daj się kochać…

Opublikowany

Mówił Syjon: Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał. Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie. (Iz 49,14-15)

Piękny jest ten tekst z Izajasza, choć słowo piękny jeszcze jest za ciasne, żeby pomieścić całe jego bogactwo. Przychodzą w życiu takie chwile, gdy człowiek zaczyna zrzędzić, „Bóg mnie opuścił, już się mną nie interesuje, nic Go nie obchodzę, On na pewno o mnie zapomniał”. Człowiek mówi tak wtedy, kiedy czuje się sam, potwornie sam, gdy nawet nie odczuwa obecności Boga (chociażby świadectwo św. z Kalkuty). Myśli tak wtedy, gdy jego serce, wydaje mu się, że jest puste.

Co na to Bóg? On się nie usprawiedliwia na nasz osąd. Wie, że pleciemy takie głupoty w rozpaczy, w emocjach. Bóg porównuje relacje matka-dziecko. Mówi, że są one bardzo mocne, matka z dzieckiem są zżyci, współodczuwają, te relacje przesiąknięte są miłością. Tak powinno być. Jednak czasem tak nie jest. I tłumaczy Pan, że nawet gdyby matka zapomniała o dziecku, zostawiła je, przestała o nie dbać, kochać je, to ON NIGDY nie zapomni o mnie. Miłość mu na to nie pozwoli. Tak wielka jest. Tak osobista. Kto tego nie doświadczył, to choćbym pisał kilkaset stron o tym, nie zrozumie. Bóg jest w nas zakochany. W każdym. Nie tylko w tych „wzorowych”, wychwalanych katolikach. W tych najbardziej szarych też, może przede wszystkim tak. W odrzuconych, skreślonych, zostawionych, osamotnionych, uwikłanych po pachy w grzech. W alkoholiku, ćpunie, prostytutce, geju, ateiście, mordercy. On JEST i woła o miłość, o odwzajemnienie jej. On podaje miłość jako lekarstwo, nie pyta czy człowiek jest godny miłości, po prostu kocha. Kocha „niemiłosiernie”.

Bóg codziennie przypomina: „pamiętam o Tobie, myślę o Tobie, jesteś dla mnie ważny, nigdy nie będzie samotny bo ja nigdy Cię nie zostawię”. On jest wiernym przyjacielem, które zawsze staje na wysokości zadania. Pozwól się kochać, nie bądź taki…

wartość życia…

Opublikowany

Przynosili Jezusowi dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego. I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je. Mk 10,13-16

Dzieci mają to do siebie, że są szczere, proste, nie udają, są bezpośrednie. My, skomplikowani –  dorośli możemy się wiele od nich uczyć. Jezus kocha dzieci, daje je jako wzór. W relacji do Niego jesteśmy dziećmi, przecież On jest Ojcem. Czy czuję się kochanym i chcianym dzieckiem Boga? Czy umiem przylgnąć do Niego tak zwyczajnie, prosto, z miłością?

Dzisiaj na mszy świętej z modlitwami o uzdrowienie modliliśmy się za dzieci… nienarodzone. Za te, które są w niebezpieczeństwie zakłady, śmierci, którym „nie pozwala się” przyjść na świat. Dobrze, że  w Starogardzie powstała fundacja „Bractwa Małych Stópek”, że są Ci, którym na życiu tych najmniejszych bardzo zależy. Ci, którzy będą bronili życia będąc głosem tych najmniejszych. To wielka sprawa. Dziękuję Bogu, że mam takich przyjaciół jak Marta i Patryk, którzy oddali się w służbę życia. Tych, którzy są tak cudownie  zaangażowani po stronie najmniejszych. Dziękuję wszystkim, którym życie dzieci leży na sercu. Nie bądźmy obojętni. Stańmy po stronie życia, po  stronie dzieci, a na pewno Jezus będzie z nas dumny. Nie zmarnujmy tej okazji…

przebacz i się nie męcz…

Opublikowany

Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują;

Znowu Jezus wałkuje z nami temat przebaczenia. Trudny temat. Niewygodny. Bo nie wszystkim wszystko chcemy przebaczać, bo znowu chcemy po swojemu. Przebaczyć to dać kolejną szansę w miłości, nie skreślać.

