droga do Boga…

Opublikowany

Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? To pytanie Magów z dzisiejszej Ewangelii. Ale też to pytanie, które każdy chrześcijanin powinien sobie zadawać każdego dnia. Jednak na pytaniu się nie skończyło, oni szli szukać Króla. Zostawili wszystko. To przecież po ludzku nienormalne. Szli za gwiazdą 2 – 3 miesiące. Szli dlatego, że mieli w sercu wielkie pragnieniem poznania prawdy.
„Gdy ujrzeli Gwiazdę, bez wahania wyruszyli za nią. Wiodła ich aż do Jerozolimy, gdy nagle zgasła. Pytają tych, którzy znają Księgi natchnione, mający władzę religijną i słuchają wyjaśnienia. Gwiazda prowadzi ich dalej. Są u celu. Ujrzeli gwiazdę – uwierzyli, ujrzeli Dziecię – uwierzyli. Od XX wieków świat ich podziwia. Bo tu, przy betlejemskim żłóbku, pokazali swoją prawdziwą mądrość, zaczerpniętą ze skarbca Bożej Mądrości.
Mędrcy są dla nas wzorem.
Przyszli, zobaczyli, upadli na kolana i oddali pokłon!
W tym dziecięciu widzieli Boga.
My przychodzimy do kościoła, widzimy małą, białą Hostię na ołtarzu i także upadamy na kolana, oddajemy pokłon. Bo “w tej Hostii jest Bóg żywy, choć ukryty, lecz Prawdziwy”. Tam dziecię, tu Hostia. Tam dziecię w ubóstwie, w nędzy i chłodzie, w żłobie położone, „żłóbek Mu za kolebkę dano”, ale Bóg! Tu na ołtarzu w najuboższej szacie, ale Bóg!
Skąd wiedzieli mędrcy? Gwiazda przyprowadziła, władze religijne wskazały drogę.
A my? Kościół nas informuje. Kapłani wykonują rozkaz Jezusa, który powiedział: Idzie i nauczajcie! Kapłani idą i nauczają, powtarzając słowa Jezusowe: “To czyńcie na Moją pamiątkę”. A my wtedy jak mędrcy, powiększamy naszą mądrość, czerpiąc ze skarbca Mądrości Bożej.
“Bóg istnieje – spotkałem Go” Czy znamy te słowa? To tytuł książki, którą napisał Andre Frossard. Cała Francja go zna. Był zupełnym poganinem. Dziś pracuje w redakcji dziennika “Le Figaro”. I jak dobry jest dobrym, wierzącym katolikiem. Jak to się stało?
Piękna jest historia jego konwersji.
Idzie sobie pewnego dnia ulicą miasta (Paryża) z przyjacielem. W pewnym momencie przyjaciel odchodzi – “proszę tu chwileczkę na mnie zaczekać”. Frossard czeka. Ta chwileczka się wydłuża. Ponieważ przyjaciel nie wraca, Frossard wchodzi do kościoła, przed którym stał. Po raz pierwszy jest w kościele – ot tak z nudów, dla zabicia czasu. Co dalej? Frossard zauważa modlących się ludzi. Jakiś głos wewnętrzny mówi mu: “podnieś oczy!” Podniósł i zobaczył na ołtarzu monstrancję z Najświętszym Sakramentem. Nie wiedział, co to jest. Nigdy czegoś takiego nie widział, więc nie wie, co to jest. Patrzy z Ciekawością dziecka: w środku biały opłatek, złoto naokoło. Patrzy, myśli… Wychodzi z kościoła. Przyjaciel zauważył, że coś się z nim stało: Frossard był do głębi wstrząśnięty.
“Co się z tobą stało?” – “Bóg istnienie naprawdę” – brzmiała odpowiedź. Frossard zmienił się: znalazł Boga. Znalazł, choć nie szukał. Mędrcy szli, szukali – Frossard przekroczył próg kościoła i znalazł.
Rodzice dali mu ateistyczne wychowanie: Boga nie ma. A więc w domu nigdy o Nim nie mówiono. Wszystko zdziałał Bóg, widząc dobrą wolę.
Mędrcy wróciwszy do swoich domów opowiadali o Mesjaszu, stali się apostołami, czy Frossard będzie apostołem? Tu są trudności. Ojciec nie wierzy. Nigdy! Nie wierzy nawet w nawrócenie syna. Sprowadza lekarza, aby zbadał czy nie jest umysłowo chory. Okazało się, że nie Syn był zdrowy i wytrwał. Ojciec umarł, lecz sytuacja się wyjaśniła: matka nawróciła się. Nawrócił się też brat. A więc cudownie nawrócony Andre – stał się dla nich apostołem: “Bóg istnienie – spotkałem Go!” Matka i brat nawrócili się, ojciec nie. Dlaczego? Czy jest na to odpowiedź? Święty Augustyn piszę: “Bóg stworzył nas bez nas, ale nie zbawi nas bez nas” Musi być z naszej strony współpraca, czyli dobra wola”. (ks. Rusnak)
Dziękuje dziś Bogu za wszystkich, którzy pomagali i pomagają mi Go odkryć. Za te wszystkie „gwiazdy” na mojej drodze, które mnie do Niego przybliżają. Bez nich, nie wiem czy byłbym tym, kim jestem dzisiaj…

Opublikowany

Jeśli myślisz, że K+M+B, które piszemy na drzwiach naszych domów oznacza imiona Trzech Króli, to jesteś w błędzie.

W ogóle to prawidłowy zapis na naszych drzwiach powinien wyglądać tak: C + M + B 2016 (tudzież inny rok). Znaczy to “Christus Mansionem Benedicat” – czyli “Niech Chrystus błogosławi ten dom (mieszkanie)” (niektórzy tłumaczą to: “Chryste błogosław temu domowi/mieszkaniu”).
W związku z powyższym trzeba też powiedzieć, że dwukrotne pojawiające się “+”, to nie “plusiki”, tylko “krzyżyki” – znak błogosławieństwa.
K M B wzięło się stąd, że ludzie zaczęli łacińskie “C” zastępować polskim “K”. W średniowieczu, kiedy pojawiła się legenda o trzech królach, która w kolejnych wiekach zyskała sporą popularność ludzie zaczęli coraz bardziej utożsamiać owe “K M B” z inicjałami imion trzech mędrców.

Księga liturgiczna “Obrzędy błogosławieństw” tom II, str. 244 – podaje, że można stosować zapis: C M B, albo: J M J – czyli inicjały Jezusa Maryi Józefa – świętej rodziny. Nie ma zaś czegoś takiego jak K M B!

Dlatego warto powrócić do chwalebnej tradycji chrześcijańskiej i już dziś na drzwiach naszych domów zapisać C+M+B 2016, prosząc świadomie Jezusa Chrystusa o jego błogosławieństwo, a nie” jakiegoś” Kacpra, Melchiora i Baltazara. Ja przynajmniej tak zrobię.

za deon.pl