BLOG

Ksiądz Karol Ciesielski

wejścia

Główna|wejścia |Unique

  • ostatnie 24 h: 907
  • ostatnie 7 dni : 7 007
  • 30 dni: 31 773
  • teraz online: 6

Jaki ksiądz by się nie cieszył widząc tłumy, które ciągną do Jezusa? Tłumy które pragną spotkanie z Nim, bo są głodni Jego miłości? Dla mnie to nienormalne “pchać” się do Kościoła, jechać kilkadziesiąt kilometrów  i w zimnej świątyni  wysiedzieć kilka godzin modląc się i uwielbiając Boga. Spowiadając się, przyjmując Komunię świętą, uczestnicząc we Mszy świętej. Widzę ich twarze roześmiane, pełne pokoju, On nie może nie działać! Biegnie w te pędy z miłością do każdego człowieka. Bóg się spieszy z miłością. Nie może czekać. Szkoda Mu czasu. On jedynie potrafi zmarnować go dla miłości.

Widzę życie wielu ludzi. Przychodzą z chorobą. Zmęczeniem. Brakiem przebaczenia. Z tym całym bagażem jakim jest życie i przeszłość. I widzę Jego. Pochylonego nad nimi, jak tata nad dzieckiem. Nie ma piękniejszego obrazu, gdy Miłość pochyla się nad nędzą.

Kocham każdego człowieka, który przychodzi lub przyjeżdża do naszego wieczernika. Wkłada wielki trud, wielką ofiarę, mimo, że czasem wiatr przeciwny…  Jeżeli jest przeciwny wiatr to znaczy, że w dobrym kierunku się idzie. Kocham kapłanów, którzy tak gorliwie marzną z miłości w konfesjonale, i – tak jak prosił Pan -  błogosławią swój lud. Chwała im za to, za pomoc, za serce otwarte i chłonne na Ducha Świętego.

Dostaję dzisiaj piękną książkę z jeszcze piękniejszą dedykacją: “Aby kapłaństwo było piękne i prawdziwe i wydało obfite owoce musi być ukrzyżowane”. To balsam dla mojego serca. I druga głęboko dedykacja: “Nie mów Bogu, że masz wielki problem. Powiedz problemowi, że masz wielkiego Boga”. Kapitalne! A ja powiem dziś Boga w mojej modlitwie, że mam wielkich przyjaciół, który mają wielkie mądre serca. I chwała Mu za nich! Nade wszystko Jemu chwała! Idźmy za Nim!

 

Kochani!

22 października w naszym starogardzkim wieczerniku u św. Katarzyny, o godz. 19.30 rozpoczną się nasze modlitwy!

Tematem tego spotkania będzie PRZEBACZENIE. Pan będzie działał. Uzdrawiał. Uwalniał. Dotykał. Przyjdź, szczególnie jeśli masz problem z przebaczeniem. On czeka.

W konfesjonale będą posługiwali kapłani. Już teraz się ciesze, że jest coraz więcej kapłanów na naszych adoracjach. To są najpiękniejsze uzdrowienia – te wewnętrzne, duchowe.

Proszę też Was o świadectwa. Dostałem ich już wiele z różnych uzdrowień i uwolnień. Podzielcie się tą wielką Bożą łaską!

I piosnka z youtube dla serca: http: http://www.youtube.com/watch?v=7y9GHGUmBnA

Była prostą wiejską dziewczyną. Lubianą. Szanowaną. Ale według dzisiejszych “oświeconych” zapewne byłaby uważana za dziwaka. Dlaczego? Ponieważ była wierzącą, lubiła się modlić, a to przecież nie jest w modzie. Może gdyby poszła w jakimś marszu wyzwolonych feministek, albo broniła tęczy na placu Zbawiciela, godna byłaby uwagi tego świata.

