BLOG

Ksiądz Karol Ciesielski

wejścia

Główna|wejścia |Unique

  • ostatnie 24 h: 999
  • ostatnie 7 dni : 7 306
  • 30 dni: 28 776
  • teraz online: 8
Listopad 2014
N P W Ś C P S
« paź    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Od jakiegoś czasu dostaję ciekawe sms-y, bo z nieba. Ale nie przesyła mi ich Bóg, bo nie ma pewnie czasu siedzieć w telefonie, ma od tego ludzi ;) Skądinąd dobrych, a nawet wzorowych katolików. Bóg zapłać Panu Bogu za nich, a szczególnie za pewną niewiastę, żonę jednego męża, która jest jak ta pracowita pszczoła i podsyła mi te dobre natchnienia. I przedziwne, że w tym momencie, w którym najbardziej potrzebuje właśnie tych słów one przychodzą.

Dzisiaj dostałem takiego sms-a: “Gdziekolwiek się udacie, starajcie się zebrać coś dobrego jak pszczoły, które wracają do ula, niosąc tam jedynie miód”. Być pszczołą, nie lada wyzwanie. Pracowitą pszczołą, niosąca słodycz. To żmudna robota. Bo pszczółka niewiele może słodyczy unieść. Ile potrzeba czasu by napełnić taki słoiczek, który potem zjadamy ze smakiem. Zbierać dobro, miłość, wiarę. Pomału, bez pośpiechu. I nieść ten “miód” drugiemu. Tak jak Chrystus. W Ewangelii dzisiejszego dnia jest taki zapis: “Jednak dziś, jutro i pojutrze muszę być w drodze”. Chrystus to “pracowita pszczoła”. Stale jest w drodze. Do nas. By osłodzić nam życie! A Kościół to taki ul, gdzie wszyscy razem pracujemy dla Niego i zbieramy “miód zbawienia”. Dlatego nie możemy siedzeć bezczynnie. Mamy być w drodze. Do człowieka. Spieszyć się,  ażeby omiodzić mu życie.

Na moim biurku w trakcie pisania wibruje komórka. Kolejny sms. Od Ani. “Właśnie zaczynam rozmawiać z naszym TATUSIEM. Poproszę abyś czuł się wyśmienicie”. Dzięki, ale wyśmienicie pewnie będę czuł się dopiero w trumnie ;) tam będzie więcej czasu na “wyśmienitość”. Też idę porozmawiać z TATUSIEM. Zobaczę co u NIEGO. I opowiem Mu znowu o Was wszystkich.

Jako naród często przypominamy papugę. Dlaczego? Bo jesteśmy mistrzami w papugowaniu wszystkiego, co nie polskie. Jakbyśmy mieli jakieś kompleksy, zupełnie niesłusznie. I tak już niedługo, 31 października znowu zapapugujemy pogańskie i okultystyczne „święto” Halloween. Gdyby niektórzy wiedzieli skąd ono się wywodzi i jakie konsekwencje tych niewinnych „zabaw” mogą być, to nie puszczali by swoich pociech wieczorami biegających od domu do domu, a nawet sprzeciwiliby się temu pogaństwo kultywowanemu w szkołach.

Chcę wam podać kilka faktów dotyczących Halloween, to, co z tym zrobicie, to już wasza sprawa i wasze sumienie. Wiele zależy od rodziców. Wy szczególnie macie pole do popisu. Byście nie pchały swoich pociech ku złu.

Halloween to celtyckie, a zatem pogańskie święto. Związane było z obrzędami Samhain- boga śmierci. Halloween polegało na kontaktowaniu się z zaświatami, wywoływaniu złych duchów osób, które umarły w poprzednim roku. Ludzie bali się złych duchów, bo im dokuczały,  a więc sami zaczęli się przebierać w złe moce, aby prawdziwe zło ich ominęło, nie rozpoznało. Dzisiaj rodzice przebierają dzieci w śmierć, czarownice, diabły. Nieświadomie robią sobie z tego zabawę i zapraszają przez to złego ducha. Ciekawe, że nikomu nie przyszedł do głowy pomysł przebrać się za Hitlera. Oj co to by było za halo. A tu… Przecież to tylko diabeł, śmierć.

