odwaga łez…

Opublikowany

Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc. A kiedy /tak/ płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa – jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: Niewiasto, czemu płaczesz? Odpowiedziała im: Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono.

“Dziś nie umiemy już płakać” – te słowa skierował papież do młodych filipińczyków. Ale my też możemy, a nawet powinniśmy wziąć sobie te słowa głęboko do serca. “Drodzy chłopcy i dziewczęta, w świecie brakuje dziś zdolności do płaczu. Płaczą ludzie zepchnięci na margines, wykluczeni i których się odrzuca. Jednak ludzie nie mający większych problemów nie potrafią płakać. Niektóre realia życia można dostrzec tylko oczami oczyszczonymi przez łzy. Zachęcam was, byście się zastanowili: umiem zapłakać, gdy widzę dziecko głodne, odurzone narkotykami, bezdomne, porzucone, wykorzystywane, wyzyskiwane przez społeczeństwo? Nieraz ktoś kapryśnie płacze, bo chciałby jeszcze więcej. To jest pierwsza rzecz, którą chcę wam powiedzieć. Nauczmy się płakać (..) Bądźcie odważni. Nie bójcie się zapłakać”.

Gdy w szkole ktoś się rozpłacze mówią o nim często “mazgaj”, “beksa-lala”, “przestań ryczeć”, “nie becz już”. Tak łatwo przypiąć łatkę. Ludzie nie mają szacunku do łez. Świat widzi w nich tylko symbol słabości, bezradności. Przecież trzeba być twardym, nie można sobie pozwolić na płacz. Nie opłaca się płakać… Przeciwnie, nawet trzeba – łzy są “informacją” o wielkim i wrażliwym sercu. Maria Magdalena płakała bo kochała, bo jej zależało. Ten, kto nie kocha nie umie płakać. Ona płakała z powodu pustki, nie dość, że odszedł Pan to jeszcze “ktoś Go zabrał”, Jego ciało. Bezradność. Zmieszanie. Ból serca.

Ilu ludzi dzisiaj płacze. Często robią to po cichu, po kryjomu,do poduszki, przed snem. Może w modlitwie. W Kościele na chórze. Powodów są miliony. Ktoś bliski zmarł, tamten zachorował. Rozwód w rodzinie, zdrada. Rozczarowanie człowiekiem. Odejście bliskich od Kościoła. Zatracenie się w narkotykach. Złamana przyjaźń. Bieda – duchowa i materialna. Samotność. Starość. Dzięki Bogu za te łzy. One oczyszczają, wyostrzają wzrok. Ten, kto umie płakać, ten jest prawdziwie człowiekiem…

“bezdzietny anioł”

Opublikowany

Właśnie wtedy kiedy pomyślałeś
że papugi żyją dłużej
że jesteś okrutnie mały
niepotrzebny jak kominek na niby
w stołowym pokoju
jak bezdzietny anioł
lekki jak 20 groszy reszty
drugorzędnie genialny
kiedy obłożyłeś się książkami
jak człowiek chory
nie wierząc w to że z niewiary
powstaje nowa wiara
że ci co odeszli jeszcze raz cię
porzucą
święty i pełen pomyłek
właśnie wtedy wybrał cię ktoś
większy niż ty sam
który stworzył świat tak dobry
że niedoskonały
i ciebie tak niedoskonałego
że dobrego

Jan Twardowski

Orędzie Matki Bożej z 25 marca 2016

Opublikowany

Drogie dzieci! Dziś wam przynoszę swoją miłość. Bóg mi pozwolił, bym was kochała i z miłości wzywała do nawrócenia. Dzieci, jesteście ubodzy w miłości i jeszcze nie zrozumieliście, że mój syn Jezus z miłości oddał swoje życie, by was zbawić i by dać wam życie wieczne. Dlatego, módlcie się, dzieci, módlcie się, abyście w miłości zrozumieli miłość Bożą. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.

więcej radości…

Opublikowany

Choć nie zawsze w Kościele potrafimy pokazać radość, ona jest. Wczoraj rozsadziła grób i chce rozsadzać groby naszych serc, chce rozsadzać nasze smutne i zadąsane gęby oraz serca pokryte deprechą. Trzeba się cieszyć, tak autentycznie, tak z serca. Bo jest z czego. Cieszyć się wiarą, która nadaje sens naszemu życiu, cieszyć się zmartwychwstaniem, które jest nadzieją, że trzeba patrzeć dalej niż dwa metry w wykopany dla nas dół, gdzie ląduje trumna.

