Pierwsze koty za płoty. Ruszyliśmy w parafii z naszym Seminarium Odnowy Wiary. Cel: odnowić wiarę, relację, zakochać się bardziej, głębiej, w Bogu oczywiście, nie w księdzu 😉 Pierwszym tematem była właśnie Boża miłość. Uświadomienie sobie, że Bóg kocha mnie do szaleństwa (bo czymże jest śmierć nas krzyżu?) i kocha mnie dzisiaj, takiego jakim jestem. Grubego, chudego, łysego, kulawego, jąkającego się, grzesznego, smutasa, wesołka, choleryka, flegmatyka. I gdyby dziś jeszcze raz musiał iść na krzyż na pewno by poszedł i dał się za mnie zabić. Bo kocha mnie na zabój. Muszę tylko otworzyć serce, szeroko, a On zaleje mnie miłością. Bo to przecież Tatuś, który nigdy nie przestaje kochać, nawet, gdy mam Go gdzieś, gdy robię Mu na złość, gdy mi na Nim nie zależy, nawet gdy ostentacyjnie Go o tym informuję. Przerasta mnie ta miłość, i wcale nie muszę na nią zasługiwać, bo mój Bóg nie kocha mnie za coś, kocha mnie po prostu.

Każdy uczestnik otrzymał 7 ziarenek pszenicy. Każdego tygodnia ma siać jedno ziarenko i patrzeć jak wzrasta, pielęgnować. Tak samo ma wzrastać w nas wiara, może nie za szybko, powolutku, ale ma iść w górę. I wydać owoce. Dziś już zasadziłem w doniczce jedno ziarenko. Ono już “pracuje” w ziemi. Podlałem je. I pobłogosławiłem. Rośnij ziarno. Rośnij wiaro we mnie. Rośnijcie cnoty. Niech rośnie to, co pikęne w nas.

Proszę wszystkich o modlitwę za nas – “seminarzystów” w szkole wiary.