Ale póki co, z jej wartościami i kręgosłupem moralnym dziś okrzyknięto by ją “dewotką” albo “nawiedzoną”. Nie rozstawała się z otrzymanym od matki różańcem – modliła się nie tylko w ciągu dnia, ale i w nocy. Tak mocno wzięła sobie do serca kwestę wiary i Boga. Nie było nic ważniejszego ponad to. Czym się zasłużyła Błogosławiona Karolina Kózkówna, bo o nie mowa? Oprócz tego, że silnie wierzyła, to również potwierdziła tę wiarę swoim męczeństwem. Otóż, rosyjski żołnierz uprowadził ją przemocą i próbował zgwałcić, a gdy broniła się pragnąc zachować dziewictwo ten ją brutalnie zamordował. Pierwszy cios szablą dostała w tył głowy, drugi – w rękę, następny przeciął dłoń. Kolejne ciosy zraniły dziewczynę pod kolanem i w tors. Ostatnie uderzenie ugodziło ją w gardło, rozcinając tętnicę szyjną.  Po kilku dniach, w pobliskim lesie znaleziono jej zmasakrowane zwłoki. Miał tylko 16 lat… Mój Boże.

Karolina to dziewczyna na nasze czasy! Na te głupie czasy, gdzie dzisiaj dziewczyny (oczywiście nie wszystkie!) nie szanując siebie, ani swojego ciała, same wpychają się facetom do łóżka. Które sprzedają siebie za krótką chwilę przyjemności, czyli za nic. Same zadają sobie ciosy na swojej psychice, duszy i pozwalają żeby grzech nieczystości “gwałcił” ich życie. Nie czują się bezcenne, wyjątkowe. Nie chcą czy nie umieją?

Dzisiaj, gdy tylu młodych siedzi po uszy w bagnie pornografii, masturbacji, przygodnego seksu i nie może  z tego wyjść, potrzeba takie świadectwa życia w czystości! Moi młodzi przyjaciele proszę Was, a nawet błagam, nie przegrajcie w życiu czystości! Bo potem się nie pozbieracie. Nieczystość Was zniszczy. Upodli. Macie Karolinę! Módlcie się do niej. Wstępujcie do RUCHU CZYSTYCH SERC. Walczcie, nie poddawajcie się. Czystość jest w cenie, a nieczystość Szatan rozdaje za darmo. Nie bierzcie tych zatrutych darów… I nie bierzcie przykładu z tego zdeprawowanego świata. Odważcie się być innymi, czystymi ! Miejcie swoje zasady! To zaprocentuje. Zapewniam Was o tym. I modlę się za Was. Oby więcej takich “dewotek” i “dewotów” na miarę Karoliny!

 

I znowu zabrakło kilku godzin… Za szybko skończył się ten dzień. A jeszcze tyle do zrobienia. W kontekście Ewangelii o talentach chyba muszę modlić się i prosić Pana o talent czasu.

Bóg nie żałuje talentów nikomu. Każdemu daje jakiś podarunek. Często mówi się o kimś, że jest beztalenciem, że nic nie potrafi. To kłamstwo. On wręcz zasypuje talentami, tylko często ludzie są zainteresowani innymi “talentami”, od Złego. Nie umieją w sobie zobaczyć dobra, które On zasiał i pragnie by ono wzrastało.Talent to prezent. Niektórzy nie pofatygowali się, ażeby go rozpakować.

Różnorodność w Kościele jest piękna. To takie ludzkie uzupełnianie się. Jeden umie grać na gitarze, drugi tańczyć, trzeci układać cegły, czwarty jeszcze co innego, itd. To jest piękne, że nie ma monotonii. Dobrze, że mamy różne talenty, przez to nawzajem siebie potrzebujemy. Najgorzej jak ktoś uwierzy, że tylko on posiada pełnię objawienia i prawdy i tylko on ma rację i tym samym nie uznaje talentów innych. Wtedy tez zaprzecza samemu Bogu, który sam daje komu chce i co chce.  Jak pisze bp Ryś: “To przerażające, że wydaje nam się, że wszyscy w Kościele będą tacy sami. Uwierzcie, że jest to działanie przeciw jedności, rozbijanie wspólnoty. Najłatwiej to zrozumieć, będąc historykiem Kościoła. Wszystkie schizmy w Kościele wzięły się z tego, że mylono jedność z jednolitością. Jeśli w Kościele pojawia się facet, który uważa, że wszyscy powinni myśleć tak jak on, zachowywać się jak on, być pobożni jak on, śpiewać tak jak on, przyjmować postawy religijne tak jak on, to jest to gość, który w sposób dramatyczny rozwala Kościół”. Wielu kapłanów i świeckich niestety rozwala ten Kościół swoim myśleniem. Jedenaste przykazanie powinno brzmieć: nie rozwalaj!

