BLOG

Ksiądz Karol Ciesielski

wejścia

Główna|wejścia |Unique

  • ostatnie 24 h: 689
  • ostatnie 7 dni : 7 179
  • 30 dni: 25 179
  • teraz online: 4
Lipiec 2014
N P W Ś C P S
« cze    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Sprawą prof. Bogdana Chazana „świat” mediów żyje od kilku tygodni. Jest ginekologiem, byłym  już dyrektorem Szpitala Świętej Rodziny. Co przeskrobał? To „przestępca” pierwszego kalibru! Powołując się na klauzulę sumienia (jak on śmiał,  bezczelny katol!!!) odmówił wykonania aborcji, a mówiąc normalnie – MORDERSTWA – u kobiety w 25. tygodniu ciąży, której dziecko – według diagnozy – z powodu licznych wad i tak miało umrzeć zaraz po narodzeniu.

Na dodatek nie wskazał kobiecie innego szpitala (czytaj RZEŹNI), w którym mogłaby wykonać zabieg (czytaj ZAMORDOWAĆ) Bogu winne dzieciątko. Co zrobił? Jak na człowieka przystało zadeklarował opiekę podczas ciąży, porodu i po porodzie oraz poinformował o możliwości skorzystania z hospicjum dla dzieci. Jak on mógł!!! Co za drań… I na dodatek „drań” z sumieniem. No bo przecież sumienie miał powiesić na haku nim wychodził do pracy. I po pracy znów je „założyć”. Dziwna logika dziwnych ludzi.

Dzisiaj kobieta, która chciała zabić swoje dziecko mówi: „nie odpuścimy”. Biedna.., mam nadzieję, że Bóg wam odpuści…

Dzięki Bogu za głos sprzeciwu, za głos biskupów, którzy przypomnieli nauczanie Jana Pawła II, który potępił “odbieranie życia niewinnej istocie ludzkiej”. Ale co tam, kto będzie słychal „kitu” i farmazonów czarnych. No i Jan Paweł II, jakiś nieboszczyk będzie nas pouczał zza grobu, lepiej postawić Mu kolejny pomnik i mieć „czyste sumienie”, że Go uczciliśmy. A gdybyśmy spróbowali żyć w prawdzie, bronić życia i byli wierni Jego nauczaniu?! Czy to nie byłby piękny „pomnik”?

Ten Wielki święty w “Evangelium vitae” pisze : “Kto powołuje się na sprzeciw sumienia, nie może być narażony nie tylko na sankcje karne, ale także na żadne inne ujemne konsekwencje prawne, dyscyplinarne, materialne czy zawodowe”. A ponoć pani Prezydent Warszawy taka pobożna była w młodości… Była… Dzisiaj idzie z prądem poprawności tego świata i mody na zabijanie – w ich myśleniu – „gorszych” bo „z defektami” …  Lepiej wydać kasę na kolejną tęczę i wspierać prawa gejów, niż zająć się ratowaniem nienarodzonych i ich praw, w tym podstawowego prawa- do życia.

Szpital św. Rodziny, hmm, a gdzie tam świętość do życia? Ten szpital nie zasługuje na taką nazwę jezli nie broni świętości życia. Może by zmienił nazwę na coś bardziej popularnego i świeckiego? Czemy by nie nadać mu np. imienia Adolfa Hitlera? Ten też kochał zabijać.

