świadectwo nawrócenia…

Opublikowany

Szczęść Boże Karolu. Może i ja podzielę się moim “małym” nawróceniem. Żeby nie zanudzać to opowiem krótko o tym, co było a co jest. Otóż, zawsze uważałam się za osobę wierząca, tak mnie wychowano. Jako nastolatka należałam do wspólnoty przy parafii, chodziłam na pielgrzymki do Częstochowy, dużo się modliłam i takie wtedy miałam wyobrażenie wiary. Potem kolejny etap w życiu … studia. Wiadomo, życie towarzyskie, imprezy, gdzieś tam jak sobie przypomniałam to spojrzałam w Niebo, czasem w niedziele do kościoła. Choć nadal uważałam, że tyle wystarczy, ze przecież po co więcej, jestem szczęśliwa, mam mnóstwo znajomych, na studiach idzie mi świetnie, pracuje między czasie. Poznałam potem mojego obecnego męża, żyliśmy w związku niesakramentalnym i tłumaczyliśmy sobie ‘ co w tym złego’. Po urodzeniu dziecka dopadła mnie jakaś depresja, kompletnie nie dogadywaliśmy się z mężem, kłótnie, raniące słowa. Wtedy zaczęło mi brakować mojej dawnej JA i choć chciałam się zmienić nie umiałam. Każdy kolejny dzień był powtórka poprzedniego. Przestałam uczęszczać na niedzielne mszę, ” bo po co iść słuchać znowu klepania księdza”, do spowiedzi!!? Po co, “ksiądz bardziej grzeszy”. I tak minęło z 6 lat. A na uwieńczenie dotknęła mnie i moją rodzinę bardzo bolesna sytuacja, przez którą żyłam nienawiścią najpierw do konkretnych osób, potem do większości ludzi, których spotkałam, bez uśmiechu, bez serdeczności. I pewnego dnia, dzień jak co dzień przypomniał mi się księdza Karola blog(czytałam go sporadycznie na samym początku). A zobaczę co u tego Karola? Dziś wiem, że to Pan działał, On mnie natchnął. Jak zaczęłam czytać te świadectwa to oniemniałam. No i pojechałam we wrześniu na te mszę o uzdrowienie. Przede wszystkim chciałam się wyciszyć, spotkać się z Bogiem i powiedzieć Mu o mojej nieudolności duchowej, chciałam być taka jak kiedyś. Usiadłam w ławce przy konfesjonale – to też nie był przypadek ☺ i kiedy zasiadł w nim kapłan bez zawahania stanęłam w kolejce. Była to spowiedź dosyć krótka lecz bardzo treściwa. Bardzo mądry starszy kapłan! I uczestnicząc w tej mszy i czuwaniu czułam jakbym była tylko ja i On – Jezus. Ja do Niego mówiłam, a On odpowiadał mi przez usta ks. Karola. I na tej samej mszy doznałam spoczynku w Duchu, Pan Jezus uwolnił mnie od nienawiści, wlał we mnie pokój serca, dał mi nowa krew ☺ tamtą skażoną usunął. Nigdy wcześniej nie byłam szczęśliwa tak, jak teraz. Poukładały się wszystkie sprawy rodzinne, Pan Jezus zamieszkał w moim sercu, w moim domu. Od września do dnia dzisiejszego nie kłóciliśmy się z mężem, rozmawiamy, zwierzyłam się jemu z mojego Spotkania z Nim, z tego, czego dokonał i choć może trudno mężowi w to uwierzyć, to wie ze COŚ TAM MUSIAŁO SIĘ STAĆ w tej Katarzynie bo “to nie ta sama zona” ? Chwała Panu! I modlę się codziennie za męża, żeby i Jego Pan Jezus natchnął ? Amen.

Kobieta