szambo czy las?

Opublikowany

Kilka dni temu niejaka „Aga” napisała komentarz do wpisu pt. „zaduma”. Cytuję: „Wiem ze swojego przykładu ze przyjaciele są na wagę złota- w ciężkich chwilach potrafią być wskazówka, pomocna dłonią, ramieniem na którym się oprzeć albo wylejesz łzy. Ale są też tacy ludzie, którzy nie mają dobrych intencji, więc niech ksiądz podpowie – jak odróżnić tych pseudo- przyjaciół? Bo się zastanawiam czy czasem może dla nich Pan Bóg posyła nas? Może skoro my kochamy Go tak mocno, to może mamy być świadectwem dla tych właśnie ” pseudo – przyjaciół “”.
Po pierwsze chciałbym podziękować „Adze” za podzielenie się swoim spostrzeżeniem i za te pytania. Przyjaciel to skarb i to ogromny. Pismo Święte zresztą mówi: „Kto przyjaciela znalazł, skarb znalazł”. Czyli jest bogatym gościem!
Doświadczenie mojego życia pokazuje, że zbyt szybko niektóre osoby nazwałem przyjaciółmi, w rzeczywistości okazali się trującymi ludźmi, fałszywymi, od których radykalnie należało się odciąć. Dlaczego? Bo ściągali mnie w dół. Siali nieprawdę, może z zazdrości, może z głupoty, nie wiem, Bóg to wie. Jeżeli mam wybór oddychać świeżym powietrzem w lesie, albo wdychać odór szamba, to wybiorę las… A od szamba będę stronił.

Nie nazywajmy zbyt szybko ludzi „przyjaciółmi”. Nawet jak ktoś mnie tak nazwie, ja nie muszę od razu mówić; ty też jesteś moim przyjacielem. Może by komuś zrobiłoby się miło z tego powodu, ale byłoby to kłamstwo. I osoba tak nazwana już miałaby względem mnie pewne oczekiwania. Nie można być przyjacielem na siłę! To zaprzecza przyjaźni, bo ta daje wolność. Przyjaźń nie polega na kontrolowaniu, wymuszaniu na drugim by powiedział mi „to i tamto”, zawalaniu go telefonami, sms-ami, wchodzeniu z buciorami na chama. W spotkaniu z prawdziwym przyjacielem jest radość i pokój, tu nie ma lęku, strachu. Niestety ze strony niektórych ludzi istnieje dyktatura pseudo-przyjaźni. Podtrzymywania ją za wszelką cenę. Udowadniania. Autentyczna przyjaźń o to nie dba bo kocha w wolności i tę wolność daje. Przyjaźń to relacja dwóch wolności.

„Aga” zastanawia się a propos pseudo-przyjaciół: „czy czasem może dla nich Pan Bóg posyła nas? Może skoro my kochamy Go (Boga – k.c.) tak mocno, to może mamy być świadectwem dla tych właśnie pseudo – przyjaciół “. Bóg posyła nas do wszystkich. Daje nam serce i rozum. Kochać i rozeznawać. Odrzucać zło, przyjmować dobro. Nie z wszystkimi możemy być na stopie przyjacielskiej. Nie może ktoś na siłę uczynić nas przyjacielem. Popatrzmy na Boga. Nie jest gwałcicielem. Kocha, ale nie zmusza. Świadectwem będziemy dla tych ludzi, jeżeli będziemy się za nich modlić, nawet jak oni o tym nie wiedzą. Oni również powinni uszanować to, że relacja z nimi jest dla nas i naszego rozwoju duchowego nie sprzyjająca, nie pomaga nam, a wręcz przeciwnie. (To tak jak alkoholik, który leczy się, musi odciąć się od kolegów od butelki, by znów do niej nie wrócić, za duże ryzyko i za słaby jest). Oczywiści nie mamy ich nienawidzić, ale od razu nie musimy kochać ich tak, jak oni by sobie tego życzyli. Z doświadczenie powiem, że niektórzy ludzie byli mi dani na jakiś czas, Pan postawił mi ich na mojej drodze, dziś ich nie ma, były to znajomości mniej lub bardziej udane, mniej lub bardziej dojrzałe.

Paulo Coelho pisał mniej więcej tak: „Fałszywi przyjaciele to ci, którzy pojawiają się w trudnych chwilach, ze smutną miną, niby solidarni, podczas gdy tak naprawdę twoje cierpienie jest pociechą w ich nędznym życiu”. Trzeba na takich ludzi uważać. Ktoś mądrze napisał, że nawet pluszowy miś jest lepszy od fałszywego przyjaciela…

Ktoś inny pisze tak: „Fałszywy przyjaciel za dnia jest jak twój cień. Chodzi za tobą, wspiera cię i słucha twoich zwierzeń… W nocy zaś nie ma go przy tobie bo jest zajęty opowiadaniem twojego życia innym, wymyślaniem o tobie plotek. Później jest jak jadowity wąż, okręca się wokół ciebie i nie daje ci oddychać, a swoim jadem zabija cię od wewnątrz… Powoli umierasz…
A po co umierać, skoro ja chcę żyć i cieszyć się życiem, oddychać świeżością „lasu”…