  1. Przebaczyć sobie. Od tego trzeba zacząć. Wiele głupstw w życiu popełniliśmy i dalej będziemy popełniali.”Nigdy sobie tego nie wybaczę” – powtarzamy i tym samym przeklinamy siebie. Nigdy nie mów nigdy. Nienawidzę się, brzydzę się sobą, nie mogę spojrzeć w lustro, i włazi nerwica, depresja, a porem już ciężko wyjść. Tracimy szacunek do samych siebie, stajemy się wrogami samych siebie…
  2. Przebaczyć drugiemu. Oj jest co, tylu ludzi nas zraniło, skrzywdziło, po co łazić z tym syfem? Czemu zaciskać serce i pięści? Jak można wtedy przystępować do Komunii i dalej mieć nienawiść. To obłudne. “Nie odpuszczę mu; ja mu pokażę” itp. Pierwszy wyciągnąć rękę, nawet jak ją ktoś odrzuci, ty masz wolne sumienie i pokój w sercu. Oczywiście to jest, że tak powiem, cholernie trudne. Gdy wybaczę mam wolność w środku. Trzeba sobie też jasno powiedzieć, że wybaczenie nie oznacza tego, że ja muszę z kimś mieć kontakt, ba, nawet czasem lepiej go nie mieć, tym bardziej jak ktoś jest niezrównoważony, nieobliczalny, toksyczny.
  3. Przebaczyć Bogu (Kościołowi, księżom). Ludzie często obwiniają Boga za czyjąś śmierć, chorobę, nieszczęście, niepowodzenie. Mają żal do Kościoła, kapłanów, bo w jakiś sposób doświadczyli od nich przykrości, zranienia, nie spełnili ich oczekiwań. Życie. I wtedy trzeba w te wszystkie sytuacje zaprosić Boga przebaczenia… Bo inaczej będzie cienko.

Przed nami więc sprawdzian, czy go zdamy? Czy Bóg będzie z nas dumny? Życie pokaże…

zazdrośnicy…zabijają!

Opublikowany

Kain i Abel. Historia dwóch facetów, dwóch  braci, związanych przecież krwią, relacją rodzinną, miłością… A jednak to tragiczna historia, historia zazdrości, kłamstwa. Historia, która prowadzi do śmierci. Dlaczego? Jeden i drugi modlił się do Boga i składał ofiarę, jednak” Pan wejrzał na Abla i na jego ofiarę; na Kaina zaś i na jego ofiarę nie chciał patrzeć”. Co się stało, że Bóg nie chciał nawet patrzeć na ofiarę Kaina? Może intencja nie była czysta, albo i serce, może ta ofiara nie zgadzała się z życiem Kaina, w każdym bądź razie było coś o czym nie wiemy, a co odwróciło wzrok Boga od tego nieszczęśliwego człowieka…

Kain nie popuścił. Grzech zazdrości, który go opętał uruchomił machinę zła. Zazdrość jest przekleństwem. Ktoś widząc, że dobrze się powodzi „bratu” obok, że on ma coś więcej ode mnie zaczyna myśleć przeciwko niemu. Dlaczego ja tego nie mam, dlaczego mnie nie idzie dobrze, dlaczego ja jestem chory, dlaczego na moją rodzinę walą się wszystkie nieszczęścia? I zaczyna się od niechęci względem tego drugiego, potem przekształca się w nienawiść. Nie mogę już patrzeć na człowieka, brzydzę się nim, gardzę i… zabijam, jakkolwiek to brzmi.

Zazdrość także zabija we mnie wrażliwość, kradnie mi radość ze szczęścia drugiego człowieka, podsuwa podejrzenia. Spojrzę dziś w siebie i sprawdzę ile tam jest tej trucizny…

pielgrzymka do Fatimy – październik

Opublikowany

PROGRAM PIELGRZYMKI DO FATIMY NA 100- LECIE OBJAWIEŃ MATKI BOŻEJ

W DNIACH 09.10-22.10.2017

Dzień 1-          Wyjazd z Gdańska wczesnym rankiem, Msza św. w Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach. Nocleg i zakwaterowanie w hotelu w Cieszynie.

