Michel Quoist – modlitwa kapłana

Opublikowany

Jestem sam, Panie, tego wieczoru.
W kościele szum z wolna się uciszył,
Ludzie się rozeszli,
A ja wróciłem do domu
Sam.

Minąłem ludzi idących na spacer.
Przeszedłem koło kin, które wyrzucało swoją porcję tłumu.
Przeszedłem koło kawiarnianych tarasów, gdzie zmęczeni spacerowicze starali się przedłużyć radość życia w świąteczny dzień.
Otarłem się o dzieciarnię bawiącą się na trotuarze.
Dzieciarnia, Panie,
Dzieci cudze, które nigdy nie będą moimi.

Więc jestem, Panie,
Sam.
Cisza przygniata mnie.
Samotność gnębi.

Mam trzydzieści pięć lat, Panie,
Ciało takie samo, jak inni,
Ramiona zdolne do pracy,
Serce zachowane dla miłości.
Ale Tobie wszystko oddałem.
To prawda, że były Ci potrzebne.
Dałem Ci wszystko, ale ciężko było, Panie.
Ciężko dać swoje ciało, gdy ono chciałoby oddać się komu innemu.
Ciężko kochać wszystkich, a nikogo nie zachować dla siebie.
Ciężko ściskać czyjąś dłoń, a nie móc jej zatrzymać.
Ciężko rozbudzić czyjeś uczucie i tobie je oddać.
Ciężko niczym być dla siebie, żeby być wszystkim dla bliźnich.
Ciężko być takim jak inni i wśród innych, a być innym.
Ciężko zawsze dawać, a nie ubiegać się o to, żeby brać.
Ciężko wychodzić naprzeciw bliźnich, a wiedzieć, że nikt nigdy nie wyjdzie naprzeciw mnie.
Ciężko cierpieć za grzechy innych i nie móc odmówić słuchania i dźwigania ich.
Ciężko wysłuchiwać tajemnic, a nie móc podzielić się nimi.
Ciężko
nieustannie dźwigać innych i nie móc ani na chwilę pozwolić, żeby mnie
inni dźwigali. Ciężko podtrzymywać słabych, a samemu nie móc oprzeć się
na silnym.
Ciężko być samotnym.
Samotnym w obliczu wszystkich,
Samotnym wobec świata,
Samotnym w cierpieniu,
w śmierci,
w grzechu.

Synu, nie jesteś sam.
Ja jestem z tobą,
Ja jestem tobą,
Bo potrzebne mi było dodatkowe człowieczeństwo, żeby móc kontynuować moje Wcielenie i Odkupienie.
Jam cię wybrał odwiecznie,
Potrzebny mi jesteś,
Potrzebne mi są twoje ręce, bym mógł dalej błogosławić,
Potrzebne mi są twoje wargi, bym mógł dalej mówić,
Potrzebne mi jest twoje ciało, bym mógł dalej cierpieć,
Potrzebne mi jest twoje serce, bym mógł dalej kochać,
Potrzebny mi jesteś ty, bym mógł dalej zbawiać.
Zostań ze mną, synu.

Otom ja, Panie,
Oto moje ciało,
moje serce,
moja dusza.
Uczyń mnie tak wielkim, bym mógł ogarnąć świat,
Tak silnym, bym mógł go dźwignąć,
Tak czystym, bym mógł go objąć bez chęci zatrzymania go przy sobie.
Uczyń mnie miejscem nie spotkania, lecz przejścia,
Drogą, która nie zatrzymuje na sobie, bo nie ma na niej nic człowieczego, co by nie wiodło ku Tobie.

Tego wieczoru, Panie, gdy wszystko milczy i gdy w mym sercu czuję bolesne kąsanie samotności,
Gdy jednocześnie moje ciało bezustanni wyje z pragnienia przyjemności,
Gdy ludzie zżerają mi duszę, a ja czuję się niezdolnym do nasycenia ich,
Gdy cały świat ciąży mi na barkach swym ciężarem nędzy i grzechu,
Powtarzam Ci moje “tak”, nie w wybuchu radości, ale wolno, świadomie, pokornie,
Samotny, Panie, przed Tobą,
W ukojeniu wieczoru.

ruszył Wielki Post…

Opublikowany

Jezus powiedział do swoich uczniów: “Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie…

Wielki Post ruszył. Roboty przed nami mnóstwo, jeśli oczywiście na serio biorę sobie ten czas do serca. Cokolwiek będę robił to mam robić to z miłości, na chwałę Boga nie na swoją chwałę, z wielkim poczuciem miłosierdzia. Owszem to jest trudne, ale bez Boga byłoby jeszcze trudniejsze. Przecież Wielki Post to trud – cielesny, duchowy. Mam się za siebie wziąć. W tym Poście lawina dobra powinna popłynąć ze mnie w kierunku drugiego człowieka. To nie ma być tania popisówka,trąbienie o każdym dobru, które uczynię, reklamowanie siebie. Tu pomogę, tam pomogę. Absolutnie. Ma się to dziać w tajemnicy, po cichu. To się Bogu podoba. On widzi, słyszy. A tyle dobra możemy uczynić, tyle możemy z siebie dać, podzielić się. Post stwarza nam ku temu świetną okazję. Miejmy serce szeroko otwarte, aby nikt nie został bez miłości, bez pociechy, bez pomocy. Bóg chce się nami posłużyć. Pozwólmy Mu na to. A dzisiejszy popiół niech każdego dnia wraca nam w myśli i przemawia do nas: “Tyle z Ciebie zostanie, nie oszczędzaj się, daj siebie cały w tym co robisz”.