rozszerzać…

Opublikowany

A słowo Boże rozszerzało się, wzrastała też bardzo liczba uczniów w Jerozolimie, a nawet bardzo wielu kapłanów przyjmowało wiarę.

Słowo Boże rozszerza się dzięki ludziom. Tym wybranym przez Boga, nie tylko “panom w sutannach” czy “paniom w habitach”, również świeckim. Trzeba dodać: i to z jaką mocą się rozszerza! Oczywiście, Słowo Pana samo się nie zaniesie, potrzebuje człowieka. Słowo potrzebuje przyjaźni z człowiekiem, głębokiej, prawdziwej. Ten, kto sam nie jest w relacji ze Słowem, lepiej niech nie otwiera buzi… Bo będzie plótł głupoty, albo głosił siebie.
Samemu trzeba się “najeść” Słowa, ono musi być w nas-głoszących. Bóg namaszcza Duchem świętym serce głoszącego, który użycza Bogu swoich ust. “Z obfitości serca mówią usta”… nie z nędzy, z biedy ducha, z bylejakości. Z OBFITOŚCI! Papież Franciszek mówi: “Nie głosimy Ewangelii, by przekonywać mądrymi słowami, lecz z pokorą, ponieważ mocą Słowa Bożego jest sam Jezus i przyjmuje je tylko ten, kto ma otwarte serce”.
Tak niedawno spotkałem starego kumpla, długo się nie widzieliśmy. Pytam go: co porabiasz, jak żyjesz? Nie odpowiedział mi zdawkowym “wszystko ok, jakoś leci”. Mówi mi: staram się głosić Pana tam gdzie jestem, Karol dzieją się cuda, ludzie wracają do Boga”. I ten błysk radości w jego oczach z jakim mówił. I wszystko jasne…
Do roboty. Rozszerzajmy Królestwo Boga…