Dzień 2-          Po śniadaniu przejazd przez Czechy i Austrię do Włoch. Na trasie przejazdu Msza

św., zakwaterowanie, obiadokolacja w Lido di Jesolo.

Dzień 3-          Śniadanie, Msza św. na trasie przejazdu, przyjazd do Francji- Sanktuarium Matki

Bożej Płaczącej w La Salette (nawiedzenie, droga krzyżowa, modlitwy.

Zakwaterowanie z obiadokolacją.

Dzień 4-          Msza św., śniadanie, przejazd przez Avignon (zwiedzenie rezydencji dawnych

papieży, pałacu i zamku z XIV wieku. Wieczorem przyjazd do Barcelony.

Zakwaterowanie z obiadokolacją.

Dzień 5-          Po śniadaniu wyjazd do Montserrat- Sanktuarium Narodowego Katalończyków

(położonego wśród gór), uczestnictwo we Mszy św. Wieczorem przyjazd do

Zaragossy- nawiedzenie Bazyliki de Pilar , zakwaterowanie i obiadokolacja.

Dzień 6-          Śniadanie i wyjazd. Na trasie przejazdu przyjazd do Avila (żyła i pracowała tam

św. Teresa)- Msza św. Po południu Salamanka – zwiedzenie najstarszego

uniwersytetu w Europie. Wieczorem przyjazd do Fatimy – zakwaterowanie i

obiadokolacja(3 noclegi ze śniadaniem i obiadokolacją).

Dzień 7 i 8-     W tych dniach codzienna Msza św., wieczorem procesja ze świecami, droga

droga krzyżowa, zwiedzenie Domku Pastuszków w Aljustrel, klasztoru Batalha

Matki Boskiej Zwycięskiej, klasztoru Alcobaca – Opactwa o. Cystersów

(wpisanego na listę UNESCO w 1989 roku), codziennie śniadania i obiadokolacje.

Dzień 9-          Śniadanie, wyjazd przez Nazare (Bazylika Matki Bożej Różańcowej- Msza św.),

również spacer nad brzegiem Oceanu Atlantyckiego. W Santiago de Campostela

nawiedzenie katedry i grobu św. Jakuba. Wieczorem zakwaterowanie i                                         obiadokolacja.

Dzień 10-        Msza św., śniadanie, wyjazd do Lourdes ( 2 noclegi z obiadokolacją i śniadaniami

w hotelu).

Dzień 11-        Całodzienny pobyt w Lourdes (kąpiel w „cudownej wodzie”, Msza św., nawiedzenie

bazyliki, groty Matki Bożej, droga krzyżowa, wieczorna procesja ze świecami.

Dzień 12-        Po porannej Mszy św., śniadanie i wyjazd do Paryża. W miarę możliwości krótkie

zwiedzenie Bazyliki Cudownego Medalika (według przewodnika i pilota grupy).

Wieczorem zakwaterowanie i obiadokolacja.

Dzień 13-        Msza św., śniadanie, przejazd przez Niemcy do Polski. Nocleg z obiadokolacją w                       Słubicach.

Dzień 14-        Msza św., śniadanie, przejazd przez Polskę. Wieczorem zakończenie                                             pielgrzymowania.

KOSZT UCZESTNICTWA: 1880 ZŁ + 580 €

 

WARUNKI PIELGRZYMOWANIA:

 – przejazd autokarem z klimatyzacją, cafe barem, WC i DVD,

noclegi, śniadania i obiadokolacje wg programu,

– ubezpieczenie NW i KL,

– opieka duszpasterska,

– opieka pilota,
– 13 noclegów w hotelach ** (pokoje 2- i 3-osobowe).

UWAGI PRAKTYCZNE:

– należy zaopatrzyć się w suchy prowiant na całą trasę oraz leki (według własnych potrzeb),
– bilety wstępów na zwiedzanie obiektów płatne dodatkowo 50/60 €.

