świadectwo – 30.01.06

Opublikowany

Chodzę na Msze o Uzdrowienie od kwietnia zeszłego roku i nie od początku wierzyłam w ich moc. Na początku nawet nie wiedziałam w jakiej intencji przychodzę nie umiałam nazwać swoich potrzeb. W październiku dowiedziałam się o chorobie mojej przyjaciółki, miała torbiel na jajniku (podejrzenie raka), miała wyznaczony termin operacji na 24 stycznia. Od tego momentu modliłam się w jej intencji podczas zmawiania Różańca, no i już miałam intencje na Msze o
Uzdrowienie. Szczerze się przyznam, że miałam małą wiarę w to, że zostanie uzdrowiona, ale stało się. Tydzień przed wyznaczonym terminem pojechała do Gdańska na USG i lekarz powiedział, że torbiel (wielkości pomarańczy), wchłonął się i nie będzie konieczna operacja. Doktor stwierdził, że to cud, bo Ona żadnych lekarstw nie brała. CUD!!! Dla mnie najpiękniejsze słowo, bo sama tego cudu doświadczyła przed trzema laty. Dlatego zmobilizowałam się i piszę.
Doświadczyłam jeszcze jednego CUD, moja koleżanka, która ma bardzo rzadką chorobę perlak, miała mieć w grudniu operację i w jej intencji też się modliłam podczas Mszy i nie tylko. Nie miała operacji, lekarz powiedział:”Rodzonej matce bym nie robił operacji, tak wszystko się wchłonęło”. Koleżanka mówiła, że to CUD. I ja w to teraz wierzę z całego serca.
Bóg jest WIELKI. Amen