Po południu spotkanie z domowym Kościołem. Kilka małżeństw opowiadających o swoich wzlotach i upadkach w małżeństwie. Bez słodzenia, bez znieczulenia. Prosto z mostu. To tez talent – szczerość w małżeństwie.I szukanie wyjścia, rozwiązania problemów. Razem. Czy to nie jest budujące?

Wieczorem spotkanie po dłuuugim czasie z kimś dla mnie bardzo ważnym, wobec kogo nie można przejść obojętnie. W sercu poczucie jakby znało się go od lat. To chyba już tak jest jeżeli chodzi o przyjaźń… To jest ogromny talent od Boga, dany w dzierżawę drugiemu człowiekowi.

 

„Jest ostatni dzień października 1616 r. W konwencie kapucyńskim Serracaprioli umiera o. Matteo da Agnone. Kiedy cztery wieki później egzorcysta o. Ciprano de Meo przywołuje jego wstawiennictwa, demon wścieka się i wykrzykuje: „Nie! Nie! Tylko nie on! Nie lubię Mateusza, bo mi śmierdzi z powodu Chrystusa! Śmierdzi… szczęściem i świętością, i nie mogę tego znieść… Nie chcę o nim słyszeć (…)”. Kim był ten żyjący na przełomie XVI i XVII w. zakonnik, na imię którego demony złoszczą się i wykrzykują, że „teraz on jest jeszcze groźniejszy, niż był za życia!”? Twierdzą też, że dzień jego śmierci bardzo psuje ich święto. Bo obchodzone 31 października Halloween jest formą oddawania im czci. Wyssane z palca? Nie, jeśli potwierdza to ktoś, kto od 56 lat pełni posługę egzorcysty i nieraz słyszał, jak same o tym mówiły przez osoby, za które się modlił.

O. Cipriano de Meo, prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Egzorcystów i wicepostulator procesu beatyfikacyjnego o. Matteo, przekonuje, że obecnie największym zwycięstwem Szatana jest to, że wiele osób nie wierzy w jego istnienie. Tymczasem ze złem nie ma żartów, a manifestacja złego ducha wywołuje ciarki na plecach. Przesadzam? Wystarczy obejrzeć  najnowszy dokument Michała Kondrata, ukazujący skutki działania demona, ale i nieustanną interwencję Bożego wysłannika, o. Matteo.

W Polsce ten sługa Boży, którego proces beatyfikacyjny toczy się od 1996 r., jest mało znany. Dotychczas próżno było szukać o nim jakichś wiadomości. Co innego we Włoszech, gdzie mocno promowany jest jego kult.

Prospero Lolli, bo takie było jego imię i nazwisko, urodził się w pobożnej, dobrze sytuowanej rodzinie w 1563 r. w niewielkiej miejscowości Agnone, która słynie dziś z produkcji słodkich drażetek, smacznych ciastek i fabryki dzwonów. Spokój XVI-wiecznego Agnone zakłóciło pewne nieszczęśliwe wydarzenie, którego sprawcą był 18-letni wówczas Prospero. W miejskich dokumentach zachował się zapis o śmierci 6-letniego chłopca, który został śmiertelnie ugodzony strzałą z kuszy. Nie do końca wiadomo, dlaczego doszło do tego wypadku, tym bardziej że dziecko bawiło się daleko od domu Prospero. Choć przyszły zakonnik zbiegł z miejsca wypadku, wydarzenie to odcisnęło ogromne piętno na całym jego dalszym życiu. Przebywał m.in. w Neapolu, gdzie uczył się i skończył studia medyczne, a także w Bolonii, gdzie przyjął święcenia kapłańskie.

