Bóg kontra bożki…

Opublikowany

Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce.

Wielu “zna” Boga (przynajmniej tak się deklarują) i co z tego? I co dalej z tym “znaniem”? Nawet więcej, wielu mówi: ja w Boga wierzę, co niedzielę do kościółka chodzę, paciorek jak mi się przypomni zmówię, do spowiedzi na Wielkanoc idę, zapalę znicz na “święto zmarłych” (nie ma takiego święta, piszę to co powtarzają ludzie) w wigilię zjem opłatek z barszczem, no i z koszyczkiem obowiązkowo pobiegnę do kościoła, a i jeszcze po popiół pójdę. I co? Niebo nie może się mnie doczekać! Będę zbawiony??? Co mówi Pismo dalej: Podając się za mądrych stali się głupimi. Dlaczego tak ostro Panie Jezu? Nie przesadzaj. Ja swój rozum mam. Nie jestem taki głupi.

Hmm. Może i to wszystko czynię, ale jedno pytanie: czy jest w tym wszystkim MIŁOŚĆ? Jeśli tak to dzięki Bogu, a jeśli nie? Ile bożków mam obok mojego Boga. Z czym bądź z kim romansuje międzyczasie? Zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów.
Obok Maryi stoi Budda, drzewko szczęścia i słonik (koniecznie z podniesioną trąbą), a żeby słonikowi nie było smutno to obok żyd z groszem na szczęście. Na ścianach wiszą paskudne maski (być może z niewidzialną “niespodzianką: – przekleństwem). Zamiast świętych obrazów i krzyża wiszą inne, modniejsze przecież. Na stoliku gazetka z najnowszym horoskopem, z zaciekawieniem czytam co mnie w tym tygodniu spotka. Na szyi łańcuszek z rakiem, koziorożcem, wodnikiem czy innym diabłem. Krzyżyk odszedł do lamusa. Na dodatek od czasu do czasu bioenergoterapeuta, wróżka, a może jakiś lokalny “uzdrowiciel”. No i obowiązkowo pierścień atlantów na paluszku. I kim jesteśmy? Bałwanami! Bo chwalimy bałwany! Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. Bożki to przebranie demona. Może on u ciebie w domu stoi gdzieś przebrany…

Czy naprawdę znasz Boga?