„Kanclerz III Rzeszy w 1935 r. podczas Kongresu Partii Narodowo-Demokratycznej w Norymberdze przedyskutował kwestię zabijania umysłowo chorych pacjentów w Niemczech, których uznano za ludzi bezużytecznie obciążających społeczeństwo. Życie tych ludzi zostało uznane przez innych za życie niewarte tego, by je przeżywać. Z podjęciem działań w tej sprawie czekano. Okazją stał się list wysłany do Hitlera w 1938 r. przez ojca dziecka urodzonego jako niewidome oraz umysłowo i fizycznie upośledzone. W liście tym ojciec wspomnianego dziecka prosił Hitlera o przyznanie jego synowi tzw. łaski śmierci. Wkrótce po tym wydarzeniu rozpoczęła się eksterminacja upośledzonych osób, które mordowano w zakładach psychiatrycznych, takich jakie istniały np. w mieście Hadamar w Hesji. Zgoda na uśmiercanie w pierwszym etapie osób przewlekle chorych fizycznie i psychicznie, wraz z rozszerzaniem się ideologii nacjonalizmu, szybko zaczęła obejmować inne osoby, które uznano za społecznie bezużyteczne, a z czasem za społecznie szkodliwe, niepożądane ideologicznie, rasowo czy wreszcie wszystkie osoby niebędące Niemcami. Wniosek jest bardzo prosty. Społeczeństwo, które samo zaczyna uznawać niektórych swoich członków za zbędnych, niepotrzebnych lub wyjętych spod ochrony prawa, zaczyna staczać się w jednym kierunku, w dół, ku własnej degradacji”.

Czy temu mają służyć szpitale? A ja głupi myślałem, że ich zadanie to leczenie i ratowanie życia. Prof. Chazan to bohater! To lekarz z prawdziwego zdarzenia, a tych widać brakuje, bo dla kasy byliby w stanie zrobić wszystko, w myśl prawa oczywiście. Ale prawo, które nie jest zgodne z prawem Bożym, to dla katolika bezprawie, którego nie MOŻNA przestrzegać, by nie mieć  sumienia splamionego krwią…

Raz jeszcze papież Jan Paweł II: „Naród, który zabija własne dzieci, staje się narodem bez przyszłości”. I dalej: „Cywilizacja, która odrzuca bezbronnych, zasługuje na miano barbarzyńskiej”. Módlmy się za współczesnych barbarzyńców…

Wróciliśmy z Medjugorje, cali i zdrowi. Dotknięci. Przemienieni. Uzdrowieni. Z uśmiechem na sercu. Po prostu inni. Z chęcią by się tam zostało, ten kto był, wie o czym mówię… Medjugorje to fenomen. Tu nie tylko czuje się pokój, ale ten pokój w sercu się ma. Ktoś zapyta; „no i co widział ksiądz Maryję, czy jakieś  inne cudowności?”. Tak widziałem. W głębi serca widziałem jak Maryja tam bardzo intensywnie działa. „Widziałem” w rozmowach, w tym jednym ogromnym rozmodleniu różnych ludzi w rożnym wieku, na adoracji, różańcu, „widziałem” cuda, bo 75-lenia kobieta po zawale nie weszłaby na wysoką górę Kriezvac. „Widziałem” w spowiedziach, generalnych i nie tylko, cuda pierwszej klasy. Widziałem jak ludzi puszcza ze swoich objęć zło. Jak się otwierają. Widziałem młodzież promieniującą Bogiem. Czy to nie są cuda? Ona tam jest…

Maryja sama mówi: „Nie czekajcie na nadzwyczajne zjawiska, lecz raczej bierzcie do ręki Ewangelię, czytajcie ją, a wszystko będzie dla was zrozumiałe”; „Pojednajcie się z Bogiem i między sobą. Aby tego dokonać, konieczna jest wiara, modlitwa, post i spowiedź” oraz: „Każdy niepokój pochodzi od szatana. Wy jesteście dziećmi Bożymi, zawsze powinniście być spokojni (…) ponieważ Bóg wszystkim kieruje” i „Nawróćcie się! Ja wszystko zanoszę mojemu Boskiemu Synowi, aby złagodził wyroki swojej sprawiedliwości wobec grzesznej ludzkości”.

To co mówi Maryja to nie żadne novum, to powtórzenie Ewangelii. Jedna z widzących Marija Pavlovic mówi: „To tak jak z mamą, która ciągle upomina swoje dzieci: ubierz piżamę i skarpetki, bo się przeziębisz. Tak Maryja codziennie wzywa do nawrócenia, postu, modlitwy, bo to jest nam potrzebne”.

