kocham mój kościół…

Opublikowany

Pewnie nie będzie “odkryciem Ameryki”, gdy powiem wam dzisiaj, że kocham Kościół, mój Kościół. Za co? Za to, że JEST, że prowadzi mnie do Boga, że zaprasza na drogę wiary, podpowiada jak żyć, prowadzi do świętości, stoi na straży Prawdy. Kocham Kościół za to, że wymaga ode mnie! Zawsze z wielkim wzruszeniem śpiewam pieśń “Com przyrzekł Bogu…”. Są tam piękne i głębokie słowa: “O Panie Boże dzięki Ci, żeś mi Kościoła otwarł drzwi, w nim żyć, umierać pragnę”. Dziękuję Panu za mój Kościół. Dziękuje za słowa Jezusa wypowiedziane do pierwszego Ojca Świętego “Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą”. Bóg buduje na kruchości i słabości człowieka, ryzykuje oddać to co święte w ręce, które nie raz ubrudzą się grzechem. Przecież Jezus wiedział, że prędzej czy później Skała rozsypie się jak piasek… Przecież Piotr zdradził Jezusa zapierając się wiary… Mimo to Bóg o niego walczył, nie zrezygnował, nie odebrał mu władzy “kluczy”, bo Piotr umiał zapłakać, umiał klęknąć i wyrzucić śmieci ze swojego życia.

Kościołem i ludźmi Kościoła targają rozmaite słabości. Wiele cuchnących ran, wiele chorób, infekcji, wirusów w Kościele. On jest sterroryzowany grzechem. Błędy, skandale, pycha, zazdrość, obłuda. Cała nieświęta litania. Wielu ludzi Kościoła schrzaniło wiele. To fakt. Był Judasz, Paetz, Wesołowski, od wczoraj jest Charamsa, “pojutrze” będzie kto inny, tak do końca świata.
I każdy z nas… bo przecież grzesząc zdradzamy Jezusa. Zadajemy Mu ból. “Co jest złego w Kościele? Ja i ty” – to słowa Matki Teresy z Kalkuty. Jest taka piękna i krótka ewangelicka modlitwa (propagował ją swego czasu Jan Turnau), której refrenem są słowa “Panie, odnów swój Kościół”, zaś kończy się ona pokornym wyznaniem: “i zacznij ode mnie…”…

Czasem niestety zdarza się tak, że ludzie “tracą wiarę” widząc jakieś zło w Kościele, zgorszenie. Odchodzą ze zranionym sercem. Nie oceniajmy ich, nie pomstujmy, trzeba ich odnaleźć, pójść do nich, przeprosić, zapalić wiarę i powiedzieć o Jego miłości do nich. Tam gdzie jest człowiek tam jest grzech. Ale Pan nas zapewnia “BRAMY PIEKIELNE GO NIE PRZEMOGĄ”. Kocham Kościół, bo to jest mój Dom, tutaj dostanę Boskie Słowo, tu karmię się na wieczność, tutaj w konfesjonale wywalę cały wewnętrzny syf. Kościół niesie nadzieję na lepsze jutro. Kościół mnie nie odrzuci nigdy, to ja odrzucam Kościół.Drzwi są stale dla mnie otwarte, bym wrócił. Kościół jest Boski, bo prowadzi do Boga.

Dziś wspomnienie św. Franciszka z Asyżu, który kiedyś usłyszał od Chrystusa w czasie objawienia słowa: “Franciszku, idź odbuduj mój Kościół, gdyż popada w ruinę!”. Nic tylko wziąć się do roboty. Budować w sobie kochając! Zabrać się za tę wewnętrzną ruinę…

synod…

Opublikowany

Rozpoczął się dziś w Rzymie pod przewodnictwem Franciszka synod na temat rodziny. “Powołanie i misja rodziny w Kościele i świecie współczesnym”, Będzie trwał do 25 października. Po co o tym piszę? Ponieważ to ważna karta w historii Kościoła. Rodzina jest siłą Kościoła, jego przyszłością. A Szatan szaleje i zrobi wszystko by rodziny zniszczyć, zniekształcić. Dlatego proszę Was o gorącą modlitwę, by Duch święty czuwał nad ojcami synodalnym.

Przez cały czas trwania obrad w Watykanie wystawione będą relikwie św. Teresy od Dzieciątka Jezus i jej błogosławionych rodziców Ludwika i Zelii Martinów, których 18 października papież ogłosi świętymi. Tym samym staną się oni pierwszymi kanonizowanymi małżonkami w dziejach Kościoła, którzy nie byli męczennikami, Normalna wierząca rodzina i tyle 😉 Znam też wiele świętych małżeństw, z domowego Kościoła, również moi przyjaciele, znajomi, wiele się od nich wszystkich uczę. Spotkania z nimi są cennymi lekcjami. Piękni są.

Dziś Franciszek w kazaniu cudownie mówił o rodzinie i bronił miłości małżeńskiej. “Miłość trwała, wierna, rzetelna, stabilna, płodna jest coraz bardziej wyśmiewana i postrzegana jakby była staromodną sukienką” … „W dzisiejszym zglobalizowanym świecie widzimy wiele luksusowych domów i wieżowców, ale coraz mniej ciepła domu i rodziny; wiele ambitnych projektów, ale mało czasu by żyć tym, co zostało osiągnięte; wiele wyrafinowanych środków rozrywki, ale coraz głębszą pustkę w sercu; wiele przyjemności, ale mało miłości; tak dużo swobody, ale mało autonomii … Coraz bardziej przybywa ludzi, którzy czują się sami, ale również tych, którzy zamykają się w egoizmie, w melancholii, w destrukcyjnej przemocy i niewoli przyjemności oraz bożka pieniądza” – powiedział Ojciec Święty.
“Bez prawdy miłość staje się sentymentalizmem, bez prawdy miłość staje się pustym słowem, które można dowolnie pojmować” – mówił Ojciec święty, cytując Benedykta XVI.

Módlmy się gorliwie do Ducha świętego by prowadził Kościół!