*Pielgrzymka nie jest wycieczką, lecz „Rekolekcjami Maryjnymi w Drodze”. Jest to budowanie Wspólnoty Kościoła Pielgrzymującego.

* W PRZYPADKU REZYGNACJI Z UCZESTNICTWA W PIELGRZYMCE, NALEŻY ZNALEŹĆ OSOBĘ ZASTĘPCZĄ NA SWOJE MIEJSCE – NIE MOŻNA OTRZYMAĆ ZWROTU WPŁATY.

1wpłata 280 euro do dnia 15.04.2017

2 wpłata 300 euro i 580zł do 30.06.2017

3 wpłata 1,300zł do dnia 30.08.2017

UWAGA!
Program może ulec niewielkim zmianom.

NALEŻY POSIADAĆ EUROPEJSKĄ KARTĘ UBEZPIECZENIA ZDROWOTNEGO (wydaje ją bezpłatnie NFZ).

zgłoszenia – ks. Karol

 

Duch święty contra schemaciarze…

Opublikowany

U Jezusa zebrali się faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nie obmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I /gdy wrócą/ z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych /zwyczajów/, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych. Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami? Odpowiedział im: Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji, /dokonujecie obmywania dzbanków i kubków.

Tak jak od Jezusa „po łbie” dostają faryzeusze tak chyba nikt inny. Dlaczego? Co MU się w nich nie podoba? Skąd tyle gorzkich słów pod ich adresem? Dlaczego tak bardzo podnosi się Jezusowi ciśnienie na ich widok? Odpowiedź jest jedna: obłuda. Denerwuje GO ich sztywny schemat zasad i tradycji, który „zabija” człowieka, wręcz gubi tego człowieka w gąszczu rozmaitych zasad dla samych zasad. Faryzeusze to schemaciarze. Ich ulubionym zdaniem jest „bo zawsze tak było”, w domyśle „dalej tak będzie, nic się nie zmieni”.

Współcześni faryzeusze tylko zmienili strój…  myślenia niestety nie. Oni  dalej próbują trzymać Ducha świętego na dystans, a nawet w klatce. Na sam słuch o jakichkolwiek zmianach już dostają palpitacji serca. Boją się zmian. Boją się nowości. Boją się porządnego przewiewu Ducha świętego. Dobrze jest jak jest, a jest źle, ba, nawet fatalnie. Kocham Ducha świętego, a Jego działanie zaskakuje mnie samego, bo wymyka się spod jakiejkolwiek kontroli. Dzięki Bogu.  Duch święty odzwyczaja nas od naszych chorych przyzwyczajeń. Wyrywa z zasklepienia. Burzy schematy i schemaciki. Jest PONAD. PONAD wszystkim i wszystkimi…

o. Amorth – egzorcysta o Medjugorje…

Opublikowany

O. Dario Dodig: Ojcze Gabrielu, rozumiem, że Ojciec jest egzorcystą diecezji Rzymu?

O. G. Amorth: Jestem egzorcystą w Rzymie i prezesem honorowym SE, które sam założyłem. W 2000 r. świętowaliśmy 10. rocznicę. Miałem 75 lat i poprosiłem, żeby ktoś jeszcze objął tę funkcję. Kiedy biskupi kończą 75. rok życia wycofują się, ja zrobiłem tak samo.

O. Dario Dodig: Ojcze Gabrielu, byłby Ojciec uprzejmy wyjaśnić nam czym jest egzorcyzm?

O. G. Amorth: Egzorcyzm jest publiczną modlitwą Kościoła, którą odmawia się z upoważnieniem Kościoła, gdyż odmawiający musi być desygnowanym przez biskupa; jest to modlitwa uwolnienia od demona, od złego wpływu demona lub od zła spowodowanego przez demona.