Święta to nie tylko umyte okna, wyprane firanki, odkurzony pokój. Święta to nie tylko większe zakupy, pieczenie, smażenie, gotowanie. To nie tylko upychanie się jedzeniem aż na przymus i 3 kg więcej. Święta to nie tylko przyjście z koszyczkiem do Kościoła i nic więcej, jak ktoś mi napisał sms-a: “Chrystus nie przyszedł dla jaj”. Święta to nie jest dłuższy weekend. Gdyby to było tylko to, to naprawdę byłyby to smutne święta i takie puste jak wydmuszka po jajku.

Niesamowita radość bije z tych świąt. Taką radość może dać tylko ZMARTWYCHWSTAŁY, nikt inny. Cieszmy się sobą. Bliskością bliskich, rodziny, przyjaciół. Cieszmy się, że jesteśmy w Kościele, że możemy w Nim działać dla Pana. To daję ogromną radość.
Nie powtarzajmy jutro wieczorem głupot typy: “święta święta i po świętach”. Bo święta mogą trwać na tyle na ile pozwolimy Chrystusowi być w nas i między nami.

Jak pisał ks. Twardowski: “Święta po to przychodzą, żeby nauczyć się więcej miłości. Są po to, żeby po Wielkanocy być lepszym niż przed Wielkanocą”. Dodałbym jeszcze skromnie od sienie, że święta są po to, by nauczyć się więcej radości, a mniej biadolenia 😉

dar kapłaństwa…

Opublikowany

Kapłaństwo to DAR. Nie może być przecież inaczej. Nikt ot tak sobie nie bierze kapłaństwa. To nie jest niczyje widzimisię. To jest coś więcej. I tu właściwie należałoby skończyć pisać, bo zaczyna się tajemnica. Indywidualna, wyjątkowa, inna dla każdego powołanego faceta… To wszystko dzieje się tak bardzo wewnątrz, w najgłębszych zakamarkach serca. Bóg wołając czeka tylko na nasze “fiat”.

Kapłaństwo to “słodkie jarzmo i brzemię lekkie”. Ma w sobie światło Taboru, ale też ciemność Golgoty. To droga krzyżowa, ale też droga do Emaus. To wzloty i upadki. Śmierć i zmartwychwstanie.Piotrowe deklaracje o miłości, a potem Piotrowe zaparcia. Judaszowe zdrady i prosta miłość Jana. To tajemnice radosne ale także i bolesne. Kapłaństwa nie da się zamknąć w schematach od-do. Kapłaństwo wychodzi poza schematy.

Cieszę się, że jestem Jego kapłanem. Że ON dał mnie konkretnym ludziom, których stale stawia na mojej drodze. Bym ich błogosławił, rozgrzeszał, przypominał im o NIM. To piękna “praca”. Nie ma piękniejszej. Ta praca to żłobienie w duszy, to praca na otwartym sercu.

Nasz biskup Ryszard przypomniał nam dziś w katedrze, że nie mamy być książętami Kościoła, ale prostymi sługami. To prawda. Im więcej prostoty tym więcej Jezusa. Tak niewiele potrzeba, naprawdę, wystarczy tylko kochać człowieka. Ksiądz powinien mieć w sobie wielkie pokłady miłości, by wystarczyło dla każdego, kto tylko do niego przyjdzie. Módlcie się, żeby tak było.

Dziękuje wszystkim za modlitwę, za piękne i wzruszające życzenia, kwiaty, upominki. Te gesty są potrzebne księdzu. Sprawiają tyle radości. Dziękuję za to, że mnie znosicie…