Jan Paweł II mówił: „Dziś świat traci sens nadprzyrodzoności, sens Boga. Wielu go szuka i znajduje przez Medjugorje, przez modlitwę, post i świętość. Spotykają Boga przez Medziugorje.” Swoim osobistym świadectwem mogę te słowa potwierdzić…

Biskup Hnilica, współpracownik Jana Pawła II, był tym biskupem, który 25 marca 1984 r. w samym sercu Rosji w jedności z Janem Pawłem II poświecił Rosję Niepokalanemu Sercu Maryi w jednym z Kościołów na Kremlu. O Medjugorje mówił tak:

“Jeśli Medjugorie pochodziłoby od szatana, pocałowałbym go w rękę i powiedział: idź dalej w tym kierunku, jesteś na właściwej drodze: (do nawrócenia siebie i świata do Boga)”.

“Kościół nie jest nieufny, ale ostrożny.”

“Posłania Medjugorie są albo fałszywe, wtedy z daleka od nich, albo są prawdziwe, wtedy na kolana i je przyjąć oraz rozszerzać. Trzeciej możliwości nie ma dla prawdziwych chrześcijan”.

“Gdyby było w Medjugorie coś fałszywego, moralnie niebezpiecznego, musiałby kościół pełnymi płucami wołać: nie, tam nie wolno iść! Ale nie woła tak kościół”.

“Opinia kościoła odnoście objawień jest de facto pozytywna”.

“Kryterium prawdziwości we wszystkich objawieniach: po owocach poznaje się jakie jest drzewo, dobre, czy złe. To przekazał nam Chrystus”.

„Nigdzie tyle się nie spowiada co w Medjugorie, nawet w Rzymie i w Fatimie”.

“Czy mógłby szatan do modlitwy, do postu, do Komunii Świętej, nawet do spowiedzi doprowadzić, gdzie przecież człowiek jest uwalniany od grzechów, od szatana? Czy szatan doprowadziłby 20 milionów ludzi do tego, żeby w spowiedzi od niego się uwolnili. To nie jest możliwym”.

Maryja daje 5 kamieni do walki z Goliatem: modlitwa sercem, post, spowiedź, Eucharystia, Pismo Święte. A więc chwyćmy się ich, by pokonać zło w nas i wokół nas.

Dziękuję wszystkim pielgrzymom za ich piękne świadectwo miłości do Maryi. Pani Halince za organizację. A Szczególnie młodym: Kamilowi, Kubie, Frankowi, Karolowi, Marcelowi, Adamowi, Wojtkowi. Żebyśmy mieli taką młodzież jak Wy, to byłby spokojny. Wróciłem do domu z Maryją (dosłownie), z piękną figurą podarowaną od pielgrzymów. Będzie ona towarzyszyła nam w starogardzkim wieczerniku na adoracjach o uzdrowienie duszy i ciała. Chwała Panu.

 

Od 7 do 18 lipca ruszamy z pielgrzymką do Medjugorje. Zabieram Was i Wasze intencje Do Matki Bożej. Pomódlcie się też za nas, by były wielkie owoce tych „rekolekcji maryjnych”. Niech Maryja prowadzi każdego z nas do nieba, do świętości.

I słowa papieża Franciszka do refleksji;  „Kiedy jakiś chrześcijanin mówi mi, nie że nie kocha Maryi, ale że mu na Niej nie zależy, że się do Niej nie modli, to bardzo mnie to zasmuca – powiedział Franciszek. – Pamiętam, że kiedy przed 40 laty byłem w Belgii na pewnym kongresie, spotkałem tam parę katechetów, profesorów uniwersyteckich, którzy mieli dzieci, piękną rodzinę i pięknie mówili o Chrystusie. W pewnym momencie zapytałem: «A nabożeństwo do Maryi?» «My ten etap mamy już za sobą. Tak dobrze znamy Jezusa Chrystusa, że nie potrzebujemy Maryi». I pomyślałem wtedy: «biedne sieroty». Tak. Chrześcijanin bez Maryi jest sierotą. Podobnie jak chrześcijanin bez Kościoła. Chrześcijanin potrzebuje obu tych Matek, obu Dziewic: Kościoła i Maryi. Aby zrobić test zdrowego powołania chrześcijańskiego, trzeba się zapytać o relację z tymi dwiema Matkami. I nie jest to jakaś dewocja, to teologia w najczystszej postaci. Jaka jest moja relacja z Kościołem, moją matką Kościołem, świętą matką Kościołem hierarchicznym? I jaka jest relacja z Maryją, która jest moją mamą?”. Dobre pytanie…

Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają.