O. Dario Dodig: Mówiąc o egzorcyzmie czy mógłby Ojciec powiedzieć nam, w jaki sposób Szatan może wpływać na chrześcijan?

O. G. Amorth: Wpływ Szatana jest niezmierny. Szatan działa na dwa różne sposoby. Zwykłym sposobem Szatana jest kuszenie człowieka ku złemu. Wszyscy ludzie od narodzin do śmierci są włączeni w walkę przeciw Szatanowi, który ich kusi do złego. Również Jezus w swej ludzkiej naturze był wystawiony na kuszenie przez Szatana. Oprócz tej „konwencjonalnej” metody, Szatan stosuje również sposób nadzwyczajny.

O. Dario Dodig: Co do opętania diabelskiego, w jaki sposób możemy się bronić przed Szatanem?

O. G. Amorth: Po pierwsze powinniśmy rozmawiać o zapobieganiu – o tym, co trzeba zrobić, aby tego zła uniknąć. Środkami prewencyjnymi są: życie w stanie łaski Bożej, bycie wiernymi modlitwie i nie otwieranie drogi demonowi, w szczególności trzymanie się z dala od wszelkiego okultyzmu. Istnieją trzy podstawowe działania okultystyczne: magia, spirytualizm i satanizm. Ten, kto uczestniczy w takich praktykach sam wystawia się na nadzwyczajne działanie Złego.

O. Dario Dodig: Czy wpływ Szatana na współczesny świat jest silniejszy niż przedtem, szczególnie jego wpływ na młodzież np. poprzez muzykę?

O. G. Amorth: Obecnie Szatan ma wolną rękę. To nie znaczy, że jest mocniejszy dziś niż był w przeszłości, jednak obecnie ma drzwi otwarte na oścież. Przede wszystkim żyjemy w czasach małej wiary. To jak w matematyce: jeśli wiara się zmniejsza, proporcjonalnie rośnie zabobon. Kiedy opuszczamy Boga oddajemy się praktykom, które otwierają bramy Diabłu. Nie ma wątpliwości, że współczesne media uczyniły wiele na korzyść Złego; po pierwsze przez wzgląd na amoralność niektórych programów, obfitość filmów
pokazujących przemoc, terror czy seks. Ponadto media postawiły na pierwszym planie postacie magów i czarodziejów, popularyzując tym samym ich dzieła.

O. Dario Dodig: Czy egzorcyzm jest najwyższym, w hierarchii sposobów walki z Szatanem? Istnieją inne metody, które można by rozważyć zanim przystąpi się do tej ostatniej?

O. G. Amorth: Nawrócenie! Pierwsze o co prosimy te osoby, które przychodzą do nas, to aby żyły w Łasce Bożej, to żeby prowadziły intensywne życie sakramentalne i modlitewne. Po tym, jeśli trzeba, namawiamy ich, żeby otrzymali modlitwy uzdrowienia i uwolnienia, takie, jakie się praktykuje w Katolickiej Odnowie Charyzmatycznej. Następnie, po pewnej liczbie takich modlitw osoba, za którą są odprawiane zostaje już uwolniona, lub też okazuje się niezbędne przeprowadzenie egzorcyzmu. Wtedy rozpoczynamy egzorcyzm mając na względzie, że egzorcyzm to rodzaj modlitwy, której wynik nie zawsze otrzymuje się natychmiast. Czasem trzeba lat egzorcyzmowania, żeby dana osoba została uwolniona.

O. Dario Dodig: Czy egzorcyzm jest najwyższą formą działania w imieniu Boga?

O. G. Amorth: Teoretycznie tak. Mimo to, powinniśmy mieć świadomość innych czynników, które są wobec Boga bardzo ważne. Egzorcyzm jest modlitwą. Jak wszystkie modlitwy będzie tym bardziej skuteczny, im większa będzie wiara. Wiara ma bardzo żywotną wagę. Dlatego częstokroć czytamy żywoty świętych, którzy uwalniali ludzi od opętania diabelskiego mimo, iż sami nie byli egzorcystami.

O. Dario Dodig: Kiedy mówimy o Szatanie, o jego działaniu, generalnie czujemy strach…

O. G. Amorth: Jest to spowodowane tym, że odzwyczailiśmy się od egzorcyzmów. Generalnie duchowni nie wierzą w nadzwyczajne działanie Szatana. Jeśli biskup proponuje im, aby odprawili egzorcyzm, boją się i to jakby myśleli: „Jeśli zostawię Diabła w spokoju, to i on zostawi mnie. Jeśli będę walczył, on mnie zaatakuje”. I to jest błąd. Im więcej będziemy walczyć z Szatanem, tym więcej on będzie się bał nas.

