być ścierką Boga…

Opublikowany

Kościół dzisiaj wspomina błogosławionego biskupa Jerzego Matulewicza. I dziś w “Godzinie czytań” w brewiarzu jest przepiękny tekst jego autorstwa. Zacytuję go ponieważ nie każdy ma możliwość odmawiania brewiarza. A księża mają wręcz obowiązek tejże modlitwy.
Oto on: ” Jeśli wolno prosić, to daj, Panie, abym w Twoim Kościele był jak ścierka, którą wszystko wycierają, a po zużyciu wyrzucają gdzieś w najciemniejszy, ukryty kąt. Niech i mnie tak zużyją i wykorzystają, aby tylko w Twoim Kościele przynajmniej jeden kącik był lepiej oczyszczony, aby tylko w Twoim domu było czyściej i schludniej. Niech mnie potem rzucą gdziekolwiek, jak tę brudną, zużytą ścierkę. Daj, bym został wzgardzony, bym się zdarł, zużył, byle tylko Twoja chwała rosła i rozszerzała się, bylem się przyczynił do wzrostu i umocnienia Twojego Kościoła. Dozwól mi, abym mógł pracować i cierpieć dla Ciebie i Twojego świętego Kościoła, i jego widzialnej głowy – Ojca świętego”. Rozwala co? Modlić się o to by być ścierką samego Boga? Niepojęte prawda? Jaka wielka pokora tego biskupa.
Pamiętam kiedyś jakiś biblistą tłumaczył, że Jezus stał się jak ścierwo tego świata. Mocne. Byłem wtedy zgorszony. Ale dziś widzę, że to prawda, że tak było i tak nadal jest. Jezus zciera bród tego świata. Staje się kimś, kto chce ten świat oczyścić z niesamowitego syfu. A my często wzdrygamy się na samo słowo. Nie chcemy być ścierą w tym świecie. Chcemy być jedwabiem, błyszczącym, przyciągającym, kosztownym, nie chcemy się pobrudzić. Unikamy najmniejszego pyłku. A przecież wychodząc naprzeciw człowieka nie możemy zakładać, że się nie ubrudzimy. Bród trzeba wliczyć w “koszty” spotkania, działania. Jak damy siebie cali, wielu ludzi nas zużyje, wzgardzi nami, odejdzie, obsmaruje fekaliami paskudnych słów, plotek, przedstawi w krzywym zwierciadle itd. Nie trzeba wyjaśnień, tłumaczeń, ON WIDZI. I to powinno nam wystarczyć. Zgodzić się na bycie ścierką, ścierką w ręku Boga, bo to wielkie wyróżnienie, to zaszczyt.