WRÓĆ…

Opublikowany

Pan przemówił do Jonasza po raz drugi tymi słowami: Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam. Jonasz wstał i poszedł do Niniwy, jak powiedział Pan. Niniwa była miastem bardzo rozległym – na trzy dni drogi. Począł więc Jonasz iść przez miasto jeden dzień drogi i wołał, i głosił: Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona. I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i oblekli się w wory od największego do najmniejszego. Doszła ta sprawa do króla Niniwy. Wstał więc z tronu, zdjął z siebie płaszcz, oblókł się w wór i siadł na popiele. Z rozkazu króla i jego dostojników zarządzono i ogłoszono w Niniwie co następuje: Ludzie i zwierzęta, bydło i trzoda niech nic nie jedzą, niech się nie pasą i wody nie piją. Niech obloką się w wory, niech żarliwie wołają do Boga! Niech każdy odwróci się od swojego złego postępowania i od nieprawości, którą [popełnia] swoimi rękami. Kto wie, może się odwróci i ulituje Bóg, odstąpi od zapalczywości swego gniewu, a nie zginiemy? Zobaczył Bóg czyny ich, że odwrócili się od swojego złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej.

Świat współczesny potrzebuje “Jonaszów”, ludzi będących GŁOSEM Boga, nie zważających na konwenanse, nie lękających się niczego, ani nikogo, mówiących wprost, bez owijania w bawełnę. Ale mówiących w imieniu Boga, nie swoim, nie głoszącym swoich fanaberii i wizji. Bo pomyleńców nie brakuje, którzy myślą, że mają “misję prawdy” i dręczą tą “prawdą” innych, potrafią nawet zabić. Jonasz prosił ludzi o nawrócenie. Musiał być przekonywujący. Usłuchali. Nawet król rozebrał się ze swojego majestatu by zamienić go na wór i popiół. Bo Jonasz był Bożym człowiekiem, prorokiem z prawdziwego zdarzenia. Był w nim ogień Ducha świętego.
Nawrócić się to WRÓCIĆ do Boga, do dobra, do piękna. Ludzie, którzy doświadczyli nawrócenia sami nawracają. To świetni ewangelizatorzy. Pełni mocy. Nawrócenie jest wielkim przełomem w życiu. Od nawrócenia tak naprawdę zaczyna się nowe życie, głębsze, bardziej świadome. Nawrócony nawraca. Zaczyna żyć NAPRAWDĘ. Nawrócony nie może jednak czuć się lepszy od innych, powinien mieć w sobie wielką pokorę. Każdego dnia winien stawać przed lustrem i wzywać do nawrócenia…SIEBIE! “Proszę księdza nawróciłem się 10lat temu, już nie potrzebuje nawrócenie”. “Pyszałku, potrzebujesz go bardziej niż ktokolwiek inny”. Nie może być tak, że raz się nawróciłem i koniec. Nie może być tak, że nawracam się tylko w środy i piątki. W każdej minucie życia mam się nawracać. A tak na marginesie najtrudniej nawrócić… nawróconych…
Nawrócenie porusza serce samego Boga, który biegnie do człowieka ze swoim miłosierdziem, Bóg śpieszy się z miłością do człowieka! Wróć w końcu do Boga… Nawróć się dziecko… Pokochaj na nowo.
Dziękuje Boga za swoja nawrócenie, moich przyjaciół, znajomych, tych, od których tak wiele się uczę. I widzę, że to wielcy ludzie, którzy kochają Boga i ewangelizują swoim życiem.
Przy okazji pozdrawiam Andżelkę, przykładną matkę i żonę 😉 Módlmy się, aby Bóg dawał nam dzisiaj świętych “Jonaszów”!