O. Dario Dodig: W swoich objawieniach w Medziugorju, Najświętsza Panienka często mówi, że Szatan jest silny, dlatego też zaprasza nas do modlitwy, do postu i do nawrócenia.

O. G. Amorth: To prawda. W pewnym włoskim piśmie miałem okazję komentować niektóre z objawień Dziewicy, w których mówi o Szatanie. Często o tym mówiła. Powiedziała, że Szatan jest potężny i że chce pokrzyżować jego plany. Poprosiła nas, aby się modlić, modlić, modlić.

O. Dario Dodig: W swoich przesłaniach Najświętsza Panienka mówiła o Różańcu, o Adoracji Najświętszego Sakramentu, o modlitwie pod Krzyżem i powiedziała wręcz, że poprzez modlitwę możemy powstrzymać wojny.

O. G. Amorth: Tak. Dzięki modlitwie możemy nawet zatrzymać wojny. Ja zawsze rozumiałem Medziugorje jako kontynuację Fatimy. Zgodnie ze słowami Dziewicy z Fatimy: gdybyśmy się byli modlili i pościli – nie byłoby II Wojny Światowej. Jednak jej nie posłuchaliśmy i do tej wojny doszło. Również tu, w Medziugorju Dziewica usilnie nawołuje nas do modlitwy o pokój. W Swych objawieniach Matka Boża przyjmuje za każdym razem inną postać, aby zademonstrować cel tych objawień. W Lourdes jako Niepokalanie Poczęta, w Fatimie jako Królowa Różańca Świętego. Tu, w Medziugorju, Dziewica objawiła się jako Królowa Pokoju. Wszyscy pamiętamy słowa: „mir, mir, mir”(pokój, pokój, pokój), które pojawiły się wypisane na niebie na początku objawień. Widać wyraźnie, że ludzkość jest w niebezpieczeństwie wojny a Nasza Pani domaga się, abyśmy się modlili i prowadzili chrześcijański żywot, aby osiągnąć pokój.

O. Dario Dodig: W Swych objawieniach Królowa Pokoju również wyróżnia post, który został przez Kościół zapomniany. Mówi o poście w zgodzie z tym, co napisano w Ewangeliach – że przez post i modlitwę możemy wyeliminować jakikolwiek wpływ Szatana.

O. G. Amorth: To prawda. Najpierw w Fatimie i teraz tu, w Medziugorju Dziewica częstokroć mówi o modlitwie i o poście. Wierzę, że to bardzo ważne, ponieważ współcześni idą za duchem konsumpcji. Ludzkość stara się uniknąć jakiegokolwiek poświęcenia i tym sposobem wystawia się do grzechu. Dla życia chrześcijańskiego, oprócz modlitwy, potrzebujemy też pewnej surowości. Jeśli nie zachowuje się tego rygoru, brak również wytrwałości w życiu chrześcijańskim. Dam ojcu przykład: dziś rodziny rozpadają się bardzo łatwo. Świętują małżeństwo, lecz rozwodzą się bardzo szybko. Dzieje się tak, gdyż odzwyczailiśmy się od poświęcenia. Aby żyć w jedności musimy być zdolni do zaakceptowania niedoskonałości drugiej osoby. Brak poświęcenia prowadzi nas do tego, że nie żyjemy naszego życia w pełni po chrześcijańsku. Widzimy z jaką łatwością dokonuje się aborcji, gdyż brak woli
poświęcenia, aby wychowywać własne dzieci. W taki sposób niszczone jest w pierwszym rzędzie małżeństwo. Jest tak dlatego, że nie praktykuje się poświęcenia. Jeśli tylko my sami przyzwyczaimy się do poświęceń, będziemy wtedy w stanie prowadzić życie Chrześcijan.

