umiłowany, wyjątkowy…

Opublikowany

Paweł, z woli Boga apostoł Chrystusa Jezusa, /posłany/ dla /głoszenia/ życia obiecanego w Chrystusie Jezusie, do Tymoteusza, swego umiłowanego dziecka. Łaska, miłosierdzie, pokój od Boga Ojca i Chrystusa Jezusa, naszego Pana! Dziękuję Bogu, któremu służę jak moi przodkowie z czystym sumieniem, gdy zachowuję nieprzerwaną pamięć o tobie w moich modlitwach. W nocy i we dnie pragnę cię zobaczyć – pomny na twoje łzy – by napełniła mnie radość na wspomnienie bezobłudnej wiary, jaka jest w tobie… Z tej właśnie przyczyny przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie przez włożenie moich rąk. Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia. Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego ani mnie, Jego więźnia, lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według mocy Boga!

Tymoteusz był bliski sercu świętego Pawła. Był jego współpracownikiem. Św. Paweł wybiera go na swojego ucznia i towarzysza, potem niejednokrotnie będzie wysyłał Tymoteusza w trudne i poufne misje jako swego zaufanego ucznia. Cieszył się Tymoteusz, jak nikt inny, wielkim zaufaniem Pawła. Kwitła między nimi przyjaźń. Samo to jak Paweł nazywa Tymoteusza – bratem, synem umiłowanym – świadczy o bożej miłości między nimi. Przyjaźń pozwala im wzrastać w wierze i być blisko Boga, daje im pole manewru do działania na chwałę Pana, pozwala nawzajem mobilizować się, dodawać otuchy. Również nastawia ich na trudy i przeciwności w tejże drodze. One będą sprawdzianem prawdziwości przyjaźni z Jezusem i sobą nawzajem. Bez nich Ewangelia byłaby niemożliwe, mało autentyczna, wybrakowana. Trudy pomagają docenić wartość tego, co się robi. I podobnie w naszym życiu. Mamy swoich “umiłowanych uczniów”. Tych, których darzymy szczególną miłością, tych, którzy są bliżsi naszemu sercu aniżeli inni. I to jest normalne, ludzkie. I normalne jest również to, że na tej drodze pojawią się ludzie złej zazdrości, którzy będą próbowali zabrać pokój serca, a może i nawet skłócić, poróżnić. Jeśli to jest Boże, to przetrwa. To, co prawdziwe zawsze przetrwa… Lepiej mieć jednego przyjaciela, a z prawdziwego zdarzenia, niż wielu psudo-przyjaciół pokrytych obłudą, którzy ci słodzą, ach-och, a nawet traktują jak “bożka”, a potem, gdy nie spełniasz ich oczekiwać to się obrażają, a nawet próbują szkodzić, niszczyć. Ktoś mi napisał kiedyś mądrego sms-a: “Posiadanie miliona znajomych nie jest cudem. Cudem jest mieć kogoś, kto stanie obok ciebie, gdy milion innych będzie przeciw tobie”. Św. Paweł spotkał ten ziemski “cud”, a Ty?