“Jestem przekonany, że to co robię jest słuszne, dlatego jestem gotowy na wszystko”. To słowa są zapewne znane wielu z nas. To słowa polskiego męczennika – ks. Jerzego Popiełuszki, dla mnie świętego… Czytam sobie po trosze nową książkę: “Zapiski 1980-1984”. Jest w tych zapiskach cząstka życia ks. Jerzego. Są to słowa, które pokazują wielką wiarę człowieka niezłomnego. Człowieka, który żył pod szyldem PRAWDY ile tchu w piersi. Mimo prób zaszczucia Go “potworem lęku”, pomimo wywoływania w nim strachu przez demona komunizmu i jego popleczników, pomimo ciągłego nękania, rozmaitych ohydnych paszkwilów, nie stracił On nadziei i nie zaprzestał głosić Boga.
Dobrze, że uchowały się te zapiski, to był taki normalny ksiądz. Pisze o wielkiej miłości do Boga, o miłości do ludzi, zakochany w Polsce, bolejący nad zakłamaniem i fałszem. Powodzenie miały odprawiane przez Niego msze za Ojczyznę, ściągały tłumy. To był ksiądz przejęty swoim powołaniem. A w tym wszystkim normalny. Podobają mi się te wpisy, nie są napompowane jakimś manieryzmem czy poprawnością, są takie-można określić-chłopskie:
“Od 11.00 do 12.00 pospałem. Potem mini whisky z wodą i lodem na apetyt i obiad bardzo dobry. Rzeczywiście apetyt mi wrócił, ciekawe na jak długo. Zmiotłem wszystko i popiłem piwkiem. A było jedzenia dużo: bułeczka, masło, serek, beef, kartofel w łupinach, dobra sałatka, ciasteczka, sernik, czekoladka miętowa, kawa z mlekiem. Pieprz i sól wziąłem do kieszeni”;
“Wczoraj po Mszy św. o 12.00 pojechaliśmy na plażę. Byliśmy niecałe trzy godziny. Woda jak ogrzana i słona. Po powrocie okazało się, że spaliłem się niemiłosiernie”. ;
“W środę o 16.00 byliśmy na kolacji z Mr. Jabłońskim. 2 butelki wina francuskiego, oczywiście przedniego”;
“Wczorajszy dzień spędziliśmy u rodziny kolegi Zygmunta, który jest tu na urlopie. Cały dzień spędziliśmy na jedzeniu, aż wstyd”.
Ktoś powie no ładnie, ten Popiełuszko to żarłok i pijak, spokojnie, to tylko “urywek” Jego życia obrazujący Jego zwyczajność. To, co często mówią ludzie: “ksiądz to też człowiek”.
Te i inne “Zapiski” pomogły mi zrozumieć na nowo moje kapłaństwo. Trzeba iść do przodu. Dać z siebie wszystko i na wszystko się przygotować… Być przekonanym do tego, co się robi.
Spoglądam na mój ołtarzyk, a na nim relikwiarz z relikwią krwi ks. Jerzego. Dzięki Ci Jurku za Twoją przyjaźń, za Twoje kapłaństwo, za normalność… Za to, że nie dałeś się zwariować i zamknąć na plebanii, że nie dałeś się “skleszyć”.. Bądź stale przy mnie, żebym tak jak Ty, uczył się być gotowym na wszystko! I wspominaj SZEFOWI często o mnie… Do zobaczenia w Bogu!

  1. Urszula
    Kwi 27, 2016

    Ja również dziękuję Ci ks.Jurku za wysluchanie mojej modlitwy w,której prosilam,abyś pogadal w cztery oczy z BOGIEM i ks Karolem.Dzieki,dzieki!!
    Serdecznie pozdrawiam Cię ks.Karolu otulajac stałą modlitwą ? ? ?

  2. Hania
    Kwi 27, 2016

    Módl się za nami bł ks Jurku! :)