O. Dario Dodig: Wśród wielu owoców Medziugorja, są liczne nawrócenia. Pewien teolog twierdzi wręcz, że tutaj, niebiosa zstąpiły na ziemię. Nasza Pani zaprasza nas abyśmy się Jej oddali na wieki, aby mogła doprowadzić nas do Jezusa.

O. G. Amorth: Bez wątpienia! Medziugorje jest miejscem gdzie naprawdę można nauczyć się modlitwy, ale również poświęcenia, gdzie ludzie nawracają się i zmieniają swoje życie. Wpływ Medziugorja ma zasięg światowy. Dość pomyśleć o tych wszystkich grupach modlitewnych, które powstały dzięki inspiracji Medziugorja. Ja również prowadzę pewną grupę modlitewną, która powstała w 1984 r. Grupa ta, ma już 18 lat. Przeżywamy wieczory, takie jak w Medziugorju. Zawsze uczestniczy 700 do 750 osób. Zawsze medytujemy nad objawieniami Matki Bożej 25. dnia każdego miesiąca a ja odczytuję jej przesłanie w nawiązaniu do jakiegoś wersetu z Ewangelii, ponieważ Najświętsza Maryja Panna nie mówi nic nowego. Ona po prostu zaprasza nas do zrobienia czegoś, co Chrystus nauczył nas robić. Grupy takie jak moja istnieją na całym świecie.

O. Dario Dodig: Mógłby Ojciec dać nam jakąś radę?

O. G. Amorth: „Testament” Maryi, Jej ostatnie słowa napisane w Ewangelii to: “Róbcie, co On wam przykazał”. Tu w Medziugorju, Najświętsza MAryja Panna nalega znów na szacunek dla praw Ewangelii. Eucharystia jest w centrum wszystkich grup Medziugorja, ponieważ Dziewica zawsze prowadzi nas do Jezusa. To jest jej podstawowe zmartwienie: sprawić żebyśmy żyli słowami Chrystusa. Życzę wszystkim, żeby Niepokalana wstawiła się za wami, żeby Boże błogosławieństwo zstąpiło na każdego z was, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen!

Drugi wywiad z o. Gabrielem Amorthem
16.02.2009.
Za zezwoleniem o. Livo publikujemy kolejny wywiad z o. Gabrielem Amorthem na temat Medziugorja:

Ojciec Gabriel Amorth, znany egzorcysta rzymski dystansuje się od tych, którzy nazywają Objawienia w Medziugorju szatańskimi. „W miejscu tym naprawdę działa Maryja. Wojtyła nie pojechał tam tylko dlatego, aby nie upokorzyć Biskupa Mostaru.”

Rozmawia Gianluca Barile

– Jest ojciec pewien, że Medziugorje to autentycznie Maryjny fenomen, a nie ukryty podstęp szatański?

O. Amorth: Odpowiem na to pytanie krótko: w Medziugorju naprawdę objawia się Dziewica Maryja, a szatan boi się tego błogosławionego miejsca.

– Na jakiej podstawie opiera Ojciec tę pewność?

O. Amorth: Byłem w Medziugorju przynajmniej 30 razy i osobiście doświadczyłem tej bogatej duchowości, którą się tam oddycha i widzi na każdym kroku w obfitych darach spływających z Nieba.

– O jakich darach Ojciec mówi?

O. Amorth: Niezliczone tysiące osób przybywają do Medziugorja z całego świata, spowiadają się i odzyskują pokój w Panu, podejmują życie modlitwy, nawracają się na Katolicyzm, są uwalniani od opętań szatańskich. A zatem, skoro Ewangelia mówi że drzewo poznaje się po owocach, jak można twierdzić że Medziugorje jest dziełem Złego?

– Sceptycy wysuwają zarzut korzyści materialnych.

O. Amorth: Jest to niedorzeczność. Żaden z wizjonerów nie wzbogacił się nigdy materialnie dzięki objawieniom. Jeśli ktoś ma dowody na to, że jest inaczej, niech je przedstawi, w przeciwnym razie niech zamilknie.