W tym dniu celtyccy kapłani- druidzi, chodzili od domu do domu i prosili o jedzenie. Gdy nie dostali tego jedzenia, robili „psikusa”, przeklinali dom i jego mieszkańców. Niejednokrotnie domagali się ofiar z ludzi, głównie chodziło o młode dziewczęta, które były składane szatanowi w ofierze, paląc na stosie. Jeśli dana dziewczyna zyskiwała ich aprobatę, zapalali świecę uczynioną z ludzkiego tłuszczu i wkładali ją do wyrzeźbionej głowy (dziś dynia), co miało chronić wszystkich domowników o demonów. Jeśli oczekiwania druidów nie zostały zaspokojone na drzwiach domów zawieszali heksagram-sześcioramienną gwiazdę, która była znakiem, że szatan i jego demony mogą tej nocy bezkarnie gnębić domowników, nawet zabijając któregoś z nich. Dzieci chodzą od domu do domu mówiąc “cukierek albo psikus” i powtarzają nieświadomie zachowania pogańskich kapłanów.

„Wiele osób uśmiecha się pod nosem, kiedy poznaje stanowisko Kościoła na temat Halloween. Najczęściej ludzie używają argumentu: co złego jest w tym, że dzieci przebierają się za czarownice i diabliki? Albo: przecież to tylko zabawa, nie ma w niej nic złego. Problem polega na tym, że cała symbolika i atmosfera Halloween otwiera człowieka na rzeczywistość, o której gdyby człowiek wiedział, uciekałby, gdzie pieprz rośnie. Taka oto dynia z zapaloną w niej świecą symbolizuje dusze błąkające się w postaci ogników. Tańce czarownic z diabłami i skrzatami przy ognisku (za te postaci przebierają się dzieci) mają za zadanie skontaktować człowieka z duchami. Wróżby mają na celu zajrzeć w zaświaty, by dowiedzieć się czegoś o nadchodzącej przyszłości”.

Pamiętajcie, szatan nie zna się na żartach, on wszystko bierze na serio. „Otwieranie się zaś na duchy to zabawa z diabłem w chowanego, ale na takich zasadach, że jedynie człowiek szuka, a diabeł pozwala się znaleźć. Duchy istnieją. Toteż kiedy wywołujemy duchy, możemy mieć pewność, że spotkamy albo duszę potępioną, albo demony. Bo choćby człowiek tę zabawę traktował zupełnie niepoważnie, to diabły odpowiadają na każde zaproszenie człowieka. Zresztą sama atmosfera Halloween bliższa jest naszym wyobrażeniom piekła niż nieba. Bo czy wyobrażamy sobie niebo jako miejsce, po którym hasają diabełki, potwory, kościotrupy i czarownice? A jeżeli nie, to po co bawić się w piekło? Czy zabawa w potępienie i przebieranie się za przyjaciół szatana jest miła Chrystusowi?

Wszyscy egzorcyści zwracają uwagę, że problemy opętań i schorzeń psychicznych na tle demonicznym zaczynają się niemal zawsze od niewinnych praktyk. Należą do nich: słuchanie obrazoburczej muzyki, wróżenie, kontaktowanie się z duchami, noszenie talizmanów czy też zabawa w piekło, diabły itp.

Najbardziej boli to, że robią to ludzie wierzący! Biblia szatana mówi, że 31 października to jego wielkie święto. Kroniki policyjne odnotowują w tym dniu, jak w żadnym innym, najwięcej samobójstw, mordów, gwałtów i rytuałów satanistycznych. Zły nie śpi.

Nigdy bym nie wypuścił swojego dziecka w noc, by biegało po domach i żebrało o cukierka. A co jeśli otworzy jakiś psychopata? Sam bym je zabrał do kina, albo pizzerii, lub w domu urządził jemu i jego kolegom fajny, radosny wieczór. Kochani rodzice bądźcie odpowiedzialni i nie wpuszczajcie zła do waszych rodzin!

 

Każdy z nas zna przykazanie miłości. No właśnie. Zna, może na pamięć, ale co dalej? Czy żyjemy miłością czy raczej jej  karykaturą? Nie wystarczy znać. Możemy wiele wiedzieć o miłości, błyszczeć na jej temat, rzucać tysiąc cytatów, ale zapominamy w tym wszystkim jednego i najważniejszego. Po prostu trzeba KOCHAĆ. W sumie to Ewangelię można by nazwać nie tylko Dobrą Nowiną, ale Nowiną o miłości. Tylko od BOGA i dzięki BOGU możemy nauczyć się prawdziwie kochać.

