BLOG

Ksiądz Karol Ciesielski

wejścia

Główna|wejścia |Unique

  • ostatnie 24 h: 1 098
  • ostatnie 7 dni : 14 031
  • 30 dni: 86 318
  • teraz online: 8
Wrzesień 2015
N P W Ś C P S
« sie    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Tylko w swojej ojczyźnie […] może być prorok tak lekceważony (Mk 6, 4)

Ziomkom Jezusa wydaje się, że dobrze znają Jezusa. Wiedzą, że jest cieślą, synem Marii i Józefa. Znają Jego rodowód, rodzinkę, może nawet z którymś z nich się trzymają. Jednak nie chcą zaakceptować tego, co mówi. Na dodatek temu co mówi towarzyszą cuda. Wydaje im sie to dziwne. I podobnie dzieje z współczesnymi prorokami. Ludziom trudno zaakceptować to, co robią. Jak to? On i cuda??? Nie, to niemożliwe, my znamy jego przeszłość, dzieciństwo, wcale nie był taki święty. Ciągnął koleżanki za warkocze, zbierał jedynki z matematyki, chodził na pachty, popalał papierosy, pił piwko. ON??? Niemożliwe. Za bardzo go znamy. I to „znanie” przeszkadza im wierzyć, bo nie odpowiada wyobrażeniem co niektórych.

Ludzi często zaślepia bliska znajomość z takim czy innym człowiekiem . Przecież pił z nimi wino, jadł kolację, opowiadał kawały, może miał trochę za długi język. I to ma być prorok??? Dajcie spokój… Szarlatan.

Ziomkowie Jezusa nie potrafią uwierzyć, że jest On kimś więcej niż ich sąsiadem, znajomym, kumplem, chcieli mieć tylko maskotkę, a to co mówił targalo ich sumieniem, dlatego : unieśli się gniewem i chcieli Go strącić w przepaść. Złość wylewała się z ich serca tylko dlatego, że nie pasował do ich ciasnoty w myśleniu, do ich wąskiego serca. Nie umieli patrzeć dalej i głębiej. Nie wiedzieli, że prorok to… ktoś zupełnie normalny.

Zadawali mu ciosy jęzorem, a nawet odważyli się przejść do rękoczynów. „My nie różnimy się zbytnio od ludzi z Nazaretu. Możemy się znaleźć w takiej samej sytuacji. Bóg stale przemawia do nas przez ludzi, których znamy, i przez sprawy, które nas spotykają. On mówi przez codzienność. Wciąż nie rozpoznajemy Jego głosu i Jego słów, ponieważ On przemawia przez kogoś, kogo dobrze znamy, lub przez kogoś, kogo nie lubimy, bo 5min temu zmieniliśmy o nim zdanie, lub też przez kogoś, kto jest dla nas zupełnie obcy”.

Rozejrzyjmy się wokoło. Dzieje się to samo. Ludzka głupota nie ma granic. „Widziałam księdza w biedronce, był w krótkich spodenkach, kupował piwo, pewnie alkoholik, i z jakąś dziewczyną (a może to była autentyczna kuzynka?), hmm…, on na pewno ma kogoś na boku, na dodatek wstydzi się koloratki…” Itd. Dobrze, że chociaż do biedronki się nie przyczepili 😉 Już wszystko sobie wytłumaczyli. To nie może być prorok! Za normalny… Musi być taki, taki, no właśnie, nieludzki…

Przypomina mi się tu święty papież Benedykt. Tak zniszczony i znienawidzony przez swoim ziomków, biskupów, kapłanów, rodaków. Osamotniony.Dlaczego? Bo nie pasował do ich wizji Kościoła…

Jezus nie miał łatwego życia, dlaczego my mielibyśmy je mieć? I chwała Panu za wszystko. Za każde niezrozumienie ze strony ludzi. Za każde wywijanie kota ogonem. Za każdy krwawiący osąd i za każde odrzucenie! To jest potwierdzeniem, że taki ktoś to prorok z prawdziwego zdarzenia.