– Między zwolennikami Medziugorje mówi się o milczącej akceptacji Objawień przez Sługę Bożego Jana Pawła II…

O. Amorth: Wprost przeciwnie: nie była ona milcząca! Mogę jednoznacznie stwierdzić, i to bez obawy o wykazanie mi błędu, że Papież nie tylko wierzył w to że Maryja objawia się w Medziugorju, ale że chciał nawet udać się tam w pielgrzymce, podczas swojej podróży apostolskiej do byłej Jugosławii.

– Czy wie Ojciec zatem, z jakiego powodu Papież nie zatrzymał się w Medziugorju?

O. Amorth: Jan Paweł II był wielkim człowiekiem i okazywał szacunek wszystkim ludziom. Z tego to właśnie powodu, jak mi to opowiedzieli wysocy urzędnicy watykańscy i biskupi będący z Nim w tych dniach w wielkiej zażyłości, zrezygnował z pielgrzymki do Medziugorja, gdzie chciał się pomodlić, aby nie ‘przeskakiwać’ i obrażać Biskupa Mostaru, od zawsze wątpiącego w Objawienia. Czy podczas egzorcyzmów wzywa Ojciec Madonnę z Medziugorje? Nie, nigdy, ale to niczego nie oznacza. Zawsze zwracałem się do Niej jako Niepokalanej; ale to tylko drobny szczegół: Dziewica Maryja jest zawsze ta sama, zmienia się jedynie tytuł którego używamy zwracając się do Niej.

– Z całą pewnością nie wzywa Jej Monsinior Gemma…

O. Amorth: Kiedy spotkam mojego przyjaciela Gemma następnym razem, wyjaśnię mu dokładnie dlaczego powinien uwierzyć w te Objawienia. Jest on egzorcystą tak jak ja, może nawet bardziej ode mnie, ponieważ jest Biskupem, i dlatego powinien dobrze wiedzieć, że gdzie obfitują nawrócenia, uzdrowienia fizyczne, uwolnienia od demonów i Spowiedź sakramentalna, tam nie może działać szatan tylko sam Bóg. Powiem mu też, żeby pojechał do Medziugorja i zobaczył na własne oczy to co ja widziałem w tych wszystkich latach. Wtedy jestem pewien, że Monsinior Gemma też uwierzy.

gromniczna…

Opublikowany

Czterdzieści dni po Bożym Narodzeniu jest Ofiarowanie Pańskie. Pójdę wtedy do kościoła żeby posłuchać Ewangelii, jak to Maryja ofiarowała Bogu to, co miała najcenniejsze, swojego Synka. Wtedy ksiądz przeczyta: „Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego” (Łk 2, 22-24). Kapłan podniesie lekcjonarz, ucałuje ze czcią i powie : „Oto słowa Pańskie”. A ja odpowiem z radością „Chwała Tobie Chryste”.  Chwała! I ofiaruję Mu nieporadnie siebie, raz jeszcze.

I zabiorę jeszcze ze sobą do Kościoła na Matki Bożej Gromnicznej  gromnicę, tą od chrztu i pierwszej Komunii, może już nie taką ładną, ale moją.  Zapalę ją w Kościele, ksiądz mi pobłogosławi  i będę szedł z nią z powrotem do domu. A potem zapalę ją w moim oknie by była „odgromnikiem” od wszelkich gromów tych z nieba i tych ludzkich, by żadne diabelstwo nie weszło mi do domu i do serca, by żadne burze nie zburzyły mi życia. A gdy przyjdzie czas umierać, gdy bardzo słabe będzie już moje serce, włóżcie mi proszę gromnicę do ręki, bo boję się tej ciemności i tych wilków czyhających na moją duszę. By mnie nie rozszarpały. I nie gaście jej gdy ja zgasnę, nie zabierajcie mi „światłości wiekuistej”, niech świeci. Zapalajcie ją po mojej śmierci i zmówcie „Wieczny odpoczynek”, będzie mi widniej i cieplej.

Mamuś moja kochana, gdzieś Ty podziała moją świecę od chrztu i Komunii? Poszukaj dobrze, bo za chwilę trzeba iść na gromniczną…