osioł i proch…

Opublikowany

Jeśli w jakim miejscu was nie przyjmą i nie będą słuchać, wychodząc stamtąd strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich. Oni więc wyszli i wzywali do nawrócenia. Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.

Uczniowie Jezusa dostają wskazówki od Niego samego jak postępować w przypadku odrzucenia. Jezus nie mydli im oczu, że gdy pójdą za Nim, to wszystko pójdzie jak po maśle, że będzie super-ekstra. Nie, nic z tych rzeczy. Zaczyna im uświadamiać, że będą mieli dosyć ciężko. Nie wszyscy będą ich głaskać po główce, schlebiać, przyklaskiwać. Wielu będzie opornych na to, co robią i mówią. Trzeba wliczyć to w koszta bliskości przy Nim. Mistrz mówi swoim uczniom o zrzucaniu prochu z ich nóg. Co to oznacza? Ta symboliczna czynność sięga swymi korzeniami do żydowskiej praktyki mającej na celu zachowanie świętości Ziemi Świętej. Gdy Żyd szedł do miejsc zamieszkałych przez pogan, wracając strząsał proch ze swych stóp oraz szat. Po co? By nie przynieść do krainy uświęconej obecnością Boga pyłu z miejsc, w których czci się pogańskich bogów. By nie zbrukać tego miejsca.

Mamy iść. Mimo wszystko. Wołać, prosić, błagać o nawrócenie. A jak ktoś nie usłucha, wyśmieje nas, podważy nasz autorytet, mamy iść dalej, my swoje zrobiliśmy, tyle ile mogliśmy. Człowiek powiedział: nie, więc on odpowie za to “nie” przed Bogiem. Nie my… Nie mamy biadolić, nie mamy grzebać ciągle w tym samym. Nic na siłę. Ich zamknięte serce i ów proch będą ich sędziami… Na upartego osła nie ma rady… Jedynie proch.