Kim są „ci, którzy się źle mają”? Co im dolega, dokucza? Czy tak bardzo potrzebują lekarza? Może zacznijmy tak: ten chory to każdy z nas. Tak, my jesteśmy chorzy. Tylko czasem udajemy zdrowych, wstyd się przyznać, wolimy uchodzić za zdrowych… I tu nie chodzi tylko o choroby ciała, typu rak czy inne paskudztwo, nie, są o wiele gorsze choroby… Ukryte w sercu, pamięci. Choroby duszy. Chory nie poradzi sobie sam, potrzebuje lekarza, prowadzenia, potrzebuje lekarstwa. Jednak czasem lęk jest większy, pacjent nie chce poddać się leczeniu, ucieka. Miałem dzisiaj spotkać się z dwoma osobami. Rano odwiedzałem chorych, starszych. To zawsze dla mnie umocnienie. Świadectwo. I zawstydzenie jak 70letnia osoba całuje z szacunkiem twoje kapłaństwo po rękach. Po odwiedzinach chorych  w samochód i pędzę szybko do Wejherowa by spotkać się  innym chorym, młodym. Mijały minuty, godzina i nici… Zerkam na telefon. Cisza jak makiem zasiał. Żadnego sygnału, sms-a. Poszedłem do klasztory, trochę wkurzony, wyżalić się, On uspokoił mnie, usłyszałem tylko słowa; “każdy jest wolny”, zostawiłem go Panu Bogu, może to nie był jeszcze czas. Wieczorem po mszy czekam na następną osobę, mijają minuty, godzina, dwie… Telefon milczy. Cisza. Wycofanie. Może lęk? Może… Pozostała modlitwa, tak się dzisiaj tylko mogłem z nimi spotkać i skontaktować – w modlitwie. Szkoda, że nie przyszli…

Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: Widzieliśmy Pana! Ale on rzekł do nich: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz /domu/ i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: Pokój wam! Następnie rzekł do Tomasza: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż /ją/ do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym. Tomasz Mu odpowiedział: Pan mój i Bóg mój! Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

Żal mi Tomasz. Wszyscy tacy mądrzy, a też uwierzyli dopiero wtedy, gdy zobaczyli Jezusa… I dali mu jeszcze taki głupi przydomek: niewierny. To trochę przekłamuje jego postać. Bardziej powiedziałby: NIEDOWIRZAJĄCY… Czy było w ty coś złego, że trudno mu było przyjąć te wiadomości „z pierwszej ręki”, on chciał sam, na własne oczy, na własne uszy. Dlatego niedowierzał. Chciał jednego mocnego dowodu: Jezusa. A mówiąc bardziej szczegółowo; Jego ran. Po ranach poznał Jezusa. Jezus specjalnie przychodzi drugi raz dla samego Tomasza, bo wie, że on tego spotkania bardzo potrzebuje. To przyjście owocuje wyznaniem wiary. „Pan mój i Bóg mój” – to Credo w pigułce. Tomasz nie wypowiada całego symbolu nicejsko-konstantynopolitańskiego: „ Wierzę w jednego Boga, Ojca wszechmogącego…” Mówi sercem… Krótko i zwięźle. Jest już pewny. Już nie jest niedowierzający.To już inny człowiek, ponieważ Chrystus rozwiał wszelkie jego wątpliwości.

Dzisiaj byłem u chorych. Czekali na Niego, z zapalonymi świeczkami, krzyżem na stole, świeżo wypranym i zaprasowanym obrusem i ze swoją niemocą. Niektórzy cierpią bardzo. Widziałem jak swoim cierpieniem wyznawali wiarę: „Pan mój i Bóg mój”. Poznali Go poprzez rany ciała i duszy. Przyszedł do nich, pogadał, pomodlił się, pośpiewał, pożartował, pobłogosławił.