Będąc już w zakonie kapucynów, całe dnie spędzał na pokucie i pokornej modlitwie. Współbracia zapamiętali go jako człowieka pochłoniętego wprost modlitwą, „żyjącego” na kolanach. Po Vasto i Serracapriola, gdzie pracował, szybko rozeszła się wieść o nadzwyczajnym charyzmacie zakonnika. Osoby opętane przez demony, dzięki jego wstawiennictwu u Boga, zyskiwały uwolnienie. Za jego życia odnotowano kilkaset takich przypadków, jednak on sam starał się to ukrywać. Kiedy pewnego razu przyprowadzono do niego opętaną przez diabła kobietę, demon zaczął krzyczeć: „Nigdy z niej nie wyjdziemy, chyba że przyjdzie brat Mateusz z Agnone, bo tylko on nas może pokonać pokorą”. Zakonnik, obawiając się prowokacji, nie chciał przyjść do kobiety, jednak gdy tylko stanął przed nią na polecenie przełożonego, diabeł natychmiast opuścił opętaną. „Ten gigant świętości wyświadczył Panu Bogu przysługę, a Pan Bóg posługuje się nim cały czas” − tłumaczy w filmie o. Cipriano. Bo o. Matteo wciąż egzorcyzmuje.

Niewielki biały kościół w Serracaprioli z cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej. Trwają śpiewy przy akompaniamencie gitary. Co kilka minut ku prawej stronie prezbiterium zbliżają się kobiety i mężczyźni. Niektórzy wykonują znak krzyża, modlą się, dotykają czołem jasnej płyty nagrobnej. To grób o. Matteo. Młoda dziewczyna podchodzi z matką. Nagle jej ciało wygina się w okropnych konwulsjach. Upada. Kilku rosłych mężczyzn, podtrzymując ją za ręce, odprowadza dziewczynę do ławki. Co jakiś czas wydaje ona z siebie niezrozumiałe dźwięki. Krzyczy i próbuje uwolnić się z ramion matki. Do ławki podchodzi zakonnik. Modli się nad nią i czyni na jej czole znak krzyża. Po chwili do grobu o. Matteo podprowadzana jest starsza kobieta, po niej starszy, rosły mężczyzna. Ich zachowania podobne są do reakcji młodej dziewczyny. Ale tym razem mężczyźni asekurujący podchodzących muszą wykazać się większą siłą, bowiem mężczyzna napiera na stojącego przy ołtarzu o. Cipriano. Zakonnik podchodzi do niego, kładzie mu ręce na głowie i modli się nad nim. Mężczyzna uspokaja się. Co mówią osoby, które przy grobie o. Matteo uwalniane są od wpływu złego ducha? Około 40-letni mężczyzna przyznaje, że wszystko zaczęło się od nocy, w której pewna kobieta znalazła go w łóżku pełnym krwi. Przekonuje, że sam moment uwolnienia trudno mu opisać słowami, ale dotyczy on tak ciała, jak i duszy. Twórcy filmu uwiecznili kilkanaście osób uwolnionych w taki tajemniczy sposób.

Do grobu zakonnika przyjeżdżają pielgrzymi z całego świata. Ludzie przywożą ze sobą zdjęcia członków rodziny, przyjaciół i znajomych, bo wierzą w jego wstawiennictwo. Niektóre z fotografii w niewytłumaczalny sposób przyklejają się do jego grobu, a osoby ze zdjęć doznają uwolnień, a nawet uzdrowień fizycznych. — Demony nazywają go „pułkownikiem Matki Bożej”— wyjawia przed kamerą prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Egzorcystów i dodaje, że o. Matteo szczególnym kultem otaczał Matkę Bożą.

W filmie, oprócz scen uwolnień i uzdrowień oraz świadectw, usłyszymy też wypowiedzi osób badających życie o. Matteo.

Opowieść ma też polski wątek, bo jak się okazuje, kapucyn w niebie „spotyka się” ze św. Maksymilianem Kolbem. Dowód? O. Cipriano pokazuje okulary polskiego męczennika, które ten nosił będąc w obozie koncentracyjnym. Kapucyn otrzymał je w cudowny sposób od… Ale nie będę więcej opowiadać, resztę musicie obejrzeć sami”(tekst pochodzi z portalu opoka.pl)

Dziś byłem na filmie. W kinie 8 osób. Szkoda… Warto obejrzeć! Trwa niecałą godzinkę!

Sługo Boży – ojcze Matteo módl się za nami i chroń nas przed demonem +