cud modlitwy…

Opublikowany

Rano nie zdążyłem rozważyć dzisiejszego słowa z Biblii więc zabrałem je do szkoły, młodzi akurat pisali sprawdzian z prawa małżeńskiego więc mogłem trochę pomedytować. Wciągnęło mnie I czytanie, które mówiło o gorliwej modlitwie bezpłodnej Anny, pukającej do serca samego Boga. Nie popuściła Mu… Nie dała za wygraną. Wierzyła w cud. Była święcie uparta. Walczyła jak lwica. Wiele musiało ją to kosztować.
„Anna modliła się w swoim sercu, a poruszały się jedynie jej usta, ale głosu nie słyszano. To odwaga kobiety wiary, która ze swoim smutkiem, łzami prosi Pana o łaskę. Wiele jest takich kobiet w Kościele, które modlą się, jakby chodziło o zakład! Pomyślmy tylko o wspaniałej świętej Monice, która swoimi łzami wyprosiła łaskę nawrócenia dla swego syna św. Augustyna. Wiele jest takich kobiet” – przypomniał papież.
Franciszek na porannym kazaniu przypomniał historię pewnego człowieka z Buenos Aires, którego umierająca 9-letnia córka znalazła się w szpitalu. Nocą udał się do Matki Bożej w Lujan i spędził całą noc na modlitwie przy bramie sanktuarium, prosząc o łaskę uzdrowienia. A następnego dnia rano, wróciwszy do szpitala, odnalazł córkę uzdrowioną.
I kończy: „Modlitwa wiernych zmienia Kościół. To nie my, papieże, biskupi, księża, zakonnice, sprawiamy, że Kościół się rozwija, ale święci! A święci to ludzie, jak ta kobieta. Święci to ludzie, którzy mają odwagę wierzyć, że Bóg jest Panem i że może wszystko uczynić”.
Odpowiedzialność mojej modlitwy jako księdza przytłacza mnie czasem. Ludzie wierzą w moc wstawiennictwa. Kojarzą księdza z modlitwą. Proszą o nią. Zdjęcia z adoracji o uzdrowienie i uwolnienie, listy, e-maile, tego jest sporo, czasem wydaje się, że za dużo. Pociesza mnie fakt, że Bóg to wszystko ogarnia, nawet wtedy, gdy człowiek nie jest w stanie.
Ta modlitwa musi być zapalona ogniem Ducha świętego, nie może być „dyplomatyczna”, ale od serca, z wiarą w cuda! A one się zdarzają. Modlitwa ma zmieniać bieg historii, zatrzymywać choroby, wyrzucać je, niszczyć podziały… Dlaczego tak nie jest? Może dlatego, że nie bierzemy tego tak na serio, szczególnie my-księża, wyuczeni teolodzy…
Dziś na kolędzie nakładałem ręce i błogosławiłem chorych… Młodego chłopaka po wypadku, jego mamę, dziecko, starszą panią przed operacją… Bóg ich dotknął, wierzę w to. Wierzę w cuda bo jestem wierzącym księdzem.