Ksiądz Karol Ciesielski

wejścia

Główna|wejścia |Unique

  • ostatnie 24 h: 928
  • ostatnie 7 dni : 7 473
  • 30 dni: 30 510
  • teraz online: 4

„Nalatałem” się dzisiaj trochę po Wejherowie. Za skrzydłami. Do jasełek. Dla moich czterech „diabełków”, którzy dla odmiany zagrają mini niebiański dwór. Ciekaw jestem jak to im wyjdzie. Ufam, że iście po anielsku. Teksty nie są trudne, długie też nie, a młodzi zdolni i ambitni. I tak zdyszany, od sklepu do sklepu, z tym samym zapytaniem, jak papuga: czy ma Pani skrzydła?, czy ma Pani skrzydła? A może Pani ma skrzydła? Ekspedientki z szelmowskim uśmieszkiem odpowiadały, że niestety nie posiadają. Ale w końcu w którymś tam sklepie znalazłem: małe, duże, czarne, białe, jakie tylko chciałem. W końcu, ale radocha, jak dziecko. Wziąłem duże i białe. Jak szaleć to szaleć. Ze sklepu wyszedłem zadowolony. Moi młodzi będą mieli skrzydła. Sukces.
Po drodze wstąpiłem do klasztorku, też po skrzydła. Trochę inne… Bo tamte podcięte przez grzech, nadpalone, nie umiem „na takich resztkach” już się znieść wyżej, kazania nie idą, wewnętrzne rozbicie, rutyna puka, lenistwo ze mną romansuje, pycha we mnie się rozpycha. Więc stoję w kolejce… po skrzydła. Cierpliwie. I konfesjonał cierpliwy. I kapłan, który zastępuje „na chwilę” – na TĘ chwilę – Boga. Wyciąga w moja stronę piękne, białe lśniące skrzydła mówiąc: „I ja odpuszczam tobie grzechy…”. Czyli to dla ciebie, proszę, weź, dbaj o nie. Używaj. Uniesiony odchodzę od spowiedzi. Jak na skrzydłach. Serce samo zaczyna nucić pod nosem religijne pieśni. Na chwałę Boga. I przypomina mi się wiersz – „prośba”, który kiedyś nabazgrałem sercem:

proszę
daj mi skrzydła

bym się w końcu oderwał
od tego wszystkiego
co ziemskie

daj mi skrzydła
bym mógł
innych odrywać

czy o tak wiele proszę
daj mi
tylko skrzydła
chociaż na chwilę

Napisany został w 2010 roku. I odleciał w niepamięć. Dziś widzę więcej, dojrzalej, ostrzej. Przecież On dał mi skrzydła. No bo czym innym jest kapłaństwo? Jeśli nie „wznoszeniem” się ku Panu. Bóg przedobrzył, dał więcej niż prosiłem, taki ma „charakter”. Chciałem skrzydła „chociaż na chwilę”, dał na wieki. I ta moja służba to „odrywanie innych” od grzechu, ale najpierw sam muszę być oderwany od grzechu. Oderwany by porywać. Porwany by odrywać…

2 Responses to skrzydła…

  • Pięknie.. aż się wzruszyłam:)

  • Skrzydła są piękną metaforą… Można przecież brać kogoś pod swoje skrzydła, można też rozwinąć skrzydła… Życzę Księdzu mocnych skrzydeł, skonstruowanych z prawdziwej wiary, mądrości i dbałości o swoich wiernych. Życzę Księdzu budowania im/nam skrzydeł, niczym Dedal… Reszta zależy do nas- jak będziemy słuchać- dolecimy do celu. W innym przypadku podzielimy los Ikara.
    I oby nikt nigdy Księdzu nie podcinał skrzydeł… :)
    Ps. Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać. Antoine de Saint-Exupéry

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>