wymówki…

Opublikowany

Jezus mu odpowiedział: Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe. Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: Kupiłem pole, muszę wyjść, aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego. Drugi rzekł: Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego. Jeszcze inny rzekł: Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść.

Zawsze znajdzie się jakaś wymówka, jakiś powód odmowy Jezusowi. Nie mam czasu, dzieci płaczą, boli mnie głowa, jestem zmęczony, tyle innych zajęć, nie chcę mi się, goście przyjeżdżają. A Msza święta gotowa. Zawsze coś wymyślimy. A ON cierpliwie czeka…Zaprasza nas do pięknego życia, odmienionego. My mamy to gdzieś. Nie jesteśmy fair w stosunku do Niego. On nie zniechęca się, nie rezygnuje z nas. Zaproszenie jest stale aktualne, nie przedawnia się, On czeka do ostatniej chwili. Tak bardzo Jemu na nas zależy. Tak mocno nas kocha. A my klepiemy mu “litanie” niemożności przyjścia. Czy jesteśmy w porządku wobec Niego? Przecież “dla chcącego, nic trudnego”… Nie oszukuj się, powiedz, że nie chcesz przyjść dlatego, że nie kochasz…

Ziemia święta…

Opublikowany

Kochani,
w lutym ruszamy do Ziemi Świętej. Ci, którzy jeszcze nie wpłacili zaliczki, pełnego 1 tys złotych, proszę o pilny kontakt. Szczególnie osoby z naszej parafii. Ponieważ do końca tego tygodnia trzeba wpłacić te zaliczki do Biura Pielgrzymkowego.

dzięki za odpowiedź

ks. Karol

zaduma…

Opublikowany

Listopadowe dni są pełne refleksji, to dobrze, w tym rozpędzonym świecie potrzebne są takie dni. Szczególnie gdy spacerujemy w tych dniach na cmentarz, który jest konkretną lekcją. Miasto zmarłych, rozświetlone tysiącami zniczów. “Światłość wiekuista niechaj im świeci…” – modlimy się o wieczne światło, niegasnące. I zaczynamy myśleć o życiu, ale i o śmierci, swojej, bliskich. Wspominamy, lecą łzy… Życie ta taki pociąg-ekspres. Wsiadasz, ale za chwilę będziesz musiał wysiąść. Śmierć nikomu nie odpuści. Jest wierniejsza do psa, który przecież zdycha. Czasem przychodzi tak szybko, za szybko, przerywa czyjeś życie. Wobec niej człowiek jest mały. Mówi się, że człowiek starszy musi umrzeć, a młody może. Ilu młodych ludzi odeszło tego roku… Pewnie nie spodziewali się że tego listopada ktoś im zapali znicz, położy kwiat i pomodli się. Często wobec takiej śmierci ludzie pytają” dlaczego on, dlaczego ona? I przypominam sobie słowa Benedykta XVI, pokornego papieża, który na pytanie 7-letniej dziewczynki, dlaczego tsunami w Japonii zabiło całą jej rodzinę, z dziecięcą bezradnością odpowiedział po prostu: „Nie wiem”. Są takie chwile w życiu, że trzeba powiedzieć „nie wiem”… Z pokorą. Wielu chcąc pewnie pocieszyć siebie i kogoś powtarza: “Bóg tak chciał”. To nieprawda. On, który jest ŻYCIEM nie chce śmierci, zaprzeczył by sam sobie. Nie chce zabrać nam szczęścia. “Śmierć weszła na świat przez zawiść diabła” – mówi Pismo.
Dlatego trzeba brać życie garściami, żyć jak najintensywniej, nie przejmować się pierdołami, które w wyobraźni urastają do ranki potworów. Nie dbać na siłę o pseudo-przyjaźnie, który zatruwają życie. Odcinać się od zła, lgnąć do dobra. Człowiek, który wierzy jest na wygranej pozycji, dla niego śmierć nie jest czymś strasznym, jest wtuleniem się w ramiona Ojca. Bać powinni się niewierzący i ci, którzy myślą, że wierzą…

orędzie Matki Bożej z 2.11.2015r.

Opublikowany

Drogie dzieci! Ponownie pragnę mówić wam o miłości. Zgromadziłam was wokół siebie w Imię mojego Syna i z Jego woli. Pragnę, aby wasza wiara była mocna i by wypływała z miłości. Ponieważ te z moich dzieci, które rozumieją miłość mojego Syna i naśladują ją, żyją w miłości i w nadziei. Oni poznali miłość Bożą. Dlatego więc, moje dzieci, módlcie się, módlcie się, abyście mogli coraz bardziej kochać i spełniać czyny miłości. Ponieważ sama wiara i dobre czyny bez miłości nie są tym, czego od was wymagam. Moje dzieci, to jest pozór wiary. To jest samochwalstwo. Mój Syn żąda wiary i czynów, miłości i dobroci.
Ja modlę się, ale proszę również was, abyście się modlili i żyli miłością, gdyż pragnę, aby mój Syn, gdy wejrzy w serca wszystkich moich dzieci, mógł w nich dostrzec miłość i dobroć, a nie nienawiść i obojętność. Moje dzieci, apostołowie mojej miłości, nie traćcie nadziei, nie traćcie sił. Wy to potraficie. Dodaję wam odwagi i błogosławię, bo wszystko, co jest z tego świata – a co, niestety, wiele moich dzieci stawia na pierwszym miejscu – zniknie, a zostanie tylko miłość i czyny miłości, które otworzą wam bramę Królestwa Niebieskiego. W tej to bramie będę na was czekać. W tej bramie pragnę powitać i przytulić wszystkie moje dzieci. Dziękuję wam.