„Żałuję, że tak późno przekonałem się o fałszywości niektórych osób” – usłyszałem ostatnie takie słowa. Pewnie to były słowo osoby zawiedzionej, zdradzonej, oszukanej przez bliskich. Fałsz to paskudna gangrena. Gdy prześledzimy Biblię to ona jest pełna opisów ludzi fałszywych – faryzeuszów. Jezus stale się z nimi zmagał, miał z nimi do czynienia, ale zbytnio się nimi nie przejmował, szkoda czasu i nerwów na takich ludzi. Oni go śledzili, chcieli pochwycić na słowie, nawet mówili, że uzdrawia w imię Szatana. Nonsens. Sami mieli problem ze sobą. Chorzy ludzie… A ON? Był surowy dla nich. Gromił ich. I odcinał się od nich. Tak. Trzeba odcinać się od takich ludzi, bo są trucicielami. Służą Szatanowi myśląc, że mają misję „zbawiania świata”. Trzeba ich odsyłać do… egzorcystów, by wywalił z nich ten jad. Bo jak się ugryzą w język to… może być po nich. To są ludzie, który niszczą innych. Zostawicie takich ludzi, jeśli wasze upomnienie nie przynosi skutku. Strzepnijcie proch i idźcie dalej. Idźcie z Panem więc nic Wam nie grozi! Jesteście okryci Jego krwią. Modlę się za Was, Już wygraliście, bo macie miłość w sobie,a tamci niestety nie….

Drogie dzieci! Również dziś was wzywam, abyście byli modlitwą. Niech modlitwa będzie dla was skrzydłami do spotkania z Bogiem. Świat jest w chwili pokusy, bo zapomniał [o Bogu] i opuścił Boga. Dlatego, wy dzieci, bądźcie tymi, którzy poszukują i kochają Boga ponad wszystko. Jestem z wami i prowadzę was do swego Syna, ale wy musicie powiedzieć TAK w wolności dzieci Bożych. Dzieci, oręduję za wami i kocham was bezgraniczną miłością. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.

Za mną tydzień Ognia (Ducha Świętego ma się rozumieć), mianowicie warsztaty z ojcem Bashaborą dotyczące uwalniania i uzdrawiania. Sześciuset ludzi z Polski i nie tylko, którzy chcą współpracować z Panem, być Jego narzędziem w uwalnianiu i uzdrawianiu. Sześciuset ludzi, którzy wiedzą , że Ewangelia naprawdę „działa”, jest żywa, że Ducha świętego nie da się utrzymać na smyczy, oj nieeee… Co mnie ucieszyło? Że pięciuset z nich to świeccy! To jest moc Kościoła. Mają uzdrawiać w Imię Pana, pokrywać Jego krwią. Ojciec Bashabora mówił o chłopaku w Afryce, który zaczął uzdrawiać w swojej wiosce ludzi i to działało. W końcu zawezwał go biskup i prosił o wyjaśnienia. Ten odpowiedział, że przecież na bierzmowaniu w trakcie kazania biskup im mówił, żeby „spróbowali” Ducha świętego i żeby to nie był sakrament pożegnania z Kościołem. Widać chłopak się tym przejął i wziął to sobie głęboko do serca… No i biskup prosił, żeby wyjaśnił co on „odwala” i żeby zademonstrował mu tę modlitwę i pokazał jak on rzekomo uzdrawia. No i ekscelencja zamknął oczy a chłopaczek zaczął się nad nim modlić… Gdy chłopak otworzył oczy to zobaczył, że biskup leżał na ziemi swojego apartamentu. Zasnął w Duchu świętym. Chłopak nie zdziwił się zbytnio, pozamykał drzwi by księża go nie pozabijali. Gdy biskup się wybudził, pobłogosławił chłopaka by dalej robił to, co robi. AMEN 😉 I jak nie ufać Duchowi świętemu?
Co mi się podobało? Pokora ojca Bashabory. Mówił: Bashabora to nie Jezus, Bashabora jest tylko narzędziem Jezusa. To wiara uzdrawia, nie ja. To Jezus uzdrawia nie ja! AMEN!!!
Bardzo mnie te warsztaty umocniły, dzięki Bogu, że są takie spotkania formacyjne. Duch święty tyle mi dał, obsypał mnie darami, zresztą nie tylko mnie. Były proroctwa, dar języków, po prostu były cuda. Ludzie doświadczali mocy Boga. To było niesamowite. Mamy w sobie charyzmzaty i to jakie! Tylko w to nie wierzymy, a nawet wyśmiewamy… Ojciec także mówił, że w Afryce każdy kleryk musi przejść formację na temat charyzmatów, żeby potem jako ksiądz nie gadał głupot i nie wyzywał tych, którzy się angażują od sekciarzy. Tak mówią tylko niedouczeni albo niewierzący księża. W tym względzie daleko nam do Afryki…
Panie dziękuję Ci za tych wierzących ludzi w Kościele, którym nie zależy na opinii ludzi tylko na Twojej opinii. Za tych, krórych biorą wiarę na serio. I jak to mówił ojciec Bashabora: weźcie się do roboty Polacy 😉 Bierzemy się Ojcze 😉