Chciałem dzisiaj kilka słów napisać o miłości małżeńskiej. Trudnej, ale jakże pięknej. Mam wielu przyjaciół i znajomych, jeżeli chodzi o małżonków. To fantastyczni ludzie. Umieją się porządnie pokłócić, a potem jeszcze porządniej pogodzić. Umieją na siebie szczekać, a potem czule się pocałować. Mają ciche dni, a potem buzia im się nie zmyka od słowa „kocham Cię”. Jak rzadko niektórzy mówią sobie słowa: „kocham Cię”. W zamian za to ile niepotrzebnych słów-sztyletów, które zabijają miłość: „Jesteś do niczego”, „ciesz się, że się z Tobą ożeniłem, kto by Cię wziął’, „zobacz w lustro jak Ty okropnie wyglądasz”. Jeżeli ktoś nie szanuje w słowach swojego małżonka to nigdy nie będzie dobrze. Trzeba swoje podejście zmienić od języka, a raczej jęzora, który jest mordercą relacji. Bo kto i ile może wytrzymać z takim człowiekiem? Patologia. Potem rozwody, a nawet próby samobójcze. Dopiero wtedy otwierają się oczy. Tylko często to już jest za późno. Jak jest chore małżeństwo trzeba zacząć je leczyć. Potrzeba terapii. To chyba normalne, prawda? Trzeba próbować, szukać ratunku. No bo weźmy przykład z życia, jak zachorujesz to szukasz ratunku, pomocy, nie czekasz na śmierć, bo byłbyś samobójcą. Pragniesz zdrowa i to jest normalna postawa, że biegasz po lekarzach.

Facet, który nie szanuje kobiety jest falsyfikatem, tanią i  żałosną podróbą męskości. Bo prawdziwą męskość mierzy się szacunkiem do kobiety. Jak nie ma szacunku, to facet tylko WYGLĄDA jak facet, nic więcej…

Kiedyś jak prowadziliśmy rekolekcje dla Anonimowych Alkoholików, podszedł do mnie mężczyzna, dobrze zbudowany nauczyciel. Wykrztusił, że zniszczył swoją żonę, wcale nie alkoholem, ale znęcaniem się psychicznym. Powiedział, że traktował ją jak-cytuję-„szmatę”. I ona też tak się czuła. Wylądowała w szpitalu psychiatrycznym bo nie umiała tego udźwignąć, jeszcze dzieci na głowie itd. Płakał jak bóbr. Trochę za późno… Odeszła od niego. To znaczy umarła. Serce nie wytrzymało. Nie umiała go nie kochać  i nie miała odwagi prędzej odejść, bo ktoś jej wmówił, że to jest „krzyż”, który ma dźwigać. Czy Pan Bóg aby na pewno chciał, żeby się wykończyła? To ja w takiego Pana Boga nie wierzę. Bzdura. Czasem rozstanie się, separacja jest najlepszym rozwiązaniem. Dla dobra. Swojego, współmałżonka i dzieci. Te ostatnie cierpią najbardziej. I najbardziej ich żal.

Kochajcie się. Szkoda życia na małżeńskie piekło tu na ziemi. Ratujcie swoje małżeństwa. Nie pozwólcie by Szatan osiągnął swój cel. Polecam film małżonkom w kryzysie: „Próba ogniowa”. Najlepiej żeby obejrzeli go razem… A moim przyjaciołom, znajomym dziękuje za codzienną walkę o świętość małżeństwa i piękne świadectwo miłości, która mnie bardzo buduje„wszystko przetrzyma i nigdy nie ustaje”. Amen.

„Drogie dzieci! Módlcie się w tym czasie łaski i proście o orędownictwo wszystkich świętych, którzy są już w świetle. Niech będą dla was przykładem i codzienną motywacją na drodze waszego nawrócenia. Dziatki, bądźcie świadomi, że wasze życie jest krótkie i przemijające. Dlatego pragnijcie wieczności i przygotujecie wasze serca poprzez modlitwę. Jestem z wami i oręduję przed moim Synem za każdym z was, szczególnie za tymi, którzy ofiarowali się mnie i mojemu Synowi. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”