuda. Nie da się włożyć wszystkich do jednego worka. Przecież nie każdy musi myśleć, mówić, wierzyć tak jak ja. Wielu niestety ma takie “dyktatorskie” myślenie. bo świat musi być zbudowany według mojej wizji. Często Bóg schodzi na drugi plan, a to przecież ON dał człowiekowi wolność, nigdy nikogo do niczego nie zmuszał. W Ewangelii Jan skarży się Jezusowi, że jest ktoś spoza ich paczki i egzorcyzmuje i napiera na Jezusa, żeby mu zakazał. Pan rozwala myślenie Jana, wręcz stanowczo mówi, żeby mu nie zabraniać. Jezus przecież jest z Nim także. I u prawosławnych, i u protestantów także jest. W wielu miejscach o których pewnie byśmy nie pomyśleli ON jest. Nie raz by nas zadziwił swoją obecnością tu i ówdzie. Obyśmy tylko nie “zakazywali” Jezusowi działać, nie przeszkadzali MU. W Kościele jest miejsce dla każdego. Powinno być. Dla ateisty i agnostyka. Dla takiego członka partii czy innego. Dla ojca Rydzyka i ks. Międlara, dla ks. Natanka i ojca Bashabory, dla o. Szostaka i ks. “x”…Wierzę, że oni wszyscy kochają Boga. Bóg nie wyklucza nigdy. Człowiek często… Pewnie Jan wyniósł wiele z tej lekcji, oby my również.