Mama naszej współsiostry chorowała na raka kości z przerzutami. Pod koniec maja siostra poprosiła o modlitwę i dała zdjęcie, by się pomodlić w czasie adoracji i modlitwy o uzdrowienie w Starogardzie Gdańskim. Przekazałyśmy Księdzu zdjęcie z prośbą o modlitwę. Stan zdrowia chorej bardzo się pogarszał, był krytyczny, właściwie agonalny, rak opanował wiele organów wewnętrznych, przestały już funkcjonować nerki, lekarze dawali jej tylko kilka godzin życia. Podano jej lek, który mógł ją podtrzymywać przy życiu, ale lekarze nie dawali żadnych nadziei. I niespodziewanie zaczęła się poprawa. Badania wykazały, że rak zaczął znikać, przestały być potrzebne leki przeciwbólowe, (a wiadomo, że przy raku kości są straszne bóle). Obecnie nie ma żadnych śladów nowotworu na kościach i innych narządach. Lekarze orzekli, że to jest cud, jest to niewytłumaczalne dla medycyny. Do tej pory Mama było osobą leżącą, co jest oczywiste w takim stanie choroby, teraz porusza się na wózku, wykonuje różne prace w domu, w kuchni, czeka na badanie stanu kości, czy są dość silne, by mogła zacząć chodzić. W tej chwili nic ją nie boli, Mama czuje się dobrze, zdrowo, jest pełna życiowej energii. Dziękujemy Bogu za Jego wielkie miłosierdzie, za uobecnienie się Jego Królestwa przez moc uzdrowienia; dziękujemy za modlitwę wszystkim, którzy uczestniczą w adoracjach, a szczególnie Księdzu Karolowi za jego posługę, prowadzenie adoracji i codzienną modlitwę za tych, którzy o to proszą. Chwała Panu!
s.